Tutkowe wygłupy

Czemu ma służyć eksperymentalny lot samolotu Tu 154 M z numerem bocznym 102? Co ma ten lot udowodnić? Odpowiedź: niczemu nie ma służyć i niczego udowodnić nie może. Ten cały eksperyment, to kolejny dowód potwierdzający moją tezę, stwierdzającą, że z raportem robi się jakieś „czary mary”.

Samolot najpierw miał niesprawne jakieś tam przyrządy. Strasznie długo się te przyrządy naprawiały, a jak już się naprawiły to strasznie długo przygotowywany był eksperyment. Tłumaczono to przygotowywanie zaplanowaniem eksperymentu. Bo oczywistą oczywistością jest, że zanim wykryto (ponoć w ostatniej chwili) niesprawne urządzenia, to planowanie trzeba było wyrzucić do kosza, trochę odpocząć, a potem zacząć planowanie. Od nowa. Nie wiem…, dlaczego ja tak nie lubię, jak ktoś robi ze mnie durnia, bo że tak cała komisja robi ze mnie durnia to oczywiste.

Jasne od samego początku też jest, że cały ten eksperyment nie ma kompletnie żadnego sensu. Wypowiedź na ten temat pułk. Stefana Gruszczyka w oczywisty sposób przekonuje nawet największego dyletanta awiacji w tym kraju, jakim ja jestem (bo że znam się na awiacji najmniej, to oczywiste. Kempie, Hofmanowi, Bombowcowi Kaczyńskiemu, już o Macierewiczu nie wspominając do pięt nie dorastam).

Ów lot miał odpowiedzieć na pytania jak zachowują się przyrządy, jak zareaguje załoga, czy będzie miała czas na wykonanie odejścia, czy przyciśnięcie guzika odchodzenia pozostawia ślad w czarnych skrzynkach, itp. Tymczasem wg pułk. Gruszczyka wszystkie odpowiedzi znajdują się w instrukcji lotu Tu 154 M. A eksperyment żadnych odpowiedzi nie może przynieść z kilku zasadniczych powodów. Po pierwsze, nie mogą być odtworzone identyczne warunki, choćby ukształtowania terenu, a nawet gdyby takie były, to przecież eksperymentu nie przeprowadzą kamikadze. Po drugie, eksperyment wykonuje inna załoga, której zgranie jest inne od tej „smoleńskiej”. Inna jest waga samolotu, co też ma znaczenie, inna pogoda, itd., itd., itd…

Ten eksperyment kompletnie nie ma sensu. Przeciąganie się naprawiania a potem przygotowywania tego lotu, każą mysleć, ze twórcy raportu wymyślili sobie jakaś tezę, którą teraz „muszą” dopasować do wyników eksperymentu. Zresztą, nie zdziwiłbym się, gdyby ogłoszono komunikat: „Eksperyment niczego nie wyjaśnił”, chociaż wątpię, aby komisja Millera odważyła się taki komunikat wydać.

Od dawna forsuję tezę, że raport będzie zadawalał „wilka i owcę”. Rząd się ostanie, odpowiedzialność bowiem zostanie rozmyta na poprzednie kilka rządów. „Polegli” pracownicy kancelarii prezydenta i sam prezydent pozostaną bohaterami, którzy z przygotowywaniem lotu nie mieli nic wspólnego, podobnie jak „wybitni” odznaczeni pośmiertnie generałowie, nie będą zdegradowani do stopni szeregowego, bo przecież nie istniały procedury, nakazujące im odpowiedzialność za bezpieczeństwo kraju i ciągłą gotowość Polskich Sił Zbrojnych, w tym ich najwyższego dowództwa, do jej obrony.    

andy lighter

5 comments on “Tutkowe wygłupy

  1. cenobita pisze:

    Andy, ludzie zajmujący sie lotnictwem zawodowo (piloci, kontrolerzy i inni) nie mają problemu z tym eksperymentem i wskazują na niejasności instrukcji Tutki i ostatnich sekund lotu:
    http://lotnictwo.net.pl/3-tematy_ogolne/15-wypadki_i_incydenty_lotnicze/24626-2010_04_10_tu_154_samolot_prezydenta_rp_rozbil_sie_pod_smolenskiem-108.html#post550840

    • andy lighter pisze:

      Cenobito
      Jedni wskazują, inni nie. w większości stwierdzają błędnym odchodzeniu na autopilocie. Ale nie w tym rzecz. Idzie o to, ze ten „eksperyment” niczego nie wyjaśni. Głównie ostatnich sekund.

      • cenobita pisze:

        Może wyjaśnić.
        Przycisk „uchod” nie działa przy autopilocie przy braku ILS.
        Pilot mówi „Odchodzimy” i nic się nie dzieje.
        Pytanie – czy wcisneli przycisk „uchod” i czekali na reakcję (zgłupieli) bo skrzynka nie zarejestrowała wciśnięcia przycisku.
        Pytanie – Czy przy braku ILS i włączonym autopilocie skrzynka zarejestruje wciśnięcie przycisku przez testera.
        W tej chwili do wyjaśnienia jest 5-10 sekundowa zwłoka w reakcji (reakcja ręczna)na komendę „Odchodzimy”.
        A może nie wcisneli przycisku (a skrzynka zarejestruje działanie testera)?
        Może jeszcze kilka sekund Pilot robił tzw. szczura – wypatrywał ziemi i zareagował dopiero, gdy zobaczył drzewa?
        Tak czy siak chodzi o ostatnie sekundy lotu i bez próby wyjasnienia tych kwestii raport będzie niepełny.

        • andy lighter pisze:

          Ja się skłaniam Cenobito do wyjaśnień Gruszczyka. To jeden z najbardziej doświadczonych tutkowców. Jeśli robili szczura to, czy coś wyjaśni? Jeśli okaże się, ze popełnili błąd, wierzysz, że „oskarżą” w raporcie załogę? Nie chce mi się w to wierzyć. Kaczyści ich zlinczują.
          Poza tym wiadomo, że wiatr podczas lądowania 102 był z odwrotnego kierunku niż w Smoleńsku.

          Zresztą, zobaczymy jakie będą „wyniki” eksperymentu.

          Hej 🙂

  2. andy lighter pisze:

    Wychodzi na to, ze miałem rację. Główni eksperci zgodnie twierdzą, że instrukcje tupolewa zawierają wszystkie potrzebne informacje, a ewentualny lot musiałby być bliźniaczy. Co jest niewykonalne, a więc cały eksperyment to lipa.
    Twórcy eksperymentu, będą mogli jedynie powiedzieć, że… wykonali go, żeby nie było, że go nie wykonali. A więc…, zrobili, żeby odhaczyć w dokumentach ten fakt.

Możliwość komentowania jest wyłączona.