Głośnym echem odbiła się (i nadal odbija) sprawa warszawskiego podpalacza samochodów, a ściślej rzecz biorąc uchylenie wobec niego tymczasowego aresztu.
„Sąd zdecydował, że nie zachodzi obawa matactwa a podejrzany nie stanowi zagrożenia”, czy jakoś tak podobnie to szło, z ust rzecznika warszawskiego sądu. A po kilku sekundach, z tych samych ust: „Sąd stosując środek zapobiegawczy, musi powiedzieć podejrzanemu, na jakich dowodach się opiera”. A ja, dureń myślałem, że jak musi powiedzieć, to może powiedzieć: „Bo jest świadek, który cie rozpoznał”.
Nie pierwszy to już raz, kiedy sędzia bez zmrużenia oka wali oskarżonemu, czy tam podejrzanemu, dane personalne (nawet z adresem, a co) tego, co przyczynił się do uziemienia go. Prokuratura może co prawda zarządać utajnienia tych danych, ale jakoś rzadko z tego korzysta. To taki durny szczegół, a że roboty kupa, kto by sobie tam pierdołami głowę zawracał. A potem…, a potem jest dorabianie filozofii, bo każdy „szanujący się” sędzia, czy inny prokurator nie przyzna się do błędu, czy „niezwrócenia uwagi” na taki, byle jaki szczególik, czyli do niedbalstwa.
I tylko się zastanawiam, po co ten cały cyrk z weneckim lustrem i innymi pierdołami na komendzie policji. Nie lepiej i uczciwiej postawić w jednej sali świadka a naprzeciwko kilku gości wraz z oprychem i poprosić go ładnie o wskazanie tego co trzeba?
Sędzina, która owe dane ujawniła nie chce zabierać głosu publicznie. I właśnie: Wolno sądziemu! Ma do tego prawo! Sędzia jest niezawisły!!! Niezawisły, czyli bezstronny w stosunku do uczestników postępowania. Niezawisły, czyli wewnętrznie niezależny. To tylko dwa z pięciu elementów niezawisłości (nie wiem, bo taki aż mądry nie jestem, ale przeczytałem w Wikipedii). A ja się tak zastanawiam, czy dwa elementy nie zostały naruszone. Pierwszy w szczególności, bo drugi, jak najbardziej może być „niezależny wewnętrznie” dla sędziego. Nikt we wnętrzu sędziego nie siedzi i nie wie, jakie to wnętrze jest. Wracając jednak do pierwszego elementu, samo tylko przekazanie podejrzanemu danych personalnych świadka już jest naruszeniem bezstronności, tak mi się przynajmniej wydaje.
Sędzia jest też nieusuwalny z urzędu. To znaczy, teoretycznie jest usuwalny, ale tylko przez orzeczenie sądu. Ale przyznam, nie słyszałem, żeby ktoś usunął sędziego z urzędu za idiotyczne a nawet podejrzane orzeczenia. Praktycznie rzecz biorąc, jest nietykalny.
Właściwie wszystko to ma ręce i nogi, ale tylko teoretycznie. Niezawisłość i nieusuwalność sędziego sprawiają, że ten czuje się kompletnie bezkarny. Ileż to razy słyszeliśmy o gwałcicielach, których nie zatrzymano do rozprawy i… gwałcili, czy niewinnych siedzących w aresztach po dwa lata, bo sąd tak postanowił… prewencyjnie. Jeśli wsadza się prewencyjnie (tymczasowo) potencjalnego recydywistę (np. na trzy miesiące), nie ma w tym nic złego, oczyści się go w wyniku dochodzenia i już, ale jeśli człowieka, który nigdy nie siedział zamyka się prewencyjnie, bo wskazał go jakiś bandyta, o coś tu nie gra. Żadnemu sędziemu jednak włos z głowy, z powodu podjęcia takich haniebnych, nierzetelnie przemyślanych decyzji, nie spadł.
W żadnym innym zawodzie nie ma tak nieograniczonej, bezkarnej wolności w podejmowaniu decyzji. A takie właśnie decyzje sędziów idą w setki, jeśli nie w tysiące, bo jest ich coraz więcej.
Oczywiście nikt (chodzi o opinię publiczną) jeszcze nie wie, czy ten kibol podpalił te samochody, czy nie podpalił, wiadomo jednak, że podpalił wcześniej i to już samo w sobie powinno usunąć z głowy sędziego wszelkie dylematy. Bo wcześniej podpalił, więc i tak teraz powinien siedzieć. Musi zostać skazany w przyszłości (przyznał się), więc jeśli jest niewinny, odliczy mu się odsiadkę tymczasową od przyszłego wyroku. Tym bardziej, że dziennikarze dotarli do kilku podobnych przypadków, w których sędziowie nie mieli najmniejszych wątpliwości – podejrzani siedzą (nie recydywiści w dodatku). Co ja mam myśleć, kiedy w jednym przypadku podejrzany gwałciciel poszedł siedzieć, a w innym przypadku odpowiada z wolnej stopy? „Ten to ma szczęście”, czy „Tamten to ma pecha”?
Dlaczego ja jestem przekonany, że nie bez znaczenia dla takiej a nie innej decyzji pani sędzi jest fakt, iż ojcem podejrzanego jest znany adwokat? I dlaczego w związku z tym niezawisłość i bezstronność sędziego w obecnym kształcie uważam za marzenie ściętej głowy? A nieusuwalność, za bezkarność niemal absolutną?
Póki co, sędzia może wszystko i wara Wam (czyli nam) od tego, jakie orzeczenia wydaje!
andy lighter







