Dyspensa

“Jedzcie i pijcie z tego wszyscy” – mówi ksiądz w kościele.

Dziś pozwolił. Hura!!! Probosz pozwolił!!! A co na to Jezus z Nazaretu?

Nieważne – ksiądz pozwolił, a nawet biskup, Jezus niech spada – frajer.

No, to smacznego! A potem – do Kościoła – biegiem marsz!

Ile razy jeszcze razy zaskoczy nas “Kościół”? Dwie żony Gosiewskiego, uświęcone przez Rydzyka “superkatoliczki” w parlamencie, dyspensy… w rytm długich łikendów, i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej, i samolot wylądował dzięki błogosławionemu Janowi Pawłowi II.

Właśnie!!!

andy lighter

Published in: on Listopad 11, 2011 at 10:26 am  Komentarze (18)  
Tags: , , ,

Krzyżowe wariactwo

 Jeszcze o tym krzyżu, chociaż podobnie jak większość społeczeństwa, już tym rzygam.

Jakiś tam biskup ważny, już nie wiem który, bo wszyscy oni są tak do siebie podobni i niewiele się różnią, powiedział, że „Ten, kto chce usunąć krzyż z przestrzeni publicznej, ten chce wprowadzić język nienawiści do tej przestrzeni”. I coś mi tu nie gra, a nawet mnie wk***ia. Moim bowiem, skromnym zdaniem, jest dokładnie odwrotnie: „Kto zmusza mnie do oglądania krzyża w przestrzeni publicznej, wprowadza w moje myślenie język nienawiści”. Nie mam nic przeciwko krzyżowi. Na wieży kościelnej, na cmentarzu, w przydrożnych kapliczkach, albo „czarnych punktach”, w mieszkaniu.

Wiele razy leżałem w szpitalu i wiem, jakie zakłopotanie wprowadza… wizyta księdza o siódmej rano w sali chorych. Kiedyś odważyłem się na stwierdzenia, że „nie chce mi się słuchać księdza bełkotu, więc idę zapalić, skoro zostałem obudzony”. Wierzcie mi, albo nie, ale do końca pobytu w tym szpitalu (jeszcze kilkanaście dni), miałem przeje***e. U wszystkich. U pacjentów, u pielęgniarek, u niektórych lekarzy. Podczas kolejnych pobytów w szpitalach, musiałem prosić pielęgniarki o wcześniejsza pobudkę i wychodzić z sali, żeby nie ogladać tej farsy. To jest właśnie „krzyż” w przestrzeni publicznej i… zdaniem pewnego biskupa (chyba Kowalczyk mu było, ale nie wiem), wprowadzam język nienawiści. Wprowadzam język nienawiści, bo muszę wyjść z sali chorych. No bydle ze mnie. Powinienem zostać. I słuchać. Kiedyś zresztą zostałem, bo nie mogłem się dobudzić i ksiądz zaproponował mi komunię. Moje tłumaczenie o braku spowiedzi skwitował jedynie (młody chłopak) „Nie szkodzi synu (48 lat wtedy), rozgrzeszam Cię”. I w ten oto sposób zeżarłem opłatka, co zresztą uniemożliwiło mi przez pół godziny zapalenia papierosa, bo musiałem to przyklejone zdrapywać z podniebienia.

Musicie wiedzieć drodzy rodacy, że mówienie czegokolwiek i gdziekolwiek o „krzyżu” w świetle… wątpliwości, jest językiem nienawiści.

A wiem co piszę, bo poruszając temat „krzyża” już zdążyłem się narazić moim serdecznym przyjaciołom, bo poruszam „mało ważne tematy”.

No i nagrabiłem sobie. Nie idźcie tą drogą! Nie piszcie o „krzyżu”. Zostawcie. Jak wisi w urzędzie, gdzie wchodzą muzułmanie, niech wisi – to problem muzułmanów, a nie urzędu. Cicho sza!!!

andy lighter

Published in: on Październik 16, 2011 at 2:19 pm  Komentarze (24)  
Tags: , , , ,

Zasłużony PiS

Często zwracałem uwagę na jeszcze częstsze słowa prezesa i jego podopiecznych, dotyczące zasług jego rządu i jego partii, oraz „planowanych” zasług i sukcesów tychże. Dziwi mnie tylko to, że prezes wciąż rozszerza listę tych zasług i planowanych, pewnych, „gdybyśmy dziś rządzili” zasług, jakby nie mógł od razu wywalić pełnej listy na stół. Oto wczoraj dowiedzieliśmy się, że dzisiejszy sukces Polski w zakresie uniknięcia losu innych krajów Europy i świata, świetny wzrost gospodarczy, w obliczu kryzysu światowego, to zasługa Zyty Gilowskiej!!!, wicepremier i minister finansów w rządzie PiS.

„Bo to pani premier, w czasie naszych rządów, dała impuls (jakiś tam)!!!”. Według prezesa procesy ekonomiczne rozpatruje się w dłuższej perspektywie. I tu się z prezesem zgadzam. Zawsze powtarzałem, że prezes rządził w warunkach komfortowych, przygotowanych mu i pozostawionych przez rządy SLD, które straciły władzę przez podjęcie się ogrzania, zamrożonej na kość przez Balcerowicza polskiej gospodarki i oddanie Kaczyńskiemu już gorącej i jeszcze podgrzewanej. Tak więc „impuls”(?) dany przez Gilowską Rostowskiemu jest impulsem SLD danym Gilowskiej… (?) Pokręcone jakieś to jest, no ale prezes swoje wie. A jak prezes wie, to wyborcy PiS wiedzieć nie muszą. Wystarczy, że wiedzą, że jak prezes mówi to wie, a jak wie, to jest tak jak mówi.

A tak na marginesie tej „informacji”, widać tu jak na dłoni manipulację mediów poprzez kompletnie zaniechanie wyprowadzania z błędu Kaczyńskiego, a co za tym idzie i wyborców. Kiedy bowiem Jarosław Kaczyński powtarza jak mantrę, że Rostowski to żaden fachowiec, bo zwiększył zadłużenie Polski o 300 mid, nikt z otaczającego go tabunu dziennikarzy nie zwróci mu wagi na powszechnie znany fakt, że Zyta Gilowska, w czasie najlepszej od ’89. koniunktury gospodarczej, w ciągu dwóch lat zwiększyła zadłużenie o 100 mld. To prawdziwy ewenement. Z łatwością można by sprowadzić na ziemię prezesa i Gilowską i to wcale nie złośliwie, a w zgodzie z faktami.

Jedną wszak zasługę PiS-owi zapisać trzeba. I to wcale PiS-owi w czasie rządów, ale w czasie funkcjonowania jako opozycja. Otóż nasz kraj stał się powszechnie rozmodlony. Nareszcie nastał okres wolności słowa i swobody modlitwy. Oto wierni (kilkanaście osób), przy skrzyżowaniu przed Galerią Mokotów, odprawiali koronkę do miłosierdzia bożego. No cóż, Konkordat daje im takie chore prawo, ale tuż przy skrzyżowaniu? Chyba nawet sam Pan Bóg by takiego numeru nie wymyślił. Ale nie ma co się dziwić, nasi wierni już dawno zdystansowali Pana Boga w inicjatywach, pomysłach i działaniach. Oczywiście nie ma mowy o użyciu jakichś tam sił porządkowych, czy policji. Przecież oni tylko się modlili…. przy tym skrzyżowaniu. I to jest niewątpliwa zasługa pozostającego w opozycji PiS.

Dziś jeden z posłów PiS powiadomił opinię publiczną, że PiS utworzy nowe ministerstwo. Ministerstwo ma się zajmować energetyką, albo bezpieczeństwem energetycznym, czy jakoś tak. To oczywiste i wynika z jasnej deklaracji partii Kaczyńskiego, naprawy, reformy finansów publicznych. Tę wiadomość dedykuję wszystkim tym, którzy (tak jak ja zresztą i prezes Kaczyński też) dostrzegają przerost administracji państwowej za rządów PO. Jak widać, za rządów PiS „będzie lepiej”.

_____

Ja bym wcale nie był taki pewien tych „obiecanych 300. mld z unijnego budżetu na kolejne lata. Sytuacja jaka jest w strefie euro każdy widzi, ratować Grecję trzeba, i inne kraje zaraz przyjdą po pomoc, a kasa Unii studnią bez dna nie jest. Może się okazać, że „dla wyższych celów”, budżet dla poszczególnych państw musi być mocno… zweryfikowany.

Tym bardziej, że Obama krzyczy o jakieś biliony. Swoją drogą ma tupet ten facet. Obywatele jego kraju rozpier***Ili światowe finanse, powodują tonięcie milionów obywateli z powodu chciwości (która sięgnęła zenitu), kilku panów, amerykanów, a ten, zamiast się kajać przed światem i ogołocić, w imię sprawiedliwości, własne rezerwy finansowe (istniejące albo nie, to nie sprawa reszty świata), na rzecz ofiar wywołanego przez nich kryzysu, ma czelność rugać Europę i pouczać, poganiać i… dyscyplinować. Dziwię się, że żaden z europejskich przywódców się nie wkurwił.

andy lighter

O Czarneckim, bogu, dolarach i innych paranojach

Kiedy dziennikarz w sejmie zapytał Czarneckiego (Ryszarda, rzecz jasna) o to, czy pierwszy dzień roku szkolnego rozpoczynający się od mszy świętych nie narusza świeckości państwa, ten, oburzony odpowiedział mu starym polskim przysłowiem: „Bez Boga ani do proga”. A swoją odpowiedź uzupełnił stwierdzeniem: „jak się komuś nie podoba, to niech w ramach protestu przeciwko wchodzeniu sfery sacrum przez sferę profanum uda się do kantoru, nabędzie dużą ilość dolarów USA i w ramach protestu przeciwko klerykalizacji życia publicznego, w tym finansowego, publicznie je spali… Przecież na owych zielonych banknotach jest odwołanie do Boga!”.

Eeech, blogerze Czarnecki. Gdybyś Ty chłopie jeszcze wiedział o czym gadasz. Odwołanie do boga znajduje się rzeczywiście na banknotach… jednodolarowych. Jeśli ktoś idzie do kantoru nabyć dużą ilość dolarów, to musi za te dolary zapłacić polskimi złotymi. Poza tym, nie sądzę, żeby ktoś chciał iść do kantoru nabyć „dużą ilość” jednodolarówek, tylko wyjść z kantoru z „duża kasą”. Czy bloger Czarnecki nie będzie palił jednodolarówek, choć jest tam przedstawiona jedna ze stron pieczęci Stanów Zjednoczonych, będąca jednak symbolem masonów? Świadczy o tym nie tylko wizerunek „oka opatrzności” nad niedokończoną piramidą, ale i napis „Nowy Porządek Wieków”, oraz rok 1776. będący rokiem założenia zakonu masonów. Owa strona pieczęci jest kopią pieczęci zakonu iluminatów, blogerze Czarnecki. Tak więc, „Do palenia, marsz, blogerze Czarnecki!”.

A nawiązując do jego wpisu na blogu, dołożę jeszcze „prawie jego słowami”: Nie wymagam, aby oszaleli osobiści przyjaciele pana Boga umierali za swoje (antymasońskie) poglądy. Ale jeśli rzeczywiście ich przekonania są tak ugruntowane niech to pokażą: kurs na kantor, a potem kanistrem po USD. Fajnie by się hajcowało! Co? Nie widzę chętnych?”.

A to przysłowie trzeba by było trochę przełożyć na dzień dzisiejszy: „Bez Boga, ani do proga… kościoła!!!”

_____

Nie jestem specjalnym entuzjastą dziennikarzy, o czym często wspominam, ale uważam, że Kamil Durczok słusznie określił dziś motywy działania Jarosława Kaczyńskiego. Otóż tworzy on coś w rodzaju alternatywnego ośrodka władzy. Uważa się bowiem za alternatywę wobec prezydenta, premiera, rządu i chce być równorzędnie z nimi traktowany, mimo niesprzyjania mu przez przygniatającą część opinii publicznej, ogromną część społeczeństwa. Prawo do przewodzenia opozycji pomieszało się prezesowi z prawem do władzy, pomimo istnienia legalnej, demokratycznej władzy. Zresztą dzielnie go wspierają, wg mnie znakomicie przez niego wmanipulowani, a przede wszystkim w jakiś sposób od niego zależni (nie mam pojęcia w jaki, może obietnicami, może „hakami”)…, i lojalni, za przeszłe profity(?), może za obietnice przyszłych(?), nie wiem, oprócz pisarchaniołów, „wolni strzelcy” (tacy oni wolni, jak ja święty). Ostatnio np. Andrzej Urbański. Jego brednie na temat Tuska albo na przykład Rostowskiego są tak żałosne, że aż trudno je komentować.

Tusk miał bezustannie obrażać Jarosława Kaczyńskiego, więc nie ma o czym z nim rozmawiać, bo Tusk mówił cztery lata. Panie Urbański, Kaczyński przez te ostatnie cztery lata mówił więcej o całe lata świetlne. I mówił o wszystkim, tylko nie o tym, o czym społeczeństwo chciałoby usłyszeć, poza katastrofą smoleńską. Mówił więc prezes wyłącznie o katastrofie i wyłącznie obrażał władze (oczywiście jakiś promil, zupełnie niezauważalny, dotyczyło finansów, np. dodatku drożyźnianego). A Rostowski „strzelił sobie w łeb”, bo w 2008 roku przewidywał, że kryzys będzie za osiem miesięcy, a był za sześć. Urbański, otrzeźwiej chłopie! Kiedy Rostowski przewidywał kryzys, posłanka Natali-Świat nawoływała Rostowskiego, aby znowelizował budżet o 38 miliardów(!!!) debetu! Rostowski pomylił się o dwa miesiące (z początku, bo szybko reagował na zmiany), inni kompletnie go nie zauważyli. I dziś dzięki nim mamy kolejną falę tsunami.

_____

Dziś „debata” prezesa. To znaczy jednoosobowy słowotok (jeszcze jeden…) w Polsacie. Polsat pozazdrościł innej stacji debaty i zaprosił prezesa na debatę. Wstyd, że dziennikarze (przede wszystkim zarządzający) nie uszanują świętego prawa demokracji do debaty i w imię konkurencji za wszelką cenę, (znamy, znamy – „cel uświęca środki”) niemalże o tej samej porze prezes będzie u nich otwierał polakom wizję kraju mlekiem, miodem… i wiadomymi pomnikami płynącego.  

andy lighter

Prezydencie, opamiętaj się!

Kiedy podczas uroczystości trzeciomajowych, prezydent Komorowski nie przywitał na Placu Zamkowym żadnego eminencji, arcybiskupa, księdza itp., pomyślałem sobie: „No! Idzie ku normalności!” Niestety nic głupszego nie mogłem sobie wymyśleć. Oto prezydent Rzeczypospolitej gościł dziś w Krakowie, aby wziąć udział w procesji ku czci św. Stanisława Kazimierczyka. Procesja ta i msza była przy okazji wyrażeniem dziękczynienia za beatyfikację Jana Pawła II.

Oto prezydent świeckiego państwa oficjalnie (państwowo) wyraża dziękczynienie. To już naprawdę przestaje być zabawne, a staje się chore. Komorowski, na miły bóg, nie jesteś klechą, ani innym kapłanem! Jesteś „cywilnym” urzędnikiem państwowym, i tym, co powinno Ci być wolno, to iść sobie z żoną prywatnie(!!!) do kościoła! Walczysz prezydencie razem ze swoją byłą partią z ciemnogrodem a sam ten ciemnogród czynisz!. Na kogo w tym kraju można liczyć, jeśli ludzie mieniący się postępowymi, nowoczesnymi, europejskimi i liberalnymi, uczestniczą, firmują swoimi nazwiskami i stanowiskami, kompletnie religijne (wyłącznie religijne), starodawne, prymitywne praktyki, w dodatku tylko jednego z wyznań.

Jeśli prezydent naszego kraju, bierze udział w uroczystościach upamiętniających św. Stanisława Kazimierczyka, to czy nie powinien sprawiedliwie brać udział w uroczystościach ku czci innych polskich świętych i błogosławionych. A jest tego więcej niż psów w moim mieście:  http://pl.wikipedia.org/wiki/Polscy_%C5%9Bwi%C4%99ci_i_b%C5%82ogos%C5%82awieni

Jak mają się czuć wyborcy, czczący np. św. Hilarego (tak,  tak, jest taki), wobec nieobecności prezydenta na uroczystościach ku czci, a obecności na uroczystościach ku czci innych? Że co, że Stanisław ważniejszy od Hilarego?

Komorowski, jest pan moim rezydentem, nie życzę sobie, żeby głowa mojego, świeckiego jak na razie państwa, robił z siebie cyrk i sługę Watykanu!!! Komorowski, nie robi pan mi łaski! Ja więc nie proszę, ja żądam: OPAMIĘTAJ SIĘ CZŁOWIEKU!

______________

A w Oleśnie na Opolszczyźnie, gminni radni zawiesili na ścianie sali obrad witraż Matki Boskiej Oleskiej, uchwałę o zawierzeniu Olesna Trójjedynemu Bogu i macierzyńskiej opiece Bogarodzicy Maryi, podpisaną przez gminnych radnych i akt zawierzenia Olesna Matce Boskiej Oleskiej. To kontynuacja. Oto bowiem 25 marca 2009 olescy radni jednogłośnie przegłosowali uchwałę, która zawierzyła “dalsze dzieje Olesna Trójjedynemu Bogu i macierzyńskiej trosce Bogarodzicy Maryi”.

Proszę, niech mnie ktoś uszczypnie, bo to się chyba nie dzieje naprawdę!

andy lighter

Published in: on Maj 8, 2011 at 3:30 pm  Komentarze (40)  
Tags: , ,

Modlitwa do… zęba

Rewelacji związanych z błogosławionym Janem Pawłem II jeszcze nie koniec. Mamy nowe relikwie błogosławionego. Co za szczęście.  Kardynał Dziwisz (ach, jakie on wpływy musi mieć w tym Watykanie, nikt takich nie ma) otrzymał nowe relikwie polskiego papieża.

Są to: płyta nagrobna, która już jest w Watykanie niepotrzebna, pastorał w kształcie krzyża (pamiętamy go doskonale) i… ząb. Zęba wybili mu niechcący lekarze w 81. roku, ratując papieża po zamachu na placu św. Piotra. Kardynał Dziwisz jeszcze się zastanawia, gdzie będzie „wystawiony” ząb, bo płyta i pastorał trafią do Łagiewnik. Ale… zapewne gdzieś trafi ten ząb. I wierni będą mogli się do niego modlić, chyba.

Kardynał Dziwisz ma jeszcze „w rękawie” dwie ampułki krwi papieża, pobranej w dniu jego śmierci. Ale nie oznacza to, że lekką ręką będzie tą krwią obdarowywał „potrzebujących”. (…) Zasada nasza będzie taka, by za bardzo nie rozszerzać czci krwi Jana Pawła II. Są też inne relikwie – drugiego stopnia. Cześć krwi, Boże drogi…

Ciekawe czy kiedyś będą robione zakłady bukmacherskie. Obstawianie kto dostanie i co. Czy kroplę krwi, czy kawałek sutanny, czy jeszcze coś innego, bo kardynał trochę tego, jak sądzę nazbierał.

Żenada!

PS. Przypomina mi się Festiwal Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu i piosenka; “Do czapki rogatywki”. Tam szło jakoś:

          Moja czapko, rogatywko, trala la la la…

Teraz w jakimś kościele będzie tak:

          Święty zębie papieża, pobłogosław i spraw…

andy lighter

P.S.

To tak nie szło, pomyłka, ale znalazłem:

          Rogatywko, ty rogata jak powstańczy trud…

Można ułożyć modlitwę na tę samą melodię:

        Święty zębie Jana Pawła, pobłogosław nas…

Published in: on Maj 6, 2011 at 7:09 pm  Komentarze (25)  
Tags: , , , ,

Gniew moherowego boga

Pisowców znów dotknęło nieszczęście. Jak już wszyscy wiedzą, zapaliły się hamulce w wagonie ich pociągu, gdy wracali z podróży do Rzymu. Jechali ponieważ błogosławiony papież zasłużył, by tam pojechali, zrobili mu więc tę ostatnią przysługę, (no niech ma).

Jak zwykle jednak, siły ciemności rzucają im kłody pod nogi. Jednak nic to, przetrwali i przeżyli nasi dzielni, nieprzejednani w walce o Potężną Najjaśniejszą Rzeczpospolitą, prawdziwi patrioci. Oczywiście po powrocie posłowie będą wyjaśniać ten nieprawdopodobny, niemogący się zdarzyć (szczególnie im) „wypadek”.

Posłowie PiS w pociągu z Rzymu
Zdj. PAP

Oto buduje się legenda męczeńskiej walki jedynych sprawiedliwych. Walki dobra ze złem. Walki prawości z niegodziwością i choć dobro i prawość zawsze stoją na przegranej pozycji ze złem i niegodziwością, to oni w końcu zwyciężą. A mnie chodzi po głowie coś zupełnie odwrotnego.

Czyż to nie ich krzyżowo-kaczyński bóg ostrzega: „Bójcie się gniewu Bożego” – a ten gniew będzie głównie skierowany w stronę tych, którzy nienawidzą?

Czyż to nie ich moherowy mesjasz toruński nie woła: „Kochani… należy siać, siać, siać! Trzeba siać, aby urosło” – a skoro to co rośnie jest chwastem, to i ziarno nie jest „smacznego owocu”?

Moherowi i kaczyńscy katole nie pojmują znaków, które pokazuje im ich moherowo-kaczyńsko-rydzykowy bóg. Od katastrofy spowodowanej pychą. Poprzez pogrzeb, bez pożegnania „najważniejszych tego świata” spowodowanego jego (zmarłego) poczuciem wielkości wobec nich. Powodzie, które dotknęły wielu Polaków, jednak włości prawych i sprawiedliwych dotkliwiej niż większość pozostałych. Przegrane wybory, wszędzie, gdzie to tylko było niemożliwe. W końcu ten pociąg…

Co jeszcze musi ich dotknąć, aby zobaczyli znaki dawane przez ich boga? Zachowują się dokładnie tak, jak lud żydowski tańczący i składający hołdy i pokłony Złotemu Cielcowi.

Mohery! Kaczyści! Krzyżowcy! Obudźcie się, Mojżesz już schodzi z góry, by okazać wam gniew waszego boga!

P.S.

Piszę „ich bóg”, „waszego boga”, itp. bo „Mój” jest kompletnie inny od tego moherowo-kaczńsko-rydzykowego.

 

andy lighter

Published in: on Maj 2, 2011 at 3:56 pm  Komentarze (25)  
Tags: , , , ,

Nabożna dziennikarka

Od paru dni wysłanniczką TVN na okoliczność beatyfikacji JP II w Watykanie jest dziennikarka znana głównie dzięki aferze hazardowej. Od tej afery właściwie, rozpoczęła się jej błyskotliwa kariera, przedtem była mniej znana. Jakaż ona nabożna jest. Jak wspomina, jak wierzy i „czuje” nauki papieża. A ja przypominam sobie, z jaką pasją i nienawiścią i nieustępliwością „kopała leżącego”.

Jak ją widzę taką „nawiedzoną w wierze”, odczytuję jako „uczennicę dobra” pobierającą edukację z nauk Jana Pawła II, widzę hipokryzję najwyższych lotów.

Pamiętam aferę hazardową (pomijam tutaj, czy była czy nie, bo nie o to w tym tekście chodzi). I pamiętam spotkanie z dziennikarzami ministra sportu, Drzewieckiego. I pamiętam jak ktoś zapytał go jakieś pismo, które on podpisał, i absolutnie oczywiste było, że on nie ma kompletnego pojęcia, o jakie pismo chodzi.

I pamiętam ową panią ze swoim kolegą dziennikarzem. Przypuścili tak brawurowy atak, że Drzewiecki niemal zapomniał jak się nazywa. Z początku, a sądzę że i później nie do końca kompletnie nie wiedział o jakie pismo urzędowe chodzi. Gubił się, dukał, w końcu znalazł, ale zobaczył je chyba pierwszy raz na oczy. Rzeczywiście je podpisał, tu wątpliwości nie ma. Ale gdybym ja był na miejscu tej pani, pokazałbym mu to pismo, publicznie oskarżył, poszłoby w eter i Drzewiecki miałby dokładnie te same kłopoty, jakie miał. Tymczasem ona z coraz większą pasją „podrzynała krwawiące gardło” Drzewieckiego. Napawała się przesuwając ostrze tępego noża.

Nigdy nie zapomnę, wyrazów twarzy tej pary dziennikarzy, ich ekscytacji, ich… sadystycznej dumie. To podrzynanie gardła, nic więcej nie dało, niż dałoby zwyczajne ujawnienie sprawy pisma. Nic, oprócz szatańskiej satysfakcji.

Dziś ta ultranabożna dziennikarka, przeprowadzając relacje, snując opowieści o cudowności i wpływowi na swoje życie papieża i rozmawiając z kardynałem Macharskim, pokazuje mi obłudę. Pokzauje mi, że można być nabożnym, a jednocześnie napawać się widokiem „zakrwawionego noża” we własnej dłoni.

Kiedy ją oglądam, wyglądającą i zachowującą się niemal jak prawdziwy anioł, ogarnia mnie przerażenie.

andy lighter

Published in: on Maj 1, 2011 at 8:29 pm  Komentarze (19)  
Tags: , , , ,
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.