To jest kraj dla bandytów

Mamy kolejne zadymy tzw. „kiboli”, czyli po prostu bandytów. Oto np. w Zielonce pod Warszawą, bandyci, zwani „młodymi mężczyznami”, układali kamienie na zwrotnicach kolejowych, w celu wykolejenia pociągu wiozącego kibiców białostockiej Jagiellonii, wracających z meczu piłkarzy tego klubu z Legią Warszawa.

Trójka młodych bandytów została zatrzymana przez Policję i wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, jaki będzie ciąg dalszy tej sprawy. Z łatwością możemy domyśleć się tego dalszego ciągu i niemal z pewnością, co do trafności naszych przewidywań.

Bandyci w wieku lat 18, 22 i 25, zostaną oczywiście osądzeni o zamiar spowodowania katastrofy komunikacyjnej. Ale jak to zwykle, w właściwie zawsze w tego typu sprawach bywa, dostaną wyroki po roku pozbawienia wolności (może po dwa), oczywiście w zawieszeniu na trzy, bo za takie pierdoły w naszym państwie prawa, do pierdla się młodych (młody to głupi i musi się wyszumieć przecież) ludzi, nawet bandytów w najgorszym razie zwanych „chuliganami” (a normalnie „młodymi mężczyznami”), nie wsadza. Przecież może to zniszczyć ich młode życie.  Do tego jakaś grzywna w wysokości 200 zł, na dom dziecka, albo schronisko dla psów i tyle. Gdyby tak wsadzić tych bandytów do kryminału, zaraz odezwą się obrońcy praw człowieka. Poza tym więzienia są przepełnione, bo sporo rowerzystów jeździ ostatnio z wrzuconą promilową przerzutką. Poza tym trudne dzieciństwo, ojciec alkoholik i brak pracy. Itd., itd., itd.

I nie będzie tu miało żadnego znaczenia to, że wskutek wykolejenia się składu mogło zginąć wielu ludzi a wielu odnieść obrażenia. Przecież, „na szczęście”, nic się nie stało i złapani bandyci, to „na szczęście” niedoszli bandyci.

Widząc działania naszego wymiaru sprawiedliwości, od 89. roku niezmiennie bardzo delikatnego w stosunku do bandytów w wstrzemięźliwego w orzekaniu surowych wobec nich wyroków, z rozrzewnieniem wspominam czasy PRL-u. Bynajmniej za nimi nie tęsknię i bynajmniej nie uważam, aby wówczas wymiar sprawiedliwości był sprawiedliwy, ale… Sprawiedliwy on nie był, bo wielu ludzi wsadzał do kryminału za nic, ale prawdziwych bandytów traktował jak najbardziej tak, jak bandyta na to zasługuje. Czyli długi wyrok, ciężka odsiadka (nie wczasy, jak to czasem bywa dzisiaj), ciężka, przymusowa praca, marne jedzenie, itp. Tak się moim zdaniem bandytę traktować powinno.

W PRL-u zdarzały się procesy pokazowe. Większość z nich to były procesy opozycji politycznej, ale zdarzały się i takie kryminalne, o największym ciężarze gatunkowym. Choćby proces braci Kowalczyków, przez dzisiejsze państwo prawa zwanych „niewinnymi więźniami sumienia”, albo „wielkimi patriotami”, dla mnie jednak pozostający (szczególnie młodszy z nich) bandytami. Wysadzili w powietrze „pół” uczelni (WSP w Opolu). Po co o tym piszę? Przecież „kaes” i „ćwiartka” zasądzone dla braci Kowalczyków, to wyroki za surowe. Moim zdaniem jednak nieco za wysokie, a nie, jak chce postsolidarnościowa prawica, zdecydowanie za surowe (i tak np. w 91. roku Min. Sprawiedliwości Lech Kaczyński wnosząc o kasację wyroków wobec braci motywował to tym, że byli oni piromanami ze skłonnościami do destrukcji – rzeczywiście świetny powód do uniewinnienia). To po pierwsze. A po drugie, porównałem sobie pokazowe procesy wtedy i dziś. Wtedy były to procesy o ciężkim ciężarze gatunkowym, z wyimaginowanymi, bądź nie, oskarżonymi.  Dziś też są takie procesy. Jednak są to procesy głównie o zniesławienie, obrzucających się błotem, urażonych polityków. Albo procesy (raczej sprawy wokół tych procesów), do których na siłę politykę, media i politycy chcą przykleić. Choćby sprawa Olewnika, czy ostatnio gen. Papały.

Przydałyby się dzisiaj takie pokazowe procesy. Np. dotyczące przestępstw, które przybierają coraz bardziej na sile, są coraz bardziej brutalne, niebezpieczne, wręcz nieludzkie. Np. sprawy kiboli, albo zezwierzęcenia wręcz, zatracanie wszelkich ludzkich odruchów emocjonalnych, młodych przestępców.

Powtarzany przez wielu polityków slogan: „Nie wysokość, ale nieuchronność kary jest najskuteczniejszym sposobem walki z przestępczością”, ja wkładam między bajki. Zbyt dobrze pamiętam jaki był odbiór społeczeństwa wobec skazanych w PRL-u bandytów. Byli oni powszechnie znienawidzeni, a podobne przestępstwa należały do rzadkości, przynajmniej w porównaniu z dzisiejszym czasem. Jestem pewien, że analogicznie, skazując dzisiaj kiboli na wysokie wyroki za usiłowanie zabójstwa, ciężkie pobicie, spowodowanie ogromnych strat materialnych, czy też usiłowanie spowodowania katastrofy komunikacyjnej (jeśli się nie mylę, to usiłowanie popełnienia zabójstwa np. jest karalny), skutecznie ostudziłby się bandycki zapał wielu kiboli. Część z nich zajęła by się, tak jak dziś zresztą, przestępczym procederem, ale poza stadionami. Tymczasem dziś „bandycą” i w grupach przestępczych, i na stadionach.

Pożyjemy – zobaczymy. Jestem pewien, że wkrótce usłyszymy o wypuszczeniu z aresztu trójki „młodych mężczyzn”, a niedługo później wyroku w zawieszeniu, ze sztandarowym „zakazem stadionowym” włącznie.

andy lighter

Published in: on Kwiecień 30, 2012 at 8:17 pm  Komentarze (15)  
Tags: , , ,

Kibole, PiS i kampania wyborcza

Mówi się ostatnio sporo na temat podpuszczania kiboli przez PiS, a nawet sterowania nimi. Od początku jestem przekonany, że tak właśnie jest i na dowody nie musiałem długo czekać.

Oto na telebimie przy jednym z kieleckich hipermarketów, wyświetlany jest minutowy filmik. A w nim informacja m.in. o tym, że frekwencja na meczach Korony Kielce znacznie spadła, mimo dobrej gry kieleckiej drużyny. Oczywiście w spocie znajduje się odpowiedź na pytanie: „Kto jest temu winny?” i jak łatwo się domyślić, winny jest Tusk!

 „Obywatele mają dość prześladowania przypadkowych ludzi. Niespełnione rządu obietnice – temat zastępczy kibice” – głosi napis kończący ów filmik. W spocie też zamieszczony jest apel o zbieranie podpisów pod „obywatelskim projektem zmiany ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych”. Za chwile o tym , co zawiera ów projekt, ale ważne jest to, kto ten projekt wymyślił. Autorami pomysłu są Fundacja Republikańska, oraz Ogólnopolski Związek Stowarzyszeń Kibiców. I tak się dziwnie składa, że szefem Fundacji Republikańskiej, oraz szefem zespołu „Rzecznika praw Kibica”, tworu stworzonego przez Ogólnopolski Związek Stowarzyszeń Kibiców jest kandydat do sejmu z ramienia PiS-u, niejaki Przemysław Wipler.

Przemysław Wipler - walczy o prawa kibica

A ten „obywatelski projekt ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych”, zawiera elementy, od których może zakręcić się w głowie. Oto np. planuje się zniesienie klubowego zakazu stadionowego, skrócenie zakazu o 2/3 okresu jego trwania, jeśli „skazany” podejmie się pracy społecznej. Ale najlepsze są zapowiedzi wskazania przypadków łamania praw kibica, np. Piotra Staruchowicza zwanego „Staruchem”. Przypomnę, że zarzuca mu się rozbój (pobicie i okradzenie) człowieka, oplucie a nawet uderzenie piłkarza.

I ta hołota ma czelność krzyczeć o prześladowaniu przypadkowych ludzi. I że społeczeństwo ma dość. Tymczasem w społeczeństwie zbieranie podpisów idzie im jak krew z nosa, czyli cieniutko. O czym to świadczy? O tym, że społeczeństwo nie chce mieć z tą tłuszczą nic wspólnego. Mów się, że kibice mają w „swoich szeregach” ludzi wykształconych, inteligentnych. Jeśli chodzi o kiboli piłkarskich to bzdura. Ci „wykształceni i inteligentni” sterują bezmózgowi, bezrobotną, sfrustrowaną rzeszą chuliganów, a nawet bandytów w celach politycznych, albo innych, służących do „wypłynięcia” na szersze wody. Sterują nimi i kierują do ataku już nie tylko premiera, ale i pozostałych uczestników rządowej kampanii, np. Sikorskiego. Jest wśród tych niezadowolonych kibiców jakiś platformers. No cóż, wszędzie są barany, a w PO jak widać ich nie brakuje. Dał się facet zmanipulowac jak kompletny idiota.

Zamykanie stadionów za zniszczenie stadionów, krzywdzenie piłkarzy czy chuligańskie (bandyckie) zachowania nie jest niczym nowym i miało miejsce również za poprzednich rządów. Jednak nie było tam żadnych haseł, wrzasków czy innych ekscesów antyrządowych. Kibole na stadionie interesują się polityką tak, jak ja fizyką nuklearną. Chyba, że ktoś ich poprowadzi, obieca „poluzowanie smyczy”, czy pomoże uniknąć kary, np. poręczeniem przez byłą wiceminister sprawiedliwości.

Haniebne posłużenie się PiS-u kibolami w celach politycznych już wkrótce się na nich zemści. Jestem o tym przekonany.

I jeszcze jedno: mam nadzieję, że ten cały Związek Stowarzyszeń Kibiców jest reprezentantem kibiców i kiboli piłkarskich. Jestem kibicem siatkówki i nie życzę sobie, żeby jakiś palant chcący zrobić karierę polityczną, broniący oczywistych bandytów, choćby w osobie „Starucha”, reprezentował mnie gdziekolwiek i kiedykolwiek.

Kompletnie mnie nie obchodzi o czym tam sobie premier z tymi ludźmi pogada. Ci ludzie nie reprezentują społeczeństwa. Są bojówką PiS-u, mającą na celu kompletne wypaczenie kampanii wyborczej Platformy, prowadzonej przez premiera i ministrów. A ci dają się nabrać, jak dzieci.

_____

Okazuje się, że najprawdopodobniej miałem rację w ocenie motywów ogniowego frustrata. Okazuje się, że mimo wysokiej emerytury (był w kierownictwie CBŚ), ten facet miał długi, zapewne jego „rozstanie” z rodziną nie było przypadkowe, a domniemane potężne przekręty, urojone, ponieważ dziewięć przeprowadzonych kontroli ukazało niewielkie uchybienia. Pani Gronkiewicz-Waltz, postanowiła jednak, nie pytając zapewne rodziny, uszczęśliwić ją na siłę, załatwiając jej mieszkanie na siłę, by byli bliżej „głowy rodziny”. Słusznie zauważa na swoim blogu Missjonash, że ten akt desperacji mógł być zwykłym szantażem skierowanym w stronę żony: „Będziesz ze mną, bo jak nie, to się zabiję”. Dziękuję pani prezydent, w imieniu żony.

_____

Tusk pochylił się w Giżycku nad losem niepełnosprawnych.  I jego słowa, ze współpraca z PFRON „ma obciążenia biurokratyczne” kompletnie mnie nie przekonuje. Bo u nas np. „ma obciążenia samorządowe”. Czyli rząd PO systematycznie zmniejszał finansową pomoc wpływającą do Powiatowych Centrów Pomocy Rodzinie, w ogromnej mierze zajmującej się niepełnosprawnymi i dofinansowywaniem wszelkiego rodzaju ułatwień dla nich: refundacją (częściową) sprzętu rehabilitacyjnego, budowy podjazdów, turnusów rehabilitacyjnych, itp. Jednocześnie jednak ciężar pomocy niepełnosprawnym przerzucił na samorządy. Nasz samorząd nie potrafi sprostać tym obciążeniom i niepełnosprawni pozostają bez pomocy, ze znacznie zmniejszoną (wartościowo) pomocą, i znacznymi opóźnieniami w realizacji tej znacznie zmniejszonej pomocy.

Stąd też moja, dość często powtarzana „prawda”, ze najlepiej, najskuteczniej i najłatwiej oszczędza się na emerytach i rencistach (czyli niepełnosprawnych).

andy lighter

Ps.

Polecam tekst Missjonash, a właściwie jedną z odpowiedzi na komentarz pod swoim wpisem, a dotyczącą możliwego motywu, podpalającego się frustrata.

Kibolobus i rozchorowana kampania

Kampania wyborcza pokazuje ostatnio chore oblicze Przy czym „chore” to delikatne stwierdzenie.

Oto prezes Kaczyński spotkał się z członkinią Rady Polityki Pieniężnej, które zarobek za, umówmy się, niewielką przecież pracę, niemal równa się zarobkowi euro posła. Bardziej płaci się za nazwisko i za zachowanie niezależności właśnie. Ale przecież on się z nią spotkał, czego nie omieszkał zauważyć Brudziński, „na gruncie akademickim”. Baran nie wie, bo skąd barany mogą wiedzieć, że szkoła, uczelnia która to zorganizowała, czyli Akademia Samorządności, jest związana z PiS-em. Inni, PiS-owcy też idą w zaparte, ze to żadna tam kampania wyborcza, tylko akademickie coś tam… A niezależna Gilowska wyjeżdża: „Suwerenność gospodarcza Polski powinna czerpać z atrybutów, które zawsze mocno ją wzmacniały: wiary w Boga, w prawo do ojczyzny i do egzekwowania praw w ojczyźnie”. Co ma wiara w boga do kryzysu i… kursu złotówki, to ja nie wiem. Ty idź lepiej babo się tą złotówką zajmuj, bo na wartości traci i bóg tego za ciebie nie zrobi.

Zyta Gilowska, fot.PAP/ Andrzej Grygiel

Ciekawy jestem co z tym zrobi Belka i prezydent. Rzeczywistości się nie zaczaruje i wiadomo, że było to spotkanie wyborcze, o czym świadczą chociażby inne „wystąpienia”. Mariusz Orion-Jędrysek, były naczelny geolog kraju twierdzi, że gaz łupkowy to dzieło PiS i to dzięki PiS-owi będziemy bogaci. Poza tym wie jak z Polski zrobić potęgę gospodarczą: PiS musi wygrać wybory! I apelował o mobilizację. A Kaczyński znów pokochał Ślązaków. I jak tu nie wierzyć w zakładanie i zdejmowanie akurat potrzebnych masek przez prezesa. Jak zwykle.

Różne partie wykorzystują w kampanii samopodpalenie się frustrata do ataków na rząd, same deklarując się iż nie wykorzystują tej tragedii w kampanii. To co to jest, że spytam, jeśli nie wykorzystywanie w kampanii, do atakowania rządu?

W tej kampanii okazało się też, że największym problemem w naszym kraju obecnie jest stosunek Tuska do „kibiców”. Ku**a, gdzie nie pojedzie, natychmiast otaczają go kibole. Ja ostatnio w Korycinie na Podlasiu. Ja rozumiem, że to ważny temat jest ci kibole i że premier nie reżyseruje tych spotkań i nie ma wpływa na to, kogo spotka, ale czy nie powinien ktoś zareagować? Np. miejscowa policja, jakaś ochrona, czy coś takiego. Ile można w kółko mielić ten sam temat do cholery? Są naprawdę ważniejsze sprawy, niż zajmowanie się podczas całej kampanii kibolami i ich kolesiami, którzy czują się obrażeni bo (przecież) nie są swoimi kolegami – kibolami. Kurwa mać. Nie chce mi się już tej wrzeszczącej bandy oglądać. Ludzie mają rzeczywiste problemy, a nie jakieś transparenty na stadionie, czy skopanie dziennikarki (to nie my, to oni!), i wypuszczenie bandyty przez Kempę, który został dziennikarzem, mają zdominować ludzkie tragedie, potrzeby obywateli, regionów, miast, wsi i grup zawodowych czy społecznych. Panie premierze! Niech pan przechrzci swój autokar z „Tuskobus” na „Kibolobus”, przynajmniej będziemy mieli jasność co to za kampania i dla kogo

_____

Przynajmniej Lech Wałęsa zachowuje się z klasą. Odwiedzając syna w szpitalu przy Szaserów, zaglądnął też do leżącego tam gen. Jaruzelskiego, którego dopadły powikłania w związku z przebytą chemioterapią. Tylko wielkich ludzi stać na takie czysto ludzkie, bezinteresowne gesty. Szacunek Panie Prezydencie!

Lech Wałęsa na swoim blogu w Blip’ie zamieścił zdjęcie z tej wizyty z podpisem „Panie Generale zdrowia”.

Zrzut z bloga Lecha Wałęsy w serwisie Blip

andy lighter

Tuskobus, kibole, „jak żyć” i Kukiz

Podróży tuskobusa po kraju niemal codziennie towarzyszą nasi kibice, sami siebie nazywający kibolami. Zwraca to uwagę mediów i opinii publicznej, co mnie, muszę przyznać, zdumiewa i złości. Oto niewielka liczba, nazwijmy ją „grupą społeczną”, skupia na sobie sporą cześć uwagi, która powinna być skupiona na zupełnie innych problemach.

Kibiców w Polsce jest dziesiątki, może setki tysięcy, ale ci, którzy witają tuskobus, czyli „szalikowcy” jest zapewne kilka tysięcy. Wśród nich z kolei jest niewielka ilość „kiboli”. Zdumiewa mnie fakt, że owi szalikowcy sami siebie nazywają kibolami, jednocześnie zarzucając premierowi, że wrzuca wszystkich do jednego wora. Skoro szalikowcy sami siebie nazywają „kibole”, to nikt nie ma powodu, aby ich, jako kiboli nie traktować. Jeszcze by się panowie obrazili.

Mają żal, jak już wspomniałem, że traktuje się ich wszystkich, jak niewielką część zadymiarzy. Nie mogę pojąć jak wielka grupa kibiców, nie może sobie poradzić z niewielką grupą zadymiarzy. Powinni i mogliby z łatwością „nakryć ich czapkami”, bo to w ich interesie jest. Chyba że są właśnie kibolami, tyle, że bez kominiarek. Jakoś dziwnie takie mam podejrzenia. Tym bardziej, że poza jednym wyjątkiem (we Wrześni chyba), wyłącznie wyją, nie chcąc i nie potrafiąc rozmawiać, kiedy premier chce do nich podejść.

Ot, tacy z nich „Paprykarze”: jak są wśród swoich, to krzyczą, grożą, wyzywają, a na neutralnym gruncie, bez wsparcia, łagodnieją jak baranki, niczym „Paprykarz” w studio telewizyjnym TVN24, zupełnie „zmieniając zeznania”. Wracając „na swoje boisko” (ugoszczenie Kaczyńskiego), powracają do wojennej retoryki. Zdumiewająca sytuacja miała miejsce na podwórku „Paprykarza” Kowalczyka. Oto prezes Kaczyński, określając premiera: Donald „Nicniemogę” Tusk, przeciwstawiony został jakiemuś nietamtejszemu wójtowi „Wszystkomogę” jakiemuś tam. I sam sobie strzelił wg mnie w kolano. No bo skoro jakiś wójt może załatwić bez premiera Tuska kilkaset kilogramów folii, to dlaczego nie potrafi tego załatwić tamtejszy wójt? Jednemu wójtowi premier nie jest do tego potrzebny, więc dlaczego premier ma wykonywać robotę drugiego? Chciałoby się powiedzieć: „Paprykarzu, zmień sobie wójta”, ale to nie jest takie proste. Okazuje się bowiem, że z tego Paprykarza to niezły numer jest. Dziennikarze poszperali i podpytali mieszkańców o Kowalczyka, a z ich opowieści wyłania się niezbyt pozytywny obraz pana Kowalczyka. Uchodzi za pieniacza, człowieka konfliktowego, kiedy był przewodniczącym Rady Gminy, postępował według własnego uznania, nie licząc się z regulaminami, statutami, itp. Jednym słowem, pasuje do PiS-u jak mało kto. Wpisuje się w tę jego charakterystykę pytanie „Jak żyć panie premierze” fakt, że osiąga dochody rzędu 100 tys. rocznie. Nie są to kokosy, ale nijak nie uprawniają do zadania takiego pytania, gdyż nie należy do większości w tym kraju, która o takich dochodach nawet nie śni.

Problem ludzkiej niewiedzy, a przede wszystkim nieporadności, ukochanej przez nasz naród cechy, nabytej w PRL-u, powraca wraz z każdym przystankiem tuskobusa. Oto dzisiaj, w jednej wsi, wystąpił człowiek, któremu nie podobało się brak dobrego dostępu do jeziora. Skarżył się, że wójt nic nie robi, sołtys nic nie robi i apelował o interwencję premiera. Ludzie nie rozumieją, że to nie premier wybiera im wójtów, czy sołtysów, że nie może tak po prostu iść do sołtysa i powiedzieć: „Gościu, ty mi nie pasujesz! Wymieniam Cię na kogoś innego”, bo to właśnie powinien zrobić ten człowiek, jeśli przekona do tego sąsiadów. A z tym może być problem, bo tuż po malkontencie wystąpił jego sąsiad, który lokalną władzę sobie chwalił. I bądź tu mądry człowieku. Chociaż to zdarzenie miało miejsce w Zachodniopomorskim, celują w tym zwłaszcza obywatele terenów zdominowanych przez zwolenników PiS. A przyczyna jest bardzo prosta: prezes Kaczyński zwyczajnie ich w tej niewiedzy, możliwości interwencji „na górze” utwierdza. To jest szkodliwe działanie, bez względu na to kto w danym momencie dzierży władzę, ale krótkowzroczność prezesa jest ponad to.

Nie tylko prezesowi Kaczyńskiemu nie podoba się władza premiera Tuska. Również pan Paweł Kukiz nie zostawia na premierze i rządach PO suchej nitki. I jeśli z wieloma „zarzutami” Kukiza można się zgodzić, niektóre wydają się kompletnie urojone, albo świadczące o podobieństwie Kukiza do tego gościa, co to ma trudny dostęp do jeziora. Wokalista i najbardziej popularny nosiciel „glanów” w Polsce (sam się tym wielokrotnie chwalił), zarzuca Platformie, że ta nie dotrzymuje słowa. Fakt, nie dotrzymuje, głównie dlatego, że jest globalny kryzys, choć (i tu zgoda) nie tylko. Jednak pan Kukiz wyciągnął argument, który do niedotrzymywania słowa pasuje jak pieść do nosa: „Miałem przesłanki, by zaufać PO, bo właśnie ona przed 2007 rokiem zbierała podpisy pod petycją w sprawie wprowadzenia jednomandatowych okręgów. No i okazuje się, że to wszystko spełzło na niczym. Listy z 700 tys. podpisów zostały zniszczone i… cicho sza” – skarży się piosenkarz. Piosenkarz zdaje się zapomniał, a może nie wie, więc spieszę z wyjaśnieniem: żeby zmienić ordynację wyborczą, potrzeba zebrać w sejmie wystarczającą większość. Doskonale wszyscy wiemy, a pan Kukiz, jak mniemam, interesuje się polityką, więc też powinien wiedzieć, że posłowie natychmiast po wyborach zakochują się w ławach poselskich na zabój i nic, żaden rozsądek i żadne tłumaczenie im, że to jest błąd, nie jest w stanie zmienić tego stanu rzeczy. Miłość jak wiadomo, ślepa jest. I żaden „zakochany” poseł, dobrowolnie tej ławy nie opuści, ani nie zrobi nic, co mogłoby go z nią rozłączyć. I to jest wina Platformy w mniemaniu pana Kukiza.

Nie będę już się rozwodził nad porównaniem PO do PZPR bo to jest porównanie haniebne. No, ale cóż, kiedy normalni Polacy zmagali się z PRl-em pan Kukiz sobie muzykował, co nie przeszkodziło mu zresztą później, być narratorem, frontmanem w programie telewizyjnym pokazującym ciemne karty PRL-u. Od tamtego zresztą czas pan Kukiz jawi się jako ekspert od polityki. Jak większości (mnie też), nie podoba mu się dług publiczny. Proponuję panu przeprowadzkę do bogatych Włoch. Tam dług sięga 2. bilionów €, można się więc „dowiedzieć jasności” co to jest dług. Muszę przyznać, że wkurza mnie takie „po prostu” niezadowolenie, bo nie. Nasza władza ma sporo za uszami, bez dwóch zań, ale do cholery, gdzie indziej to są dopiero problemy, przy których nasze problemy to pikuś.  

Kukiz deklaruje, że odda nieważny głos, a tak w ogóle zastanawia się, czy wziąć udział w wyborach. Ja przyznam, że do wczoraj też miałem zamiar oddać nieważny głos, o czym wielokrotnie pisałem. Dziś, po lekturze „relacji” z wywiadu z Pawłem Kukizem, obserwacji zadym wokół podróży Tuska, oraz niepokojących wieści sondażowych jestem zdecydowany. Jestem przekonany, że PiS wygra te wybory, ale ja będę miał czyste sumienie.

andy lighter

Zabierzcie to Euro!

To, co dzieje się od kilku, kilkunastu lat na naszych stadionach, ale także ‘przed i po” nich, nie mieści się już w żadnych ramach czy to wyobraźni, czy to tolerancji czy innych określeń ludzkiego pojmowania, nawet najgorszego, słowa chuligaństwo stadionowe. Człowieka, który używa w naszej rzeczywistości terminu „chuligaństwo stadionowe”, chętnie oskarżyłbym o „umożliwianie przestępstwa”. Powtarzając bowiem za klasykiem, jest to „robienie z szamba perfumerii”.

Jak czytam na blogach, komentarzach, słucham mówiącego gliniarza o chuliganach stadionowych, to nóż mi się w kieszeni otwiera. „Biedni, sfrustrowani młodzi ludzie, bez pespektyw, planów na przyszłość, i inne tego typu bzdury”. Ludzie, czy wyście powariowali? Bandyta, to bandyta, koniec, kropka. Dlaczego jest w nas tyle wyrozumiałości dla chamstwa, agresji i przestępczości? Ile razy można słuchać matki/ojca trzynasto, czternastoletniego bandyty: „Ale to jest takie dobre dziecko. Tylko koledzy”. I wszystkie matki, wszystkich „kolegów” z jednej bandy mówią dokładnie to samo. Wszyscy „ważni” pochylają się nad frustracją tych bandytów, usprawiedliwiają, radzą co by tu im…, a pies z kulawą nogą nie pochyli się nad rannym policjantem czy ochroniarzem ze złamaną ręką, jak choćby dziś pod GHM (to też kibolstwo).  

„Trzeba im dać dobrze płatną pracę, perspektywy na przyszłość, warunki do rozwoju…” – czytam tu i ówdzie. A ja się pytam: „Dlaczego ja nie jestem bandytą?”. Ja też nie miałem perspektyw, dobrze płatnej pracy, przynajmniej z początku, dopóki się nie postarałem, moim planem była kolejna flaszka, byłem sfrustrowany i… nie zostałem kibolem, nie zostałem bandytą. Z bardzo prostego powodu: bo nie chciałem być bandytą!!! Miałem bardzo rózne pomysły, co jeden to głupszy, ale ani jeden nie brzmiał: chcę być bandytą.

Ci ludzie, gdyby nie byli kibolami, byliby bandytami „w innych dziedzinach”. Zresztą, większość z nich jest „między innymi kibolami”. W Zjednoczonym Królestwie poradzono sobie z kibolami skutecznie i „akcja radzenia sobie” trwa nieustannie mimo znacznej poprawy sytuacji. Trzyma się rękę na pulsie dokładnie tak samo, ja pierwszego dnia, kiedy rozpoczynano walkę z kibolami. Być może to jest recepta: nie akcyjność, ale systematyczność. I to poradzenie sobie nie polegało na podaniu na tacy kibolom „dobrze płatnej pracy”. Ci ludzie do pracy nie pójdą, bo praca to dla nich plama na honorze. Oni są i byliby bandytami. Są jak bulteriery czy amstafy. To agresywna rasa i jeśli któryś z nich nie ugryzie, należy to uznać za cud, a nie uznawać za nieszczęście to, że amstaf jest agresywny. Bo u amstafa, agresja to norma.

Potrafią nawet wpływać na polityków i policjantów (że o PZPN-ie już nie wspomnę) do tego stopnia, że ci, sami proszą dla nich o litość i „szansę”. Dać im szansę to tak, jak dać szansę psychopacie na normalne życie (zresztą u nas nie jest to aż takie dziwne).

Obiema rękoma podpisuję się pod słowami wypowiedzianymi dziś przez zakonnika o. Pawła Gużyńskiego (cyt. z pamięci): „ Powiedzmy im: Zabierzcie nam to Euro! Nie dorośliśmy, przepraszamy, ale nie poradzimy sobie!”. To, że doznamy kompletnej kompromitacji na Euro 2012 to pewne! Tak pod względem sportowym, jak i organizacyjnym. Nie ma już najmniejszych szans, żeby przez rok uporać się z tą bandą. Oczywiście Euro nie oddamy. Oczywiście się skompromitujemy. Jak zawsze.

andy lighter

Published in: on Maj 5, 2011 at 2:54 pm  Komentarze (21)  
Tags: , , ,
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.