Ostatni dzwonek

Jeśli chcemy, żeby Jarosław Kaczyński opuścił polską scenę polityczną, jeśli chcemy, żeby odszedł w niesławie, znienawidzony i na zawsze, teraz jest ostatni moment.

Jest ostatni moment, żeby… Donald Tusk oddał władzę, na rzecz Kaczyńskiego i PiS-u. Bredzę? Nie, nie bredzę, spróbuję Wam wyłuszczyć mój pogląd.

Kiedy w 2001. roku Miller obejmował władzę stojąc na czele SLD, Polska była w stanie zapaści. Z całkiem nieźle prosperującego kraju, na skutek schładzania rozpędzonej gospodarki, rozpędzonej, ale ograniczane przecież przez kosztowne słynne cztery reformy, Leszek Balcerowicz „zamroził” ją z chłodniczego rozpędu do stanu stagnacji. Miller, a potem Belka, wspólnie z Kołodką i Hausnerem, sprzeniewierzając się swojej własnej, lewicowej (socjalnej) ideologii, wyciągnęli ten kraj z zapaści. I rozhulali znów świetnie rozwijającą się gospodarkę Przypłacili to niestety sromotną klęską w następnych wyborach i Kaczyński otrzymał w prezencie państwo w największym po 89. roku rozkwicie. Dziś Miller Dziś SLD jest tylko „ozdobnikiem” naszego parlamentu i z pewnością tak zostanie jeszcze długo.

Obecnie może być, niestety, podobnie. Platforma Obywatelska wykrwawi się broniąc kraju przed skutkami kryzysu, podczas gdy Kaczyński i PiS tworzą radosną twórczość i głoszą jej populistyczne owoce na prawo i lewo bez żadnego skrępowania. Bardzo prawdopodobne jest to, że rządy Donalda Tuska skończą się wraz z końcem kryzysu. A wtedy, nawet gdyby nic nie robić, musi być tylko lepiej. Nic nie robić, szczególnie w sferze gospodarczej jest specjalnością Kaczyńskiego. Jednak podobnie jak w 2005., może się okazać, że rozkoszuje się owcami z nie przez siebie zagospodarowanego i przygotowanego do owocobrania, sadu. Już raz tak przecież było. Pożytkował owoce zasadzone przez Millera i Bekę! A i tak nie umiał tego wykorzystać i musiał oddać władzę, lecz tym razem może być ostrożniejszy.

Jest prosty sposób na pozbycie się Kaczyńskiego na długie lata: oddanie mu władzy już, teraz! To jest ostatni moment, w który jeszcze mógłby się na niej „przejechać”. Kiedy oczywiste jest, że zadławi się swoimi własnymi obietnicami wyborczymi. Kiedy stanie przed uwielbiającym go tłumem, jako „nicniemogę Kaczyński”. Bo jeszcze trwa kryzys. Kryzys, który, niestety dla Tuska, stety dla Kaczyńskiego, ma bliżej do końca niż dalej. Oczywiście pisząc „niestety dla Tuska” nie ma na myśli tego, że kryzys jest mu na rękę. Przeciwnie, jako opozycji jest na rękę Kaczyńskiemu, idzie mi o to, że niestety Tusk może oddać władzę z prezentem w postaci obwieszczenia: „koniec kryzysu”.

Wówczas nie tylko nie pozbędziemy się Kaczyńskiego, ale może on się zasiedzieć w rządowych ławach na lata. Kraj będzie rozwijał się wolniej, bo Europa i Świat Kaczyńskiemu już nie ufa, ale będzie się rozwijał. A tabloidowemu społeczeństwu (nie cierpię Miecugowa i się z nim nie zgadzam, ale ziarnko prawdy jest w tym, co mówi) to wystarczy. Nie wierzycie? Zobaczcie co się dzieje w Warszawie.

Że co? Że Kaczyński do władzy nie wróci, i szkoda Polski? A jak wróci? Kryzys robi swoje, w ludzkich głowach też. Wolę stracić jeszcze parę lat (przyzwyczailiśmy się), niż później żałować o wiele dłużej.

Jest jeszcze – ale już się kończy – szansa na to, aby taki sam, albo większy tłum, przybył do Warszawy aby Kaczyńskiego… wygwizdać i przegonić. Za parę lat.

Wiem, wiem, byłaby na to szansa, ale nie tylko Kaczyńscy, wszyscy polscy politycy kochają władzę ponad wszystko.

andy lighter

19 comments on “Ostatni dzwonek

  1. lessx pisze:

    Zgoda , ale najpierw Trybunał Stanu dla( oczyszczenia) mesjasza

  2. Piotr Opolski pisze:

    Nie zgadzam się na operacje na zywym organiźmie Polski. Szkoda Polski dla takiego łachudry !!!!!!.
    ps.
    Andrzej – daj sobie spokój z oglądaniem dzis TV, będziesz zdrowszy.
    Ja dzis od rana bawię sie w DOOM-a i w DIABLO !!.

    • andy lighter pisze:

      Piotrze,
      lepiej operować we wczesnym stadium, niż później „bez końca żyć pod kroplówką”. ja tez się nie zgadzam, ale to jest o wiele bardziej racjonalne „konieczne zło”, niż głosowanie „przeciw PiS, bo kiedyś nas „wytutkają” i rozsiądą się we władzy na dobre. Nie chodzi nawet o władzę Piotrze, bo tę przecież stracą (tak jak pisałem – przyjdzie tłum i go przepędzi), ale obsadzi wszystko i wszędzie swoimi ludźmi. A to już do usunięcia… niemal niemożliwe (patrz: dzisiejsze PSL).

      Nie oglądam Piotrze, ale to „wchodzi drzwiami i oknami” – zewsząd. Ten tłum jest porażający. Lekko kilkaset tysięcy.

    • Eva70 pisze:

      Masz rację Piotrze, mnie też Andy nie przekonał. Już na myśl o tym, że musiałabym nawet tylko oglądać Kaczyńskiego dłużej niż to jest konieczne dostaję dreszczy, a jeszcze jak wyobrażę sobe jego kadry na wysokich państwowych stanowiskach, to ogarnia mnie przerażenie: Fotyga + Szydło + Macierewicz + Brudziński + Błaszczak + Hofman + Duda… Tego chyba nikt nie zniesie! Uważam również, że Andy przesadza z tymi pochwałami dla rządu Millera. On moim zdaniem nie tyle wyciągnął Polskę z zapaści, ile raczej zbierał plony wprowadzonych wcześniej reform, a ponadto trafił na koniunkturę. Jakoś nie przypominam sobie, żeby ojczyzna nasza tak kwitła pod rządami p. Leszka. Sądzę też, że szkody, jakie poniósłby kraj, gdyby Kaczyński wrócił do władzy, byłyby znacznie większe niż poprzednio.
      A przy okazji dziękuję Piotrze za informacje o okolicznościach zwolnienia braci K. oraz za świetne „donosy” u siebie.

      • andy lighter pisze:

        Evo, moim zdaniem te wszystkie stanowiska z plusikami między nimi, to nas czeka. Jak już wspomniałem kryzys robi swoje również w głowach ludzi. Wolałbym więc, żeby dostali władzę, kiedy jest ciężko i „padli”, niż wtedy, kiedy wszystko na ich przyjście będzie posprzątane.
        A koniunktura za Buzka też była. Chory pomysł chłodniczy Balcerowicza, z jego zepsutymi hamulcami, załatwił sprawę. Miller (i Belka) się sprzeniewierzył własnym ideałom (skrócenie urlopów macierzyńskich, wiele, wiele innych), spowodowały jego outng.

        A informację Piotra o zwolnieniu braci, kiedyś mam zamiar wykorzystać u siebie. Nie znałem tych kulisów.

        • Piotr Opolski pisze:

          ……jeszcze słówko. Boję sie zapeszyć ale są dość poważne symptomy że przy dalszej twardej polityce może szybciej ruszyć do przodu. Jeden taki nawet rąbnął o cofnięciu 23 % stawki vat do poprzednich 22 %. Oczywiście głośno nikt nic nie mówi. Ponoć Boni jest na ukończeniu tzw. cyfryzacji, która nareszcie pokaże do końca na czym siedzimy i odpadnie dublowanie wielu spraw.
          Jak tylko bedzie coś konkretnego to dam znać lub sam se wyprodukuję w swojej notce.
          I dlatego jest przeciw wpuszczaniu bandy na salony.
          Po9zdro

          • andy lighter pisze:

            Byłby najwyższy czas Piotrze, na to odpadnięcie dublowania i inne sprawy. Oby zdążyli.
            To co się dzieje Piotrze, to już jest niemal otwarte… nawoływanie, zapowiadanie…, nie wiem jak to nazwać, do obalenia władzy.
            Być może więc, chociaż wierz mi – już się boję, mój scenariusz może się sprawdzić. Jeśli, to oby cały, czyli z zakończeniem.

  3. Luciano pisze:

    Trzeba jednak pamietac ze Kaczynski raz dostal nauczke i tego bledu juz nie powtorzy, to znaczy raz zdobytej wladzy nigdy nie odda. Wystapi z Uni i NATO zawrze sojusz z Lukaszenka a wladzy nie odda. Pomoze mu w tym Rydzyk wprowadzajac koscielna policje i donosicielstwo na wzor Iranu. Na miejscu Polakow wolal bym nie ryzykowac.

    • andy lighter pisze:

      Przecież Łukaszenko to jego największy wróg Luciano, oprócz Putina i Niemców. Jest (byłby) w pewnym sensie w rozkroku, bo chciałby z unii wystąpić, ale bez unii… Polska zginie i on o tym wie. A Kościelna policja, itp.jak najbardziej, ale dlatego m.in. społeczeństwo go wygwizda i przegoni. Musieli byśmy to przeżyć, niestety. Pozbycie się go ma swoją cenę.

  4. Stefan pisze:

    Propozycja jest to taka, jakby zaproponować, żeby wariatowi na rauszu dać kierownicę autobusu pełnego ludzi jadącego w dół na wąskiej szosie będącej trawersem jakiejś góry.
    Raczej dałbym mu zdezelowanego malucha z nie całkiem sprawnym układem hamulcowym. A w charakterze pasażerów – Rydzyka, Brudzińskiego i Macierewicza.

    • andy lighter pisze:

      Stefanie,
      uwierz mi, że ja chciałbym tak jak Ty.
      Ale ten wariat ma za sobą całą rzeszę innych wariatów i czuję, że może przejąć ten autobus, bo strasznie chce, mimo, że my nie chcemy mu go oddać. Siła wariatów to potężna siła. I czy nam się to podoba, czy nie, będzie jechał tym trawersem góry. Rzecz idzie o to Stefanie, żeby mu oddać ten autobus, dopóki, choć droga jest wąska i obok jest przepaść, góra nie jest zbyt stroma. Wariaci się ucieszą z ostrej jazdy, ale kierowca się wystraszy i zacznie hamować. Wbrew obiecankom i oczekiwaniom wariatów. Wykopią go akurat wtedy, kiedy teren zacznie się wypłaszczać.. To jedyna (moim zdaniem szansa)

      To, ze Kaczyński dojdzie do władzy, uważam za niemal pewne. Rząd „zadbał o to”, żeby chucpił sobie do woli, więc to robi. jeśli dojdzie, wolę żeby się męczył i przegrał na zawsze, niż żeby dostał przygotowane danie na tacy i utrzymał władzę na dłużej, wioząc się na pracy poprzedników i zawłaszczając – podporządkowując sobie… (wymiar sprawiedliwości, media, wojsko…) wszystko.

  5. cenobita pisze:

    Andy, nie kombinuj, to „very bad idea”.
    Zapomnij, bo żeby eksperyment się udał musiałbyś przekonać parę milionów ludzi by głosowali na zarazę.
    Eksperyment już był, drugiej szansy zaraza mieć nie może.

    • Ot, ja pisze:

      Te „tłumy” w Warszawie, to w dalszym ciągu ok. 30%. Reszta poszła na grzyby, albo odpoczywa w domu. Trzeba być ostrożnym, ale do paniki daleko. Pozdrawiam.

  6. marzatela pisze:

    Sorry Andy, ale ja też jestem przeciwna takim eksperymentom. Nie stać nas na to, zycie ucieka. Owszem, chętnie bym sobie to obejrzała, ale tylko jako film SF, w prawdziwym życiu nie chcę.
    Poza tym pamiętaj o tym, że głónym rozgrywającym jest tu nei Kaczyński, a Rydzyk. To od niego zależy kto dostanie poparcie i nie jest to za darmo.

    • andy lighter pisze:

      Jasne Marzatelo, że nic nie jest za darmo. Ale zdaje mi się, ze oni mają już wszystko „poukładane” i „zaplanowane”, ewentualne rozdanie.

  7. Tetryk56 pisze:

    Przesadziłeś, Andy! Mrożenie uszu na złość mamie można wprawdzie uznać za naszą narodową specjalność, ale na szczęście są granice.
    W tłumie, który zrobił na tobie takie wrażenie, raczej nie było jednolitej woli wyniesienia Kłamczyńskiego, już raczej zniesienia Tuska – gdyby był w stanie tę ilość ludzi zorganizować w coś na kształt Sturmabteilungen, byłoby to już groźne – ale na to na szczęście się nie zanosi. A gdyby, szybko musiałby organizować „noc długich noży”…

  8. lehoo pisze:

    Zrozumiałem, że zgrzeszyć, to najlepszy sposób na pokusę, bo po zgrzeszeniu odchodzi ona, jak ręką odjął.

Możliwość komentowania jest wyłączona.