Będzie kolejka po odszkodowania

Trybunał Konstytucyjny uznał za niekonstytucyjny fakt, że byli właściciele kamienic, które po wojnie, na mocy dekretu Bieruta zostały im odebrane, nie otrzymują odszkodowań. I właściwie wszystko się zgadza, gdyby nie… pewne „Ale”. Ja osobiście zawsze byłem sceptyczny wobec „automatycznej” reprywatyzacji, czy nawet reprywatyzacji w ogóle. Powodów jest wiele, więc przytaczając niektóre, nie będę wyliczał: „po pierwsze”, „po drugie”…, bo się pogubię.

Otóż na początek: ustrój. Komuna w Polsce nie zaistniała z powodu zachcianki jakiegoś Bieruta, czy innego Gomułki, albo Jaruzelskiego. Oni, gdyby chcieli, mogliby po wojnie założyć sobie jakąś partyjkę komunistyczną. Komuna w Polsce zaistniała dlatego, że zafundowali nam ją koalicjanci: USA, ZSRR, UK i Francja. To oni usankcjonowali ustrój „socjalistyczny”, uznali PRL, a więc i jego „konstytucję” i prawo. Nie wiem więc, czy lepszym adresatem dla roszczeń nie byłyby rządy tych czterech krajów, albo jakaś organizacja międzynarodowa, ONZ, albo coś w tym rodzaju. Przenosząc odpowiedzialność za ustrój tak naprawdę, bo nacjonalizacja była oczywistą konsekwencją ustroju „socjalistycznego”, który ZSRR mógł swobodnie wprowadzać na terenach pozostających pod jego jurysdykcją, a koalicjanci (zwani aliantami) doskonale o tym wiedzieli i akceptowali w imię wyższych racji. Wiedzieli też, że ZSRR nie tylko może, ale też będzie ten ustrój wprowadzać. Zresztą Austrię chcieli obronić i bronili. Resztę, w tym Polskę „oddali z błogosławieństwem”. Dlatego dziw mnie, ze państwo Polskie, dziś tak bezkrytycznie bierze wszystko na swoje barki, tym bardziej, że obciąża to bogu ducha winnych, ciężko pracujących na rzecz kraju (jaki by on nie był), obywateli. Kraje zachodnie jak zwykle, czyli tak jak w ’39 i ’45, umywają ręce a Polskie sądy i Europejskie Trybunały beztrosko wydają wyroki, obciążające przeciętnego Kowalskiego, a innego Nowaka wyrzucające na bruk.

Inną kwestią jest odbudowanie np. kamienic, np. w Warszawie. Warszawa została zrównana z ziemią i kamień na kamieniu nie pozostał. Dzisiejsi właściciele, rozsypujących się, odzyskanych kamienic płaczą, że nie mają pieniędzy na remonty i dlatego ludzie w nich żyją w skandalicznych warunkach. One się rozsypują, bo remontowane były w latach ’70 i właściciele kamienic nie omieszkują to władzom wypomnieć. Zapominają przy tym dodać, że w ’45 tej kamienicy w ogóle nie było, albo był tylko fragment szkieletu. I Warszawiacy odbudowali ją, albo zbudowali od nowa, często w kształcie (wyglądzie) przedwojennym. I to nie Polska Bieruta zrobiła z niej zgliszcza, tylko Niemcy. Ciekawe, czy taki właściciel, który został po wojnie goły i wesoły, bo ograbiony przez Niemców, bez kamienicy i fabryki, jeśli taką posiadali, też zrównanej z ziemią, by tę kamienicę odbudowali? Za co, że spytam? Polska więc płaci odszkodowania nie tylko za działania Bieruta, ale również Niemiec Hitlerowskich. Ale byłych właścicieli to kompletnie nie obchodzi. Dla nich wojna nie istnieje, nie ma najmniejszego znaczenia, dla nich istnieje tylko dekret Bieruta. Sprawą nie bez znaczenia są też ceny dzisiejszych gruntów, już zabudowanych, których dzisiejsza wartość nie zależy od tego co tam kiedyś było, ale co dziś tam jest zbudowane. Jeśli jest plac zabaw, cena jest inna niż jeśli jest tam centrum handlowe. To czysta spekulacja niemająca nic wspólnego z „wartością utraconego gruntu”.

Inną kwestią, niezwykle delikatną ale jakiś czas temu będącą tajemnicą poliszynela był fakt, że byli właściciele majątków, nieruchomości i przedsiębiorstw byli po uszy zadłużeni. Siedzieli na kredytach, że aż dymiło i płonąca np. Warszawa (z bankami), była dla nich prawdziwym błogosławieństwem. Dziś bowiem cudownie odnajdują się papiery wartościowe i ich ilość wzrasta jak grzyby po deszczu. Nie słyszałem o „odnalezieniu” jakiegoś papieru dłużniczego. Choćby jednego. Dziwne, sami rentierzy żyli w II RP, a kredyty w Polsce w ogóle nie były znane.

Czytając artykuł na ten temat w Gazeta.pl, natknąłem się na bardzo sensowny komentarz, traktujący o sprawie często przeze mnie poruszanej, kiedy pisałem na ten temat kiedyś w serwisach DO. Skąd się wzięły majątki w 39. roku. Otóż gdyby traktować dorabianie się majątków wg dzisiejszych standardów prawnych, standardów praw człowieka, a nie ma powodów, aby takich standardów nie stosować, skoro takie standardy stosują byli właściciele, owi właściciele musieliby płacić potomkom swoich byłych pracowników, czyli nazywając rzecz po imieniu: niewolników, niebotyczne odszkodowania, za łamanie podstawowych praw pracowniczych, praw człowieka i praw każdego możliwego kodeksu. Wystarczy poczytać sobie „Lalkę”, czy „Ziemię obiecaną”, które były fabułą odzwierciedlającą ówczesne realia wielkich, polskich miast. Wie o tym każdy uczeń gimnazjum, czy liceum.

Tak więc każdy kij ma dwa końce, ale u nas tak się dziwnie składa, że każdy kij ma jeden koniec. Zawsze tak było, za komuny też. To w sumie wcale ni byłby taki głupi pomysł, gdyby potomkowie byłych niewolników, pogrzebali w przeszłości swoich przodków i założyli taką grupę roszczeniową. Sytuacja by się wyrównała.

Warszawa, koszy poniesienia wyroku Trybunału Konstytucyjnego, szacuje na 15 mld zł. Roczny budżet stolicy to 13 mld.  „Nic mnie to nie obchodzi, że Warszawa nie ma pieniędzy. 97 % jej powierzchni było w rękach prywatnych. Dziś miasto zachowuje się jak paser” – mówi Mirosław Szypowski, prezes Polskiej Unii Właścicieli Nieruchomości.

A co mnie to obchodzi, panie Szypowski, że pan utracił nieruchomość. Mnie nie było wtedy na świecie, mój ojciec panu tego nie ukradł, wal się chłopie ode mnie!

Jeśli państwo polskie zacznie „spłacać nie mój dług” moimi pieniędzmi, to będąc np. Niemcem, czy Żydem, byłbym głupcem gdybym z tego nie skorzystał. Traktowanie bowiem Polaka inaczej niż Niemca, czy Żyda, to łamanie (piszę w ciemno, ale jestem przekonany, że się nie mylę), praw człowieka. Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, Niemcy i Żydzi powinni mieć otwartą drogę do odzyskiwania swoich nieruchomości i odszkodowań za nie. Będzie wręcz dziwne, nawet głupie gdyby Wrocław (którego zapewne 97 %, panie Szypowski, było w rękach prywatnych), Opole, Kędzierzyn-Koźle czy inne miasta (o wsiach nie ma co wspominać, bo wszystko, co nie jest w rękach autochtonów trafiłoby do Niemców), czy cała Warmia i Mazury, nie wróciłoby do Niemców, Łódź do Żydów i część Warszawy też. I nie ma co się popisywać antysemityzmem, bo wasz antysemityzm (ewentualni oponenci), ma się nijak do prawa. To wcale nie jest sarkazm czy jakiś ukryty żart, w tej kwestii popierałbym Żydów. W takim stanie rzeczy – prawo nie może być wybiórcze, dzielić poszkodowanych na lepszych i gorszych.

Czy przypadkiem ludzie, którzy nie są żadnymi spadkobiercami, czy też nie utracili kamienic, nie powinni się skrzyknąć i bronić? Np. w Strassburgu? Przecież ktoś tu nas okrada!!!

andy lighter

16 comments on “Będzie kolejka po odszkodowania

  1. wiedma pisze:

    Między posiadłościami we Wrocławiu i Warszawie jest jednak różnica. Niemcy stracili swoje domy w wyniku działań wojennych. Piszesz „mój ojciec panu tego nie ukradł”, ale tego nie można niestety stwierdzić z całą pewnością, bo te wszystkie domy zostały ukradzione przez naszych rodaków, którzy zresztą z urzędu opartego na kradzieży całkiem dobrze żyli. Część z nich wybierała sobie bardzo ładne cudze wille na skraju miasta, które dziś zajmują ich wnuki.

    Żeby było jasne: nie jestem z Warszawy i nie mam żadnego prywatnego interesu, aby bronić którejś ze stron. Jest to kwestia (niezwykle trudna), kto ma płacić teraz za to, że państwo pozwoliło wcześniej innym ludziom okradać współobywateli. Bo to nie państwo kradło. To ludzie.

    • wiedma pisze:

      I jeszcze a propos kamienic odbudowanych przez dzielnych Warszawiaków tuż po wojnie: w części zbudowano je z rozbieranych zabytków wrocławskich, których wojna nie zniszczyła, za to złodziej rozebrał. Złodziej, który za to dostał pewnie willę na wrocławskim skraju miasta.

      • andy lighter pisze:

        Szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem o czym piszesz Wiedmo. Mnie chodzi o ludzi, którzy wracali do zburzonej, wyludnionej powstaniem Warszawy, lub niewarszawiaków, którzy przyjeżdżali w całej Polski ją budować, których władze lokowały po kilkunastu w pokojach (pamiętasz serial „Dom”?), którzy Warszawę odgruzowywali, i w miarę odbudowy, władze przydzielały im mieszkania, nie bacząc na to (przynajmniej ludzie je otrzymujący nie baczyli), czyja to kiedyś była działka, czy ruiny.
        A złodzieje byli wszędzie. W Warszawie też i to nawet w czasie wojny. Ilu z nich, było przed wjną „właścicielami czegośtam”, Bóg raczy wiedzieć, ale podejrzewam, ze nie ma reguły. Chłop, czy robotnik – półanalfabeta, był na to za głupi.

  2. Alez dlaczego widzimy tylko Warszawe/ A gdzie majatki zydowskie pozostawione w L:odzi, Bydgoszczy, Czestochowie,Bielsdku-Bia;lej, Siedl;cach oitd idp.?
    Czy i na jakiej podstawie mamy prawo stawaic znak rownosci pomiedzy zlotym przedwojennym i dzisiejszym? o wreszcie ostatnie pyta ie dotyczy naszych polskich majatkow pozostawionych na wilenszczyznie, lwowszczyznie itd itp na naszych wschodzie, ktory tak bezpardonowo nam odebramo?
    Historycznie niewdzieczne tematy najczesciej pozostaja poza zainteresowaniem rodzimych adwokatow, historykow i innych rachmistrzow.Dajemy sobie teraz jezdzic po glowie praktycznie calemu swiatu – a bo pies z kulawa noga nie stranie p[o naszej stronie? Bo kukawa noga owego psa nie stoi nawet zl;amanego szelaga!
    a Zyd? A no wlasnie ! Wyglada na to, ze ow Zyd owemu psu morde lizal ! – Chyba jedyne sluszne wytlumaczenie efektow dziejowej ” sprawiedliwosci”!!!!!!!!!!

    • andy lighter pisze:

      Historia Romanie toczyła się mimo naszych chęci, pragnień i zamiarów. Jakby obok nas, rozgrywano ją o nas bez nas. Dlaczego teraz my mamy ponosić koszt. „Warszawiaków”, Żydów czy Niemców. Skoro wtedy historię rozegrano bez nas, niech ci sami ją dzisiaj zakończą/roztrzygną – też bez nas.

      Pozdrawiam 🙂

      • Nie zapomne korowodow, kiedy staralem sie o repasacje majatkowe po majtoku pozostawionym na wschodzie ( dzisiejszej zachodniej Ukrainie).Nie zapomne upokozen, bo dopominalem sie i walczy;lem o swoje i dorobek moich przodkow. W koncu nie zapomne tego jak rodzima Wladza Ludowa szykanowala podejrzewala itd itp. bo czlowiek mial smialosc powiedziec ODDAJCIE MI TO CO MOJE !
        Dzisiejsze restytucje majatkowe Zydow prowadzone na calym swiecie ( nie tylko wzgledem Polski – ale o dziwo nie wzgledem Bialorsui, Ukrainy i Rosji !!!!!??????) traktowane sa jako cos szczegolnego. To oznacza ze Zydzi to nadluzie a my szary nikomu nie potrzebny plebs. Przepraszam za wyrazenie ale KURWA MAC SZLAG MNIE TRAFIA,jak zaczynam blizej interesowac sie tymi zagadnieniami, bowiem to jest lustrzane zaprezsentowanie tego ze sa biali i kolorowi ludzie na swiecie a Biali to CI ktorzy kreca majatkami swoimi i zudzymi. To ma byc sprawiedliwosc nie tylko dziejowa?
        Ja to po uszy pie….le! Przepraszam raz jeszcze, ale dosadnie wyrazilem swoj poglad bez zbytecznej otoczny kulturano-etyczno-tolerancyjnej.

        • andy lighter pisze:

          No i spójrz Romanie:
          Do naszej władzy przychodziłeś po mienie, którego ta władza już nie miała. A Niemiec nie idzie do niemieckiej władzy po mienie, którego ichnia władza już nie ma, tylko do polskiej władzy idzie. Żyd też nie idzie do żydowskiej władzy po mienie, którego żydowska władza nie ma, tylko do polskiej władzy idzie. TO jak to jest? Poska ma płacić za mienie, którego nie ma i które ma, a właściwie, którego też nie ma, bo ludzie zbudowali tam domy, na pustym placu (odgruzowanym)?

          Wszystko się nie zgadza!

          Pozdrawiam 🙂

  3. Zbyniek pisze:

    Aby historii i prawdzie stało się zadość proponuję te oddawane kamienice przywrócić do stanu po 1945 roku a pieniądze wpompowane w ich odbudowę oddać mnie jako spadkobiercy mojej Mamy która swą pracą je odbudowała.
    Wtedy dokona się prawda historyczna i prawdziwe zadośćuczynienie

    • andy lighter pisze:

      Taaak Zbyńku,
      ja bym też tak chciał.
      Ale pomarzyć to wiesz… Założymy się Zbyńku, że oni to podostawają? I że Ty i ja będziemy za to płacić? Bo przecież chamy jesteśmy (czyli chłopy – młodsi mogliby nie wiedzieć) i w ogóle mamy szczęście, że umiemy czytać.
      Przepraszam za sarkazm Zbyńku, ale aż mnie trzęsie.

      Pozdrawiam 🙂

  4. Zbyniek!!!!!
    Jestem z Toba !!!

  5. lothian pisze:

    Co do mienia pożydowskiego. Prawo spadkowe II RP, PRL-u, ale też i obecne stanowiło i stanowi nadal, kto jest naturalnym spadkobiercą. Są to zstępni (dzieci wnuki, prawnuki…), dalej wstępni (rodzice, dziadkowie), ewntualnie rodzeństwo. Nigdy kuzyni, czy inni dalsi krewni. Jeśli nie został spisany testament przez spadkodawcę, w inny sposób rozdysponowujący majątkiem, spadkobiercą jest państwo. Nigdy w życiu nie jest to gmina żydowska, a przecież to te enigmatyczne podmioty ubiegają się o odszkodowania za mienie pożydowskie. Jeśli ma dziedziczyć gmina, to jest to gmina Warszawa, Łódź, Siedlce czy inny Kazimierz dolny. Podejrzewam, że takie lub podobne regulacje prawne obowiązują na całym cywilizowanym świecie. Jest to okrutne, ale wiemy z historii, że w czsie II WŚ wygninęły całe żydowskie rodziny i przy życiu pozostało naprawdę niewielu potomków wymordowanych Żydów, uprawnionych do dziedziczenia. Jeśli więc z roszczeniem występuje wspomniana Gmina Żydowska, to polski śąd może odprawić ją z kwitkiem, powołując się na obowiązujące prawo w momencie śmierci właściciela majątku. Koniec, kropka i żaden Trybunał w Sztrassburgu nic tu nie jest w stanie nakazać.

    Co do spadkobierców polskich ofiar nacjonalizacji, prawo PRL określało jakie podmioty podlegają ustawie nacjonalizacyjnej i co do tego nie ma żadnych zastrzeżeń ani Sztrassburg, ani inne instytucje broniące prawa własności. Problem dotyczy tych przypadków, które naruszły obowiązujące prawo, czyli majątki ziemskie o powierzchni (bodajże) do 50 ha lub przedsiębirstw zatrudniających do 50 pracowników. A takich podmiotów trochę było. Jeśli chodzi o kamienice warszawskie, a nawet pałace, to procedurą odszkodowawczą powinne być objęte jedynie grunty i to nie po cenach obecnie obowiązujących. Jeśli ktoś ma jednak pretensje do całości – czytaj: grunt + zabudowania, to owszem można mu zwrócić, pod jednym wszakże warunkiem – dostaniesz, jeśli zwrócisz koszty odbudowy i utrzymania nieruchomości naliczone do chwili wystąpienia roszczenia. Oczywiście z odsetkami. Takie stanowisko szybko by ukróciło niepochamowane zapędy.

    Nasz problem polega nie na tym, że nie zwracamy mienia, lecz na tym, że nie ma regulacji prawnych co do sposobu rozwiązania problemu. I trybunał naciska, aby takie regulacje powstały.

    Pisałem już o tym u siebie rok temu we wpisie „Prywatyzacja po Polsku”, że część pieniędzy z prywatyzacji powinna zasilić fundusz reprywatyzacyjny, który pokrywałby roszczenia potomków byłych właścicieli. Jednak najcięższym grzechem naszej transformacji jest to, że pieniądze z prywatyzacji są traktowane jako dochód budżetu, a nie baza kapitałowa służąca do rozwoju i właśnie zaspokojenia wspomnianych roszczeń. Wtedy podatnik nie musiałby się wkurzać, że musi płacić za nie swoje winy.

    Pozdrawiam

    lothian

    • andy lighter pisze:

      Lothianie,
      Jeśi chodzi o Gminy Żydowskie…, nie jest to tak, że one starają się o zwrot własności jakiegoś jednego, czy drugiego Żyda.Gminy Żydowskie też miały nieruchomości: synagogi, szkoły, szpitale… i była to własnośc „Gminy Żydowskiej”, zupełnie podobnie jak dzisiejsze zwracane terent KOściołowi Katolickiemu, tyle, że Gmina Żydowaka była organizacją nie tlko wyznaniową, ale również społeczną.

      Polskie ofiary nacjonalizacji miały pół roku na podjęcie odszkodowania po znacjonalizowaniu ich własności. Część z tego skorzystała, np. całkiem sporo rzemieślników, część wykłuciła się o zachowanie swoich własności (Blikle,…). Ci, którzy nie skorzystali z „zadiośćuczynienia”, nie zrobili tego zróżnych powodów. Najczęściej uciekl z kraju. Część spadkobierców mówi dziś o tym, że ich przodkowie nie zgłosili się, bo „bali się ujawnić”, ale ja jestem sceptyczny co do tego tłumaczenia. Wśród AK-owców próżno szukać „kapitalistów”. Prędzej żołnierzy, inteligencję i rwącą się do walki (z braku innego zajęcia i żadnej innej perspektywy) biedotę: robotników, chłopów…

      Resztę Twoich pomysłów możnaby rozważyć.

      Pozdrawiam 🙂

      • lothian pisze:

        Ale Gminy Żydowskie żądają zwrotu nie tylko mienia gminnego, ale też jako swoją „wlasność” uważją mienie prywatne. Podobnie zreszą jak KKchcą więcej niż im się należy. Jest tu jeszcze inna kwestia, nie są to Gminy działające w Polsce, lecz za granicą, głównie w USA i Izraelu. Żeby było śmieszniej, wiele z tych „Gmin” powstało po ’89 roku, a z plskimi Żydami mają tyle wspólnego, że przyjęły nazwy podmiotów istniejących w Polsce w międzywojniu. Po to jedynie, by wydoić Państwo Polskie, jadąc na nośnej medialnie martyrologii narodowej. Martyrologii mocno już wyeksploatowanej i przez to naciąganej dziś, blisko 70 lat po zakończeniu wojny. Społeczność międzynarodowa (temat ten poruszyłem u siebie, choć w innym kontekście we wpisie „Terroryzm, czyli kontrrewolucja bez rewolucji”) z nawiązką zwróciła Żydom nie tylko poskim utracone mienie, instalująć na ziemiach palestyńskich państwo Izrael.Pytam więc, kto i kiedy upomni się o zagrabione mienie Palestyńczyków, kto i kiedy wystawi rachunek za ich martyrologię? Ofiary holokaustu przejąły metody swych katów, chcąc być jednocześnie wieczystymi beneficjentami tamtych zbrodni. A za to musimy płacić my.

        Co do plskich ofiar nacjonalizacji… Istnieją Archiwa Państwowe, orzeczenia sądowe, gdzie jest zapisane, kto i w jakiej formie „skorzystał” ze ścieżki odszkodowawczej i te przypadki powinny być wyłączone z dalszych procedur. Bo choć często na bandyckich prawach, ale się uprawomocniły i nie podlegają zaskarżeniu. Wystarczy uchwalić sensowną ustawę obwarowaną twardymi przepisami wykonawczymi, a sito sprawiedliwości odsieje tych, którym już nic się nie należy. Wtedy może się okazać, że te sprawy nie są aż tak kosztowne, jak to się próbuje nam przedstawiać. Nasz problem polega na tym, że przez 22 lata wszystkie ekipy (z różnych powodów) zamiatały te kwestie pod dywan, licząc na to, że sprawa się rozmyje. Prędzej czy później będziemy się musieli z tym zmierzyć, przy czym każde opóżnienia zwiększa koszty, które polski podatnik będzie musiał ponieść. Choćby płacąc zasądzone w Stassburgu zadośćuczynienia.

        lothian

        • andy lighter pisze:

          O Palestyńczykach też pomyślałem, nawet podczas pisania tego tekstu. Jesli jest z tymi Gminami tak, jak piszesz, to sprawa powinna być prosta i nie sądzę, żeby państwo polskie się ugięło. Dla tego akurat przypadku, polski antysemityzm, jest dobrą bronią dla społeczeństwa. Paradoks, ale w tym przypadku, może być skuteczny.
          To o czym pszesz w kwestii Polaków, taks ię pewnie powinno dziać, ale mnie bardziej „boli głowa” od kwestii przedwojennego zadłużenia posiadaczy. Są to sprawy nie do udowodnienia, ale śmierdzi to nieuczciwścią na kilometry.

          Pozdrawiam 🙂

  6. lothian pisze:

    Andy, w latach 90-tych był prawdziwy wysyp roszczeń amerykańskich i izraelskich Gmin Żydowskich pod adresem Polski. I to głównie przed sądami amerykańskimi!!!, jakby one były właściwe terytorialnie do rozpatrywania tych spraw. Pamiętam opisy w prasie o polwaniach żydowskich prawników na polskich przedstawicieli rządowych, by wręczyć im pozew. To było kuriozum, gdy sądy lokalne przyjmowały pozwy przeciwko suwerennemu państwu, jakby Polska była zwykłym opryszkiem uchylającym się od podatków czy okradającym dumnego obywatela tego supermocarstwa. Za czasów PRL to nie było możliwe, bo szybko taki klient został by odesłany tam, gdzie zasługiwał. teraz jednak, gdy działacze „S” doszli do władzy, amerykanie zwietrzyli okazję, by odebrać z nawiązką miliony dolarów wpompowane w solidarnościową opozycję z lat osiemdziesiątych. Sprawa oczywiście jest prosta z prawnego puktu widzenia, jednak do tego potrzebna jest dobra wola zarówno władzy ustawodawczej jak i wykonawczej.

    Z przedwojennym zadłużeniem zadłużeniem mienia przejętego przez władze PRL też nie jest tak beznadziejnie, jak piszesz. Choć wiele ówczesnych banków już nie istnieje, a ich dokumentacja uległa zniszczeniu działaniami wojennymi, to informacje na temat zadłużenia są na wyciągnięcie ręki. Wystarczy po nie sięgnąć, by dotrzeć do stanu faktycznego. Są to Księgi Wieczyste, które w znakomitej większości zachowały w człoąci, mimo zawieruchy dziejowej. W nich jest zapisana hipoteka obciążająca każdą nieruchomość z ostatnich 100 czy nawet 200 lat. Dkąd to wiem? z doświadczenia.

    W połowie lat 80-tych moja matka kupowała dom, wybudowany na przełomie XIX/XX wieku. Był jednak problem ze sporządzeniem aktu notarialnego, bo pani notariusz znalazł w KW zapis hipoteczny z 1934 roku na sumę 120 złotych polskich, o których dotychczsowi właściciele zapomnieli, ale hipoteka pamiętała. I Skarb Państwa, który przejął aktywa i pasywa nieistniejącego już banku upomniał się o zadłużenie, które po rewaloryzacji wyniosło coś około 5 czy 6 tysięcy złotych. Sądzę, że dziś, w dobie wolnego rynku, ta rewaloryzacja byłaby zupełnie inna, bardziej tealna. Spadkobierca, roszczący sobie pretensje do danej nieruchomości, musiałby ją przyjąć z tzw. dobrodziejstwem inwentarza, czyli zadłużeniem, albo odrzucić prawo do spadku. Zupełnie tak samo, jak to jest zapisane w bieżącym prawie spadkowym, obowiązującym nas wszystkich. Jak już wspomniałem, wystarczy odrobina dobrej woli i zastosowanie obowiązującego prawa, by sprawę rozwiązać, nie sięgając głeboko do budżetu a czyli kieszeni podatnika. Ja wskazuję tylko kierunek działań, szczegóły pozostawiam prawnikom rządowym.

    Pozdrawiam 😀

    lothian

    • andy lighter pisze:

      Gdyby jeszcze Lothianie była ta odrobina dobrej woli, o której piszesz. Dlaczego ja jakoś w nią powątpiewam?

      U nas w mieście już kilka budynków (kamienic) przeszło w ręce Niemców.

      Pozdrawiam 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.