Ogromne zainteresowanie wzbudził atak hakerów (m.in. grupy „Anonymous”) na strony rządowe i sejmowe. Strony zostały zablokowane, a z niektórych ukradziono prywatne dane. Oczywiście wiadomo powszechnie, że ma to ścisły związek z zamiarem podpisania przez premiera międzynarodowego porozumienia ACTA, według przeciwników zwiastującego cenzurę i inwigilację internautów.
Jednak wszelkie rekordy ignorancji, żeby nie nazwać tego dosadniej, pobił rzecznik rządu Paweł Graś, stwierdzając: „Trudno mówić o ataku hakerów, bo żadna z zablokowanych stron nie została naruszona. Bardziej można to porównać do olbrzymiego zainteresowania stronami rządowymi i sejmowymi”. Rzecznik, dla uwiarygodnienia swojej tezy porównuje zablokowanie tych stron z zablokowaniem stron UEFA, podczas rozpoczęcia sprzedaży biletów na Euro 2012. Nie wierzyłem własnym uszom, kiedy tego słuchałem. Tym bardziej, że powtarzał to parokotnie, a jego tezy powtarzał Adam Szejnfeld.
Można by wysnuć trzy wnioski ze słów Pawła Grasia. Albo Paweł Graś wierzy w to, co mówi, albo Paweł Graś kompletnie nie zdaje sobie sprawy z wagi sytuacji, która miała miejsce, albo wreszcie, Paweł Graś ma mnie za idiotę (nas, za idiotów).
Pierwsza i druga możliwość raczej odpada, Paweł Gras w ciemię bity nie jest i nie wierzę w to, aby cechowała go tak kosmiczna infantylność. Tym bardziej, że z tego co mi wiadomo, 21. stycznia, ani w rządzie, ani w Sejmie nie wydarzyło się nic spektakularnego, nie podjęto żadnej ważnej uchwały, nie przegłosowano żadnej epokowej ustawy, aby nagle miało się zdarzyć zmasowane odwiedzanie przez miliony Polaków stron rządowych i sejmowych. W grę wchodzi więc tylko i wyłącznie trzecia możliwość: Paweł Graś uważa, że jestem durniem i to łyknę.
Przyzwyczaiłem się już do tego, że Kaczyński, Macierewicz i Hofman do spółki z Błaszczakiem mają mnie za posiadacza małego rozumku, wzorem posiadaczy rozumków z Krakowskiego Przedmieścia np. Jednak wyciągnięcie przeze mnie wnioku, nasuwającego się samoistnie, że podobnie uważa premier i jego ekipa trochę mnie zasmuciło. Co prawda wiem, że premier nie ma w zwyczaju dzielić się z narodem swoimi planami, motywacją takich a nie innych działań, czy wreszcie przeprowadzania konsultacji społecznych, jednak nie przypuszczałem (raczej nie chciałem tego do siebie dopuścić), że powodem braku takich zwyczajów jest… durne, w mniemaniu ekipy rządzącej, społeczeństwo.
Panie rzeczniku, panie premierze, jeśli dalej tak będziecie postępować i myśleć o społeczeństwie, czarno widzę zakończenie waszej kadencji w ustawowym terminie. Minister Boni zapowiedział konsultacje z zainteresowanymi, czyli internautami i twórcami. Tyle, że po zadymie lekarsko-aptekarsko-refundacyjnej, będą to już kolejne, wymuszone konsultacje.
_____
Nie zabieram głosu na temat słuszności czy niesłuszności ACTA. Zbyt małą mam wiedzę na ten temat, a dostęp do szczegółów jest żaden, aby zająć jednoznaczne stanowisko. „Ze słyszenia”, uważam, że obie strony mają swoje racje i dlatego właśnie, niezbędny jest dialog ze społeczeństwem.
andy lighter

