Tłumaczeniowa kompromitacja

Nawet najcichsi krytycy rządu i premiera Tuska, w sprawie odwlekania terminu publikacji raportu Millera, mają dość. Ciągnąca się w nieskończoność, publikacja „gotowego już” raportu, musi budzić nieufność i podejrzenia istnienia jakiegoś drugiego dna w tej całej sprawie. Nie ma w tym nic dziwnego, jeśli po stronie rządu są jedynie słowa i niedotrzymywane zapewnienia.

Jeśli już uwierzyć Tuskowi, musi to z kolei świadczyć o jednym: premier, czy też jego ministrowie, kompletnie nie panują nad swoimi służbami, współpracującymi jednostkami eksperckimi, czy grupami specjalistów. Pamiętamy wszyscy wiele miesięcy trwające, odsłuchiwanie zapisów czarnych skrzynek. Odsłuchanie i rozpoznanie kilkudziesięciu słów, trwające…, nie pamiętam, z pół roku chyba, to lekkie nieporozumienie. Absolutnie zdaję sobie sprawę, że to zadanie arcytrudne, ale nic, kompletnie nic nie tłumaczy tak potwornie długiego rozpoznawania kilku(nastu) słów, bo o tylu była mowa w znaczeniu bardzo trudnych. Albo się coś da zrobić na tym sprzęcie w parę tygodni, albo nie. Nie da się zaczarować jego jakości na lepszą.

To samo dotyczy tłumaczenia. Ponad miesięczne tłumaczenie trzystustronicowego dokumentu, to znieważanie opinii publicznej, nie przez tłumaczy, ale przez tych, którzy tych tłumaczy zatrudnili. Tłumacz, który potrzebuje na tłumaczenie tekstu tempa ok. 10. stron dziennie, powinien wylecieć z roboty na zbity pysk. I nie powinien o tym pisać jakiś bloger, jak ja, ale sami tłumacze w imię obrony swojego dobrego imienia. Oczywiste jest to, co powiedział Ryszard Kalisz, że tłumaczenie kilkusetstronicowego dokumentu w kancelarii np. prawniczej trwa kilka dni. Ja sam, pamiętam będąc w siódmej klasie podstawówki przetłumaczyłem całą piosenkę (i nie była to „Пусть всегда будет солнце”), w ciągu godziny, zachowując rymy. A orłem z rosyjskiego nie byłem. Jak powiedział premier, rozdział z „technikaliami” jest już przetłumaczony. Rozumiem więc, że trudności mają tłumacze zwykłego tekstu. To absurd.

Jestem przekonany, że znam odpowiedź na pytanie dotyczące niewiarygodnego ślimaczenia się spraw. Problem polega na kasie. A właściwie na wyciąganiu kasy od rządu przez specjalistów. Pamiętam wołanie o kasę przez podsłuchiwaczy czarnych skrzynek. Jestem pewien, że odszumiane było to, co powinno było być i to, co być nie musiało, A przecież to wszystko kosztuje. I trwa(!) Jeśli odszumiona musiała być obecność Błasika, jest to dla mnie jasne, ale jeśli rozmowa z pilotami Jaka czterdziestego, doskonale słyszalna mimo szumów, już takie jasne dla mnie nie jest. Jasne jest za to marnotrawstwo. Czasu i pieniędzy.

Podobnie z tłumaczeniem. Jestem pewnie, że całość do tłumaczenia dostali i tłumacze techniczni i zwykli tłumacze. Kompletnie niepotrzebnie. Za to drogo i czasochłonnie. Gdyby, tak jak było to zapowiadane, poszczególne grupy tłumaczy dostały „po kawałku tekstu”, a potem kilku poskładałoby go do ładu i składu, tekst przetłumaczono by w ciągu kilku dni.

Nie wyobrażam sobie publikacji tekstu raportu nawet, jeśli do 29. lipca będzie niepełny, jak to zapowiedział premier. To byłoby naplucie opinii publicznej w twarz.

Chcę wierzyć Tuskowi, Grasiowi i Millerowi, że nie chodzi tu o jakąś grę, o ochronę głów (ja głów bym nie ścinał, uważam bowiem, że te, które powinny być ścięte, „ścięła brzoza” pod Smoleńskiem, niestety zabierając ze sobą bogu ducha winnych ludzi), o szukanie następcy Klicha. Jeśli jednak w to uwierzę, to pozostaje kwestia kompletnego braku nadzoru, panowania i podporządkowywania sobie podległych jednostek specjalistów, powoływanych do pracy dla rządu. I w to wierzę zdecydowanie, widząc kompletną bezradność rządu (do której premier się przecież przyznał) w sprawie np. rozrostu administracji i braku nad tym kontroli. Zasada „Uszczknąć jak najwięcej z pańskiego stołu”, ma się w tym kraju wyjątkowo dobrze i przeżywa prawdziwy renesans. Dotyczy to również, a może przede wszystkim, instytucji i ludzi pracujących dla rządu, czy na jego zlecenie. Nie omieszkają zastosować tej zasady kiedy tylko nadarzy się sposobność.

I dlatego właśnie, ze szczególną niecierpliwością oczekiwać będę na kolejny raport, tym razem raport NIK-u, zapowiedzianego na jesień. To będzie dla mnie raport najbardziej wiarygodny, bo według zapowiedzi, nikogo nie pominie.        

andy lighter

44 comments on “Tłumaczeniowa kompromitacja

  1. Zbyniek pisze:

    Dobra Andy może masz rację ale jak słyszę Kalisza i Dorna co oni by teraz nie zrobili to aż mnie śmiech ogarnia.
    Kalisz w ty samym programie przyznał się że tak dbał o powodzian że wybudował tamę nie do końca Dorn ją dokończył a za Tuska woda ją zmiotła.
    Następnie zaapelował do Tuska że jak już coś budujemy to żeby to było solidnie takim wiarygodnym ekspertem jest Kalisz.
    Jeśli już powołujesz się na jakiegoś eksperta to błagam Cię tylko nie na Kalisza i Dorna oni już swoje zrobili.

    • andy lighter pisze:

      Zbyńku,
      nie powołuję się na Kalisza, a tym bardziej Dorna, m.in. z powodów o których piszesz. Ale w tym temacie akurat, Kalisz jako jeden z wielu powiedział to, co myśli bardzo, bardzo wielu ludzi. Po prostu, ten przykładzik z każdą kancelarią wydał mi się świetny, bo bardzo trafny.

      Pozdrawiam 🙂

  2. W moejej pracy zawodowej mam permanentnie do czynienia z potrzeba wielu dosc skomplikowanych tekstow i przy dzisiejszej doskonalosci programow komputerowych jest to dosc znacznie ulatwione ( przynajmniej tutaj w USA).
    Cos w trawie piszczy i chyba domyslam sie co.
    Raport – w moim oczekiwaniu – bedzie dosc ostry w strone najwyzszych posobistosci skupionych w PiS i bedzie mial miec znaczenie armaty, ktora ma zadac przedwyborczy cios rywalowi.
    Poczekajmy jednak cierpliwie na ten cud analityczno dedukcyjno,sledczy i przekonajmy sie co i komu lezy na watrobie.
    Wiadomym jest w 100 procentach ze PiS i jego czolowka zakwestionuje koncowe wnioski raportu i w tym bedzie zawarty caly smaczek tego juz zakalca.

    • andy lighter pisze:

      Jasne, ze zaczekamy Romanie, co mamy robić.
      Ja mam jednak odwrotne obawy do Twoich i mam nadzieję, ze to Ty masz rację. Uważam, że raport starannie ominie odpowiedzialność pisowskiej kncelarii prezydenta, z powodów… „ludzkich”: „O zmarłych nie mówi się źle”.

      O tym, że PiS zakwestionuje raport w całości, bez względu na to co tam będzie, jestem pewien.

      Pozdrawiam!

  3. lehoo pisze:

    „Tłumacz, który potrzebuje na tłumaczenie tekstu tempa ok. 10. stron dziennie, powinien wylecieć z roboty na zbity pysk.”
    No to się zgłoś, jak potrafisz wydajniej. A pamiętaj że wylecisz z roboty za każdy, choćby najmniejszy błąd.

  4. genetik pisze:

    „Tłumacz, który potrzebuje na tłumaczenie tekstu tempa ok. 10. stron dziennie, powinien wylecieć z roboty na zbity pysk.”

    „Gdyby, tak jak było to zapowiadane, poszczególne grupy tłumaczy dostały „po kawałku tekstu”, a potem kilku poskładałoby go do ładu i składu, tekst przetłumaczono by w ciągu kilku dni.”

    Rozumiem, że to żart i Twój wpis ma jakieś podwójne dno, którego nie dostrzegam. Jednakże jeżeli piszesz to na serio, to cóż, przepraszam ale widać, że nie masz najmniejszego pojęcia o trudnej sztuce, jakä jest tłumaczenie.

    • andy lighter pisze:

      @Lehoo
      @Genetik
      Więc najwidoczniej nie mam pojęcia, o trudnej sztuce tak długiego w czasie tłumaczenia.
      Przypominam nieśmiało, że nie tłumaczy tego jeden, albo trzech tłumaczy, tylko sztab ludzi – tłumaczy. I, jak sądzę, jest to „drobny” argument na zadadność mojego „pojęcia”.

      No, chyba, ze chodzi o tłumacza, potem sprawdzacza tłumacza, też tłumacza, potem sprawdzacza sprawdzacza tłumacza, itd. Ale to już zahacza o paranoję a nie o tłumaczenie.

      Pozdrawiam 🙂

      • Anonim pisze:

        To nie jest takie proste, konieczne jest zunifikowanie terminologii, proof-reading, poprawienie błędów etc. etc. I to wszystko w tekście, w którym najmniejsze niedokładności czy niespójności zostałyby natychmiast i z rozkoszą wykorzystane jako narzędzie walki politycznej.
        Paradoksalnie – im mniej ludzi to tłumaczy – tym lepiej. Przypomnę jedynie zagadkę – „zadanie matematyczne”:
        1robotnik kopie dół o szerkości, długości i głębokości wynoszącej 2 metry w ciągu 2 godzin. W jakim czasie dół taki zostanie wykopany przez 100 robotników? 😉

        • andy lighter pisze:

          Dlatego uważam, że potrzebne jest trochę czasu na „zebranie wszystkiegto do kupy”. Zdaję sobie bowienm sprawę z tego, o czym piszesz. Właśnie pod względem zunifikowanej terminologii np., czy poprawieniu błędów, które zdarzają się zawsze. Wie o tym każdy, kto napiszę choćby kartkę tekstu nawet w ojczystym języku, to jasne.
          Ale na miły bóg, mija miesiąc.
          Jeszcze jedna jest rzecz, bardzo istotna, która zapewne umyka słuchając hasła: „ponad trzysta stron”. Wystarczy zobaczyć niemal każdy urzędowy tekst w PDF np., żeby przekonać się, że np. 10. stron takiego tekstu wcale nie oznacza 10 stron tekstu np. książki po wyjustowaniu. gdyby tak zrobić, te dziesięć stron znacznie by się… odchudziło. Jest więc niemal pewne, ze te trzysta stron, to w rzeczywistości dużo mniej stron w rozumieniu strony książkowej.

          Pozdrawiam 🙂

          • Anonim pisze:

            Nie znam oryginalu tekstu, wiem natomiast – z 25 lat doświadczenia jako tłumacz – że „rozrzedzające tekst” tabelki, opisy do ilustracji etc. tłumaczy się często dużo dłużej i bardziej mozolnie niż tekst „napisany ciurkiem”. Mimo że literek tam mniej…

            A poza tym pieniądze, pieniądze, pieniądze. Z tego co wiem (widziałem tekst oferty biura tłumaczeń, które otrzymało zlecenie na przetłumaczenie raportu, po czym zaczęło szukać tlumaczy na specjalistycznym forum (sic!!!)), pieniądze za tłumaczenie akurat tego tekstu są kiepściutkie, o czym zresztą biuro to lojalnie uprzedzało. Może to wyjaśni te wszystkie pierepałki z terminami, słownictwem, błędami w tlumaczeniu. Po prostu taka jakość jaka zapłata.

            Tego rodzaju teksty wymagają bowiem nie tylko tłumaczy specjalizujących się w tematyce technicznej ale wręcz specjalistów, mających doświadczenie w tłumaczeniu z dziedziny lotnictwa, elektroniki, IT bo ja wiem… A ci na pniu nie rosną i za pół darmo pracować nie będą

      • Zbyniek pisze:

        Andy i tu Cię mam minister Miller wyrażnie w telewizji powiedział że tłumacz jest jeden bo tego przepisy międzynarodowe wymagają.
        Chyba że teraz powiesz że wiesz lepiej jak powinno być jak Miller

        • andy lighter pisze:

          No to pierwsze słyszę. Do wczoraj był zespół tłumaczy, nawet niedawno na jakiejś konferencji czy programie publicystycznym o tym słyszałem.

      • Anonim pisze:

        Drogi Autorze, mam dla Pana wiele szacunku, ale zabierając głos w sprawie tłumaczeń lekko się Pan skompromitował. Po pierwsze: tłumaczenie jest „pod górkę” czyli z polskiego na język obcy (podwójna stawka za stronę). Dwa: cały tekst tłumaczy ZAWSZE tylko JEDEN tłumacz, z zespołem prowadzi się ewentualnie konsultacje natemat terminologii, która MUSI BYĆ JEDNOLITA W CAŁYM DOKUMENCIE. Trzy:po całkowitym zakończeniu pracy przez tłumacza pracę otrzymuje weryfikator lub weryfikatorzy (stawka 1/2 ceny strony tłumacza). W wypadku dużych rozbieżności praca wraca do tłumacza. Psychiczna wydolność tłumacza to właśnie około 10 stron dziennie, a więc Pańskie Biuro Tłumaczeń szybko nie miałoby pracowników. Koszt tłumaczenia jest zależny tylko od ilości stron tekstu, bo stawki są za stronę różnicowane jedynie w zależności od kategori języka (czyli od stopnia trudności języka) i „kierunku” tłumaczenia.
        Jeszcze jako uzupełnienie. Tłumacz musi spełniać następujące warunki: 1. Znać język na który tłumaczy CONAJMNIEJ TAK DOBRZE jak język oryginału! 2. BYĆ SPECJALISTĄ w dziedzinie, której dotyczy treść. Reasumując, idealnymi tłumaczami powinni być Anglik i Rosjanin po studiach technicznych z zakresu awiacji i budowy samolotów posiadający biegłą znajomość języka polskiego.

        Tłumaczenie dokumentacji technicznych o tym ciężarze gatunkowym to nie to samo co przełożenie na język polski „Harrego Pottera” czy metryki urodzenia.

        Z uszanowaniem proszę nie powtarzać „mądrych wypowiedzi” naszych „wszysko i lepiej wiedzących” polityków i części dziennikarzy.

        • andy lighter pisze:

          Wieem, że to nie Hary Poter. Wielu jest jednak u nas lotników, i inżynieró lotnictwa, którzy studia pokończyli w ZSRR. Byłbym zdziwiony, gdyby żaden z nich nie był tłumaczem. Radzieckie, a potem rosyjskie dokumenty (również lotnicze tłumaczy się przecież nie tylko z okazji karastrofy smoleńskiej. Przeprowadza się w Rosji remorty Tupolewa i przeglądy techniczne. Otrzymuje się dokumentację rosyjską przecież, bo Rosjanie sami twierdzą, że tłumaczy nie mają (stąd np. przysyłają dokumenty do prokuratury po rosyjsku), mniemam więc, ze lotnbiczy tłumacze w Polsce są. Reszta to sprawy wtórne, czyli do dogadania.

          Ile trwało, bo nie pamiętam, tłumaczenie raportu MAK-u?

        • mbpPolka pisze:

          nareszcie przeczytalam rzetelny tekst na temat. Mam po dziurki w nosie wypowiedzi wszystko wiedzących mądralinskich. Jak ktos takiemu mądralińskiemu powiedział aby podał nazwisko tego genialnego tłumacza lotniczej specyficznej terminologi to jakos madraliński do dziś trzyma buzie w kuble.

  5. Kanadol pisze:

    Andy,
    Chcialbym tylko niesmialo dodac, ze TEN raport powinien byc przedewszystkim skierowany do organizacji lub intytucji operujacych sprzetem latajacym w celu wyjasnienia przyczyn katastrofy i skorygowania powodow, ktore ta katastrofe spowodowaly. W moim przekonaniu, powinien to byc raport techniczny, nie wskazujacy imiennie winnnych lub winnego ale uzasadniajacy bardzo dokladnie przyczyny i powody katastrofy. Oczywiscie w tym przypadku jest to przedewszystkim sprawa polityczna, ktory to powod rozmyje odpowiedzialnosc i nie doprowadzi do usuniecia nieprawidlowosci, co moze skutkowac znowu jakas katasrtofa w przyszlosci (vide katastrofa wojskowej Casy i niepodjecie wystarczajacych dzialan w celu unikniecia czegos podobnego na przyszlosc), i obym sie mylil.

    • andy lighter pisze:

      Zgadzam się z Tobą Kanadolu.
      Jedna poprawka: próby usunięcia nieprawidłowości po CASie były ze strony ministra, ale minister to jedno, a generalicja (ogólnie – wojskowi), to zupełnie inna historia. Oni bardzo nie lubią, jak im jakiś cywil „próbuje posprzątać podwórko”. Wiem coś o tym.

      Pozdrawiam 🙂

  6. cenobita pisze:

    Andy, nie mogę uwierzyć, ze napisałeś ten tekst na poważnie.

    • andy lighter pisze:

      W co nie możesz uwieżyć Cenobito? W to, że można szybciej tłumaczyć? Nawet Tusk się wkurwił! Nie słyszałem ani jednego komentatora (poza politykami, szczególnie z PO chć nie tylko), który by nie poddał „długości” tłumaczenia w wątpliwość. Czy sądzisz, że oni wszyscy nigdy nie mieli do czyniania z tłumaczami i nie mają pojęcia o czym mówią (i piszą)? Cenobito, mnie osobiście się nigdzie nie spieszy, ale gdzie Twoje „obiektywne” spojrzenie. Zdaję sobie sprawę z tego, że znów „napadam” na PO, ale ja naprawdę źle im nie życzę. Chcę tylko, żeby byli (jeszcze) lepsi niż są.

      Pozdrawiam 🙂

      • cenobita pisze:

        A co ma do tego PO i mój – jak to ująłeś -„obiektywizm”?
        Po prostu wywaliłeś sążnisty tekst z masą nieuprawnionych tez na temat, na którym kompletnie się nie znasz (pomijając tłumaczenie piosenki) – z całym szacunkiem 😉

        • andy lighter pisze:

          To znaczy Cenobito, że nikt się na tym nie zna, bo jak wspomniałem wielu obserwatorów to dziwi. I to włąśnie jest na rękę tłumaczom, „odsłuchiwaczom”, innym specom, którzy wiedzą lepiej, bo nikt oprócz nich się na tym nie zna.
          Po co my w ogóle o czymkolwek piszemy? O prawie? Przecież nie mamy o tym pojęcia, tylko sędziowie i prokuratorzy się znają. O Służbie Zdrowia? Lekarzem jesteśmy czy jak? Przecież tylko lekzrze się na tym znają. O emeryturach, czy pracy? Przecież związki się na tym znają a nie my?

          Cenobito, będę o tym pisał, bo mi się to nie podoba i…, choć uważam inaczej, nie dziwię się tym, którzy węszą jakieś machlojki.

          Pozdrawiam 🙂

          • cenobita pisze:

            Obserwatorów to dziwi?
            Jakich obserwatorów?
            Obserwator to siedzi na drzewie i obserwuje.
            Masz na mysli polityków i dziennikarzy?
            Ja ich na drzewach nie widziałem, za to w studiach – owszem, jak ugrywali swoje zapełniając bez wysiłku czas antenowy i ugrywając jakieś zyski wyborcze.

            No ale skoro oni twierdzą, że za długo to na pewno jest za długo.

            • andy lighter pisze:

              Cenobito, jakiś czas temu, dwa, może dwa i pół roku temum, znajoma z Anglii opowiadała, jak sądziła się z pewną wielką korporacją o odszkodowanie za wypadek w pracy. Miała nawet rentę z tytułu tego wypadku i korporacja zaproponowała jej parę funtów odszkodowania.
              Nie zgodziła się, więc korporacja (nie pamiętam, czy korporacja czy ubezpieczyciel) wystąpiła do sądu, wygrała (zaocznie chyba, ale nie pamiętam szczegółów) i przysłali jej sążniste pismo z sądu. Nie jest prawnikiem, nie uczyła się też w Anglii, więc szlify językowe zdobyła na miejscu – w praniu. Przedzieraa się przez dokumenty, musiała je sobie tłumaczyć, żeby zrozumieć, itd. w końcu dostała ogromne akta sprawy, od prawników, którzy w wielkiej firmie procesów przegrywać nie nzawykli. Ponieważ nie wiedziała gdzie się udać, sama przedzierała się przez dokumentację, kupę akt, pełne terminologii prawniczej i ubezpieczeniowej. Aby sobie to wyobrazić, wystarczy przejrzeć pierwsze lepsze ubezpieczenie zwykłego kredytu z banku – kilka kartek drobnym maczkiem). I zrobiła to, jeśli się nie mylę w niecały miesiąc. Podkreślam słowo „sama” i podkreślam słowo „terminologia prawnicza i ubezpieczeniowa”. I ok. miesiąca.
              Cenobito, ja nie oczekuję cudów, chociaż „zainteresowani” chcieliby, zeby tak krótkie tłumaczenie uznac za cód

              • cenobita pisze:

                Andy, będziesz bronił do upadłego tezy, że to za długo? Bez względu na rodzaj dokumentu, jego polityczną wagę, złożoność, 100% wiarygodność tłumaczenia i utrudnienia związane z ochroną wywiadowczą i bez względu na fakt, że nie znasz specyfiki tej branzy?

                Jedyne czego można się czepiać to że Tusk od początku nie wiedział ile to będzie trwało.
                Wybaczam mu, ma na głowie ważniejsze rzeczy.

  7. Lehoo pisze:

    Istotnie, wygląda, że jednak nie masz.

  8. Piotr Opolski pisze:

    Mąż do zony – co bys zrobiła gdybysmy wygrali w Totka ??
    żona – wzięła bym swoja połówkę i poszła bym w sina dal.
    mąż – no to wygralismy , masz tu 5 zł. i spr….aj.
    Pozdrowienia dla Blogowej Wysokiej Komisji ds. Tłumaczenia Raportu.

  9. Astrid pisze:

    Andy 🙂

    Widzę, że się tradycyjnie popiekliłeś o przeciągające się tłumaczenie raportu. Czy warto tak się denerwować? Tą sprawą interesuje się coraz mniej ludzi, wszyscy rozsądni nie potrzebują już raportu.
    Wiadomo – mgła, presja i pycha.

    Andy, ludzie znów drżą przed powodzią i to jest ważne tu i teraz.

    Pozdrówka 🙂

    • Zbyniek pisze:

      Na dodatek jak wyjrzę przez okno po horyzont poczerniałe od deszczu nie zebrane pszenica jęczmień a miejscami jeszcze rzepak to jest obawa że to dobrze nie wróży.A deszczu końca nie widać i znów wszystkiemu będzie winien Tusk i platforma .
      Wojciechowscy Kużmiuki Podkańscy będą mówili w telewizji a nie mówiliśmy

    • andy lighter pisze:

      Jasne, że mgła Astrid. I nie chodzi mi o raport, ale jak zawsze – o zasady. Obiecałem – wykonałem, nie wykonałem – zrobię wszystko aby sprawdzić co się dzieje, informacja, itd., Astrid, itp.

      • mbpPolka pisze:

        próbowano podawać informację cząstkowe podczas powstawania raportu. No i wyszło z tego kupa szumu i spekulacji oraz innych wariacji na i nie na temat. Raport w sprawie tak wielkiej katastrofy to nie pieczenie ciasta gdzie masz sprawdzony przepis i czas na powstanie produktu. I tak jedni będą pletli, że za późno inni, że za wcześnie i niedokładnie. Tusk napadany przez mendiatów różnej maści tv czy prasy podawał termin jaki według niego mógłby być i tyle. Umowa z tłumaczami zawarta jest do 29 lipca. Min. Miller nigdy nie określał terminu ale po co komu odpowiedź odpowiedzialnego za powstanie raportu? Zawsze lepiej pytać polityków, a najlepiej tych z opozycji. Oni najlepiej „wiedzą” i „najuczciwiej” skomentują. Co do przyczyn każdy kumaty je mniej lub więcej zna a co do winnych to i tak trzeba czekać na prokurature i sąd. A po za tym (jak ktos powyzej już napisał) jest wiele i o wiele ważniejszych spraw w naszym ciekawym kraju niż to czy raport będzie za miesiac czy za 2 tygodnie. Co to ma za znaczenie?

  10. Zbyniek pisze:

    Andy aby poprawić sobie jeszcze bardziej samopoczucie proponuję Ci wejście na Kontrowersje net i poczytać ostatni wpis Matki Kurki po tym wpisie będziesz naprawdę usatysfakcjonowany.
    A szczególnie po komentarzach pod nim .
    Powodzenia miłej lektury

    • Astrid pisze:

      Zbyniek, ostatnio masz bardzo dobre wpisy i w dodatku bezbłędne językowo. Koncentracja Ci się poprawiła? 😉

  11. Zbyniek pisze:

    Astrid edytor jak może tak mnie poprawia, szkoda że interpunkcji za mnie nie chce poprawić.
    Gdybym dziś chodził do szkoły miałbym ulgę na j. polskim ponieważ jak mi się wydaje po przeczytaniu paru lektur na temat mojej pisowni i po rozmowie z jednym fachowcem notabene sąsiadem jestem dyslektykiem.
    Staram się jak mogę, choć bardzo dużo czytam w moim przypadku nie przekłada się to na pisownię

    • Astrid pisze:

      Zbyńku, jak to mówią, znajomość alfabetu jeszcze nie czyni człowieka pisarzem. Dar wartkiego pisania i łatwość ubierania swoich myśli we właściwe słowa to jednak coś wrodzonego. To jedna z tych rzeczy, które szczerze zazdroszczę uzdolnionym pod tym względem.
      Nic się, Zbyńku, żadną dyslekcją nie przejmuj, Twoje ostatnie komentarze u Laudate były bardzo fajne. Pozdrówka.

      • andy lighter pisze:

        Zbyniek ma doprawdy dziwne pojmowanie rzeczywistości. Jak napiszę coś „nie ku chwale Tuska i PO, natychmiast jestem propisowcem, albo wysyła mnie na jakieś kontrowersje.

        Twoja miłośc Zbyńku doprawdy jest wielka bezwarunkowa. Tusk z pewnością Ci to odpłaci. Na bank.

        • mbpPolka pisze:

          andy cos taki nerwus i co ma do tego Tusk?

        • Zbyniek pisze:

          Andy ja Cię przepraszam ja tylko chciałem Ci pokazać jak można się stać kameleonem który przez lata nadawał na Kaczyńskiego a gdy wyczuł że będzie miał większą klikalność waląc w PO i Tuska stał się radykalnym Tusko żercą.
          Co do miłości do Tuska jest ona umiarkowana tylko mnie śmieszą byli jego zwolennicy którzy parę miesięcy przed wyborami po prawie czterech latach obudzili się i doszli do wniosku że modnie jest przywalić temu ryżemu palantowi

  12. lothian pisze:

    Mnie nie potrzeba raportu, by wiedziec, ze glownym winowajca jest najswiezszy lokator wawelskiej krypty. Losy lotu do Smolenska potoczylyby sie inaczej, gdyby nie jego spoznienie na samolt. A ten fakt zawazyl na tym, ze nad lotniskiem zabraklo marginesu czasowego, stad presja na pilotow, bo plan uroczystosci kampanii wyborczej sie sypal. W normalnych warunach zaden srodek transportu nie czekalby na spoznionego pasazera, bez wzgledu na jego status. A juz szczegolnie samolot, gdy zarezerwowane korytarze sa poddane scislym rezimom, a jak wiemy od 1,5 roku, warunki pogodowe pogarszaly sie z kazda minuta i mgla nie miala zamiaru dac taryfy ulgowej najlepszemu (bo jedynemu) prezydentowi IV RP. Dziwi mnie jedynie,ze tak malo miejsca poswieca sie blisko godzinnemu opoznieniu lotu – bo kto to spowodowal, wiadomo od poczatku.

    Moje doswiadczenia z ostatnich 48 godzin. Mialem zarezerwowany bilet na autobus z Londynu do Edynburga na 23:15 (21 lipiec, czwartek). Jadac metrem z Pln. Londylu na Victoria Coach (ok.godz.20) zostalem potracocony przez wysiadajacego pasazera tak nieszczesliwie, ze dosc paskudnie rozcharatalem sobie kolano (6 szwow) i w konsekwencji spoznilem sie na moj rejsowy bus 4 godziny – pobyt na punkcie sanitarnym metra i w szpitalu na ostrym dyzurze, gdzie zszyto mi rané. Nie musze chyba dodawac, ze moj autobus na mnie nie czekal. Rankiem nastepnego dnia przebukowano mi (teoretycznie niewazny) bilet na najblizszy rejs, mimo ze teoretycznie nie bylo na niego wolnych miejsc (na niemal calej trasie mniej niz polowa miejsc bylo zajetych). Pewnie ci nieobecni to spoznialscy, z czego pewna liczba z nich z nie swojej „winy”, jak ja poprzedniego wieczoru.

    Moim zdaniem, lot samolotu TU 154 M (Polish number 1) w dniu 10 kwietnia ub.roku powinien byc odwolany najpozniej 10 do 15 minut po planowanym terminie starcie, tym bardziej, ze jestem wiecej niz pewien, ze komunikaty atmosweryczne ze Smolenska byly znane decydentom w „tym temacie”. Dlatego uwazam, ze obok Pierwszego pasazera Tupolewa winnymi katastrofy sa ludzie, ktorzy nie dopelnil swoich obowiazkow i nie uziemili skutecznie tego rejsu juz na lotnisku w Warszawie.

    • andy lighter pisze:

      Wiemy to wszystko Lothianie. Dla mnie to, co piszesz o winie, spóxnieniu itp. jest oczywiste od początku.
      Ale… mam przeczucie, że tego „problemu” akurat w raporcie nie będzie. Pisałem już (niedawno), że niektórzy, a szczególnie obecni rządzący, wyznają zasadę, ze „o zmarłych nie mówi się źle. Lepiej wcale”.

      Pozdrawiam 🙂

      • lothian pisze:

        Andy, o zmarlych nie mowi sie zle? A w takim razie co sié mowi o Januszu Radziwille. Nie mowiac o jego bratanku Boguslawie? Agdzie dobre mowienie o zmarlychw przypadku Gomolki, Gierka (sorry, patryjoeta, na swoj sposob). Aco Gieremku? O SWOICH ZMARLLTYCH nie wolno mowic zle. Ale o innych jak najbrdziej. Swoi to Swietej Pamieci, ale inni to jakiej? Szatanskiej? Sorry, ale ja tej retoryki nie przyjmuje.Moja mama zmarla 10 lat temu. Ale nigdy nigdy nie uzylem zwrotu: mojej sp. mama – tylko moja zmarla mama. Swietosc probuje sie przypisac smierc 95 ludzi, plus samobojstwo, nie dbajac o to,ze w „kulturze” chrescijanskiej grzebano samobojcow pod cmentarnym plotem, a nie Narodowym Panteonie, jakim jest (a wkazdym razie powinien byc) Wawel.

        • andy lighter pisze:

          Lothianie, gdyby tylko nasza władza zechciała to zrozumieć.
          A czyże był pochówek na Wawelu? Przecież od pierwszych wyjaśnień wiadomo było czyja to jest wina.
          I nie widzisz jak oni się krygują z Jarosławem, bratem swiętej pamięci?

          Czekam na ten rapotr nie dlatego, ze jestem ciekawy co tam będzie, ale dlatego, że zrzera mnie ciekawośc czego tam nie ma. I głowę daję, ze nie ma tam wielu podstawowych informacji „wskazujących” przyczyny.
          Myślisz, ze odwqażą się pokazać palcem Błasika – zwierzchnika sił powietrznych, Szczygłę, szefa BBN, LK, i innych?
          Zapomnij Lohianie. Będą ścinać głowy BOR-owcom, specpułkowi, MON-owi Klicha, itd, byle nie ruszyć prawdziwej prawdy, bo to mogłoby urazić uczucia pana prezesa.

Możliwość komentowania jest wyłączona.