Chociaż nie lubię Tadeusza Cymańskiego, trochę żal mi faceta. W prywatnej rozmowie z dziennikarzem, nie powiedział nic oryginalnego, mówią o tym w końcu wszyscy dookoła, praktycznie jak jeden mąż, z wyjątkiem PiS-u rzecz jasna, bo oni jak zwykle wygrali.
A tak na marginesie, nie pamiętam kto to powiedział i nie dałbym gardła, że kiedyś nie powiedział tego ów euro poseł: Jak polityk rozmawia z dziennikarzem, to zawsze musi mieć na uwadze, że to nie jest prywatna rozmowa.
Europoseł po kolejnych przegranych wyborach (których to już, bo straciłem rachubę?), nie krył swojego rozczarowania wynikiem wyborów i próbował analizować przyczyny, za co nie szczędzili mu krytyki koledzy z PiS, głównie jedni ze sprawców PiS-owskiego „jak zwykle zwycięstwa”, Adam Hofman i Mariusz Błaszczak. I w związku z tym właśnie, dziennikarz portalu „wprost24” rozmawiał z Cymańskim. Tadeusz Cymański co prawda „ostrzegł”, że w związku ze swoją sytuacją w partii informacji nie udziela, ale kontynuując, tym bardziej w sposób jaki to robił, nie dziwę się, że dziennikarz postanowił to upublicznić. Ja odczytałbym to podobnie: „masz szlaban, ale tym bardziej powiem jakie to wszystko durne”.
Idiotyczne jest wg niego przerabianie stwierdzenia „ponieśliśmy dotkliwą porażkę”, na pisowskożołnierskie „atakuję i szkodzę partii”. Cymański wymienia całą serię sytuacji, która złożyła się na tę porażkę i jest chorobą drążącą PiS od środka.
Np., że Jarosław Kaczyński to autokrata i dyktator, o czym wiedzą wszyscy oprócz wazeliniarzy prezesa. Zgadzam się z Cymańskim, że Jarosław Kaczyński „Będzie miał swój PiS do końca życia”. Bo nie sposób się tu z europosłem nie zgodzić. On, wg mnie, będzie miał „swój PiS”, bo stworzył go jak Bóg człowieka – na swój obraz i upodobanie, i będzie go miał, nawet jak np. oszaleje, albo zacznie chlać, albo np. pójdzie do zakonu, czy wyjedzie do Chicago. I to jest problem tej partii. No bo jeśli np. by zwariował, to kto nie zwariuje, będzie „szkodził partii”(?)
Rację ma też Cymański wyobrażając sobie: „Kaczyński powinien się otworzyć. Dzieląc się władzą, nie straciłby jej, a tylko pomnożyłby to, co już ma. Byłby przywódcą bardziej nowoczesnym”. Oczywiste przecież jest, że przywództwa nikt nie jest mu w stanie odebrać tak długo, jak on będzie chciał przywódcą być.
Myślę, że Cymański zapłaci głową za ten wywiad, ale głównie nie za to o czym wspomniałem, ale za ocenę przeszłości, PiS-owskiego rządzenia. I choć znów przytoczył sprawy oczywiste, o których zresztą wielu „późniejszych”, albo głupszych działaczy/posłów tej partii nie wie, bo są przez tę partię skrzętnie zamiatane pod dywan, dokładnie tak było:
„Mieliśmy ogromną kasę. Ale daliśmy ją bogatym i pogłębiliśmy rozwarstwienie społeczne. To jest tajemnica, o której się milczy. Bo albo popierasz PiS, albo milczysz. Ten brak krytycyzmu, to zapatrzenie i ten zachwyt nad dwoma latami naszych rządów, to przesada”. „Brudziński chwalił się, że średnio daliśmy 200 zł na osobę – ale średnio to się facet topi w jeziorze, które ma metr głębokości. Jestem bankowcem, liczę, mam to wszystko w małym palcu i widzę, co się dzieje. Polacy tego nie wiedzą”. Cóż dodać panie Tadeuszu Cymański…, pan to wie, ja to wiem, wszyscy inni to wiedza i o tym mówią, oprócz polityków PiS.
I wreszcie pod sam koniec, euro poseł Tadeusz Cymański powiedział to, o czym m.in. my: ja, inni blogerzy, czy to Romskey, czy Marzatela, czy Dyktatutra, Reszort, Antoni Kopf, Eliza i wielu, wielu innych, piszemy od lat przynajmniej kilku: „Poziom wazeliniarstwa doszedł do stanów ekstremalnych i już się przelewa. Wszystko ma swoje granice. Nie chcę awantury, ale chyba nie da się tego uniknąć. Ta sytuacja prowokuje, żeby człowiek sam dał sobie spokój”.
Cieszę się, że odrobił pan lekcję i poprzeglądał wreszcie nasze blogi. Przecież my to dla Was piszemy. Żeby się Wam w końcu oczy pootwierały. Jak widać, od czasu do czasu działa.
Sądzę, że euro poseł Tadeusz Cymański podzieli los, jaki spotkał onegdaj Ornitologa Migalskiego. Jednak coraz częściej niepokorni żołnierze PiS-u nie cofają wypowiadanych przez siebie słów i nie zamykają na powrót, otworzonych oczu. I tak jak kiedyś Migalski, dziś Cymański, konsekwencje za swoje słowa „biorą na twarz, na klatę”.
Kwestią czasu jest, kiedy w PiS zostaną oprócz Kaczyńskiego Macierewicz, Brudziński, Kurski, i parę innych „pachołków”.
andy lighter





