Wali się sprawiedliwość

Nasz system sprawiedliwości się wali.  Nie tylko wymiar, ale cały system, bo i policja i bzdurne rozporządzenia a nawet ustawy. Że co? Że uogólniam i stosuję odpowiedzialność zbiorową? Przykładów upadku systemu jest tyle, że przestają być już wyjątkami, a mozolnie, jakby, o ironio, z uporem (ich – tego systemu – uporem) stają się regułą.

Różnego rodzaju wpadek, błędnych i głupich decyzji, braku odpowiedzialności, absolutnego poczucia bezkarności funkcjonariuszy systemu sprawiedliwości jest tyle, że można odnieść wrażenie, że nikt nad tym nie panuje. Że każdy z nich robi co chce i jak chce. Kiedy chce i ile chce. I nie ma tu najmniejszego znaczenia, czy kogoś zna, czy nie, czy bierze łapówki, czy nie bierze, czy ma zły dzień, czy dobry, przeżywa depresję, czy euforię. Wreszcie, czy jest mądry, czy głupi.

Począwszy (z grusza rzecz biorąc) od sprawy Olewników, poprzez zabójstwo gen. Papały, samobójstwo Barbary Blidy, system był ręcznie sterowany, a funkcjonariusze byli jedynie marionetkami pociąganymi za sznurki przez „kogoś” niewidocznego dla widowni. Nie musieli nic umieć, podejmować własnych decyzji, ot, robili co im kazano.

Potem były kuriozalne wyroki i decyzje, przede wszystkim decyzje. A to uniewinnienie funkcjonariuszy CBŚ wobec niszczenia głównych dowodów w sprawie samobójstwa Blidy, a to bezkarność szefa Amber Gold, a to zabójstwo córeczki Waśniewskich, zabójstwo dwójki dzieci przez rodziców zastępczych, po nieszczęsne zatrzymanie matki dwójki dzieci w Opolu. Wszystkie te sprawy obnażyły kompletny bezład, rozkład naszego systemu sprawiedliwości. Kuriozalne, kompletnie irracjonalne decyzje, podejmowane na skutek zwykłego niechlujstwa, bylejakości i głupoty są na to bezsprzecznym dowodem.

Systemu sprawiedliwości u nas właściwie nie ma. Jest jak wysyłanie toto lotka – na „chybił trafił”. Jednego dosięgnie, innego nie. Z tym, że z ogromnym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że w pierwszej kolejności dosięgnie tych „maluczkich”, nie mających przedtem problemów z prawem, często zagubionych i nie mających świadomości złamania prawa. Tych groźniejszych dosięga się później, najczęściej po nagłośnieniu sprawy przez media, krajowe, bądź lokalne.

Tych największych, najgroźniejszych, się… „bada sprawę”. A kiedy staną przed obliczem temidy, sędzia, niewidoczny za ułożonymi przed sobą trzysta pięćdziesięcioma ośmioma opasłymi tomami akt, orzeka wyroki od uniewinnienia, poprzez trzy lata w zawieszeniu, do trzech, no…, nawet „od święta” do ośmiu lat dla herszta, więzienia. Przy czym jasne jest, że ów sędzia nie był w stanie przeczytać owych akt, a nawet jeśli, to będąc na pięćsetnej stronie nie ma (już) bladego pojęcia co było na stronie dwudziestej. A wszystko to ozdobione słowami: „Niezależność i niezawisłość”. Czyli, tłumacząc na język polski: „Bezkarność i nieomylność”, sędziów, prokuratorów, itp.

Z rzadka oglądam telewizję publiczną, ale w obliczu filmowego chłamu, serwowanego widzom przez komercyjne stacje telewizyjne, czyli po raz dziesiąty te same filmy, typu Stewen Segal, Van Damme i inne Chucki Norrise, pstryknąłem sobie ostatnio na film w publicznej.

„Czas zemsty”, dawno nie widziałem filmu, który tak bardzo byłby na czasie i choć amerykański, tak bardzo pasował do naszej rzeczywistości. Oto pewien przykładny obywatel, Clyde, został okrutnie potraktowany przez los – bandyci zabili jego rodzinę. Po latach wziął sprawy w swoje ręce i sam zaczął wyrównywać rachunki. Z bandytami, ale i z systemem sprawiedliwości, który kompletnie go ignorował, kluczył, manipulował, znajdował „złoty środek”, wybierał mniejsze zło, dawał się wodzić za nos bandytom i innej części systemu, itd., itd., itp. Żeby załatwić sprawę, jednego z bandytów „musieli” uniewinnić. Rachunki z systemem, czyli z funkcjonariuszami wymiaru sprawiedliwości.

Karał ich „ostatecznie”, okrutnie, zabijając nawet niewinnych, ale w ten sposób chciał pokazać im ból, jakiego on sam doświadczył. Jednak najbardziej istotne w tym filmie było obnażenie przez bohatera nie tyle wad systemu, ale zależności, sobiepaństwo, pokrętność i interesowność ludzi tegoż system. Im bardziej ich karał, tym bardziej mógł nimi manipulować, wodzić za nos, dyktować warunki, nawet siedząc na ławie oskarżonych. Tymczasem prawo, a przede wszystkim sprawiedliwość, jawiły się, jako kompletnie puste, mało istotne hasła.

I tak sobie myślę, co by trzeba zrobić, żeby naprawić nasz polski system sprawiedliwości. Zmiana przepisów, wiara w dobrą wolę, szkolenia (na Boga! Oni się szkolą przez kupę lat, uważając się za elitę intelektualną tego kraju), to za mało. Myślę, że każdy adwokat, sędzia i prokurator, nawet kurator i komornik, po przystąpieniu do wykonywania zawodu, powinien obejrzeć „Prawo zemsty” i przez miesiąc przerabiać jego analizę. Może wówczas, po uprzednim uchwaleniu przez parlament bezwzględnej odpowiedzialności prawników za swoje decyzje, zacznie obowiązywać zasada: Niech prawo zawsze prawo znaczy, A sprawiedliwość – sprawiedliwość”.

andy lighter

14 comments on “Wali się sprawiedliwość

  1. only-avianca pisze:

    Od kiedy prowadzę blog często poruszałam ten temat. Teraz już mi się jakby mniej chce. Po co pisać o czymś, o czym wszyscy, także zainteresowani wiedzą?
    No właśnie, zainteresowani to kluczowe słowo. Nic się nie zmieni dopóki zainteresowani nie będą faktycznie zainteresowani tym, żeby działać sprawnie. Teraz wystarczy się nie wychylać, żeby nie wypaść z gry. Obawiam się, ze ta korporacyjna mentalność nie zmieni się tak długo, dopóki będą istniały korporacje, często rodzinne, prawie dziedziczne.

    • andy lighter pisze:

      Właśnie to jest oczywista konkluzja mojego tekstu: „korporacje”.
      Ale jakie zdziwienie mnie ogarnia, kiedy sam min.Gowin „Walczący z korporacjami”, oświadcza, że nie ma zamiaru wprowadzać zmian bez konsultacji ze środowiskiem (czyt.: korporacjami).
      To przecież oczywiste, i byłbym zdziwiony, gdyby było inaczej, że korporacje będą bronić swoich przywilejów, wpływów i wszelkich „zdobyczy” jak niepodległości. Jedynym rozwiązaniem jest wprowadzanie zmian wbrew środowisku, bo zmiany uderzają w ich zgniłe „państwo w państwie”, w ich ponadprawny, pozakontrolny status.

  2. Piotr Opolski pisze:

    …….i ja podobnie jak Avianka pisałem i tez mi sie nie bardzo więcej chce chociaz nasz kochany wymiar tzw. sprawiedliwości i mnie i zone wyciupciał bez mydła.
    Masz rację w całej rozciągłości tylko uważam, że niszczysz nerwy i podnosisz sobie adrenalinę /chyba że do tego podnosisz równiez naczynko z płynem neutralizujacym ogólne tzw wkur…nie/.
    Ze mna jest źle, albo głupieję albo mądrzeję ale optyka na wiele spraw mi mieknie i dlatego uciekam przed takimi tematami. Wiesz o tym że w Polsce rozstrzyga się i wydaje orzeczeń w milionach spraw a my formułujemy opinie na podstawie promila całej ilości ale tylko one są ciekawe dla publiczności. Dla przykładu – załatwiałem sprawy /niewielkie/ spadkowe po mojej mamie i sędzina poradziła mi wprost i otwartym tekstem co mam zeznac aby spawę zakończyć za jednym posiedzeniem i nie krążyc pomiędzy Opolem a Katowicami- ale to nikogo nie ciekawi ale gdyby cos zmajstrowała i doszłó do prasy…….
    Byc może dochodzę do wniosków że są sprawy jak z koniem z którym nie ma się co kopać. Mamy garba przeszłości i mamy ludzi wyszkolonych w zupełnie innej epoce.
    „Niech prawo zawsze prawo znaczy, A sprawiedliwość – sprawiedliwość” – czyżbys uważąl, że jedno nie przeczy drugiemu ?.
    Pozdrawiam
    ps.
    Twój miły komentarz doszedł tylko do poczty i jakos nie zamontował się na blogu a więc odpowiem tu – Ja zawsze tak głupio wygladam ale przy bezposrednim poznaniu ponoć jestem milutki – taka przygrubawa, starawa i łysa przytulanka

    • andy lighter pisze:

      Zacznę od końca Piotrze:
      wyglądasz ciekawie, stojąc obok wnuczki, w zamyśleniu przyglądając się „co też ona kombinuje” 🙂

      Wydaje się orzeczenia Piotrze i rozstrzyga miliony spraw, a my słyszymy jedynie promil. Ale o ilu kuriozalnych rozstrzygnięciach nie słyszymy, choćby z powodu na to właśnie, że są zbyt „małe”, żeby trafić do głównych mediów?
      Jeśli przy takim kalibrze spraw, słyszymy o nowym kuriozum codziennie, co ile musi być(!) takich spraw o mniejszym ciężarze gatunkowym i mniejszej wadze nośności medialnej? Przecież nikt mi nie powie, że nie wiemy o nawet połowie tych „co powinny być głośnymi” spraw, kto by sobie zawracał głowę banalniejszymi. One pozostają w domach (albo już poza domami) tych ludzi, którzy się z nimi mocują, walczą z wiatrakami, albo co gorsza nie walczą, tylko potulnie „poddają się karze”.
      Piotrze, mnie też niedawno dosięgnęła taka paranoiczna, kompletnie idiotyczna ślepa, głucha i głupia przede wszystkim Temida. Sprawa jest na razie „ad acta”, na przetrzymanie, ale jestem dziwnie przekonany, ze uderzy z nową, zwielokrotnioną siłą. To tylko kwestia czasu.

      (Nie uwierzysz, ale dokładnie przed sekundą żona przyniosła mi puszkę Żywcaa, od wdzięcznej sąsiadki. Oszczędzam się z tymi sprawami, bo zdrowie już nie tego, ale czasem lubię…

      Pozdrowienia z K-K (w śniegu) 😉

  3. Anonim pisze:

    No,wlasnie ! A co dalej ze sprawa ksiedza z poznanskiej parafii,ktory doprowadzil do smierci noworodka na plebanii nie wzywajac pomocy do rodzacej jego syna kochanki ?????? Cos media ucichly w tym temacie.Zaczal sie jednak premier Tusk klerowi klaniac ??????

    • andy lighter pisze:

      Trzeba by raczej wysoki sąd zapytać. Może on zaczął się kłaniać. Nie tylko klerowi(?)

    • Pat pisze:

      Nikła szkodliwość czynu – to moja ulubiona odpowiedź naszego wymiaru sprawiedliwości kiedy to nie chce, albo nie potrafi zająć się jakąś sprawą.

      • andy lighter pisze:

        Taaa, to rzeczywiście świetny wynalazek. Szkoda tylko, że używany… niezgodnie z przeznaczeniem (czyt.: zamysłem).

        • Ot, ja pisze:

          My, jednak marne społeczeństwo Polaków, dzielimy się na mądrych i głupich, dobrych i złych, uczciwych i cwaniaków itd. I nie ma tu znaczenia przedział czasowy. W naszej historii tak zawsze było. Niestety w każdym miejscu, czy to w biurze, w sądzie, na bazarze czy we władzach, gdziekolwiek, mądrzy natykają się na złych, głupi na uczciwych (co w naszych warunkach na jedno wychodzi) , dobrzy na cwaniaków. Wszystkie konfiguracje możliwe. Wszędzie możemy i trafiamy na wszystkich wymienionych i pominiętych w tej wyliczance. Niewielu się zastanawia nad skutkami swoich działań i decyzji. W każdej dziedzinie. I w takiej sytuacji, brak jakiejkolwiek odpowiedzialności, rozzuchwala. Cwaniak rozlicza cwaniaka, głupiec głupka. Tylko mądry i uczciwy ma najmniej do powiedzenia.

          • andy lighter pisze:

            Niestety masz rację.
            Tyle, że, jak sądzę, w niektórych środowiskach takiego spektrum charakterów być nie powinno (nie może). Mam tu na myśli wymiar sprawiedliwości, policję, służbę zdrowia, Kosciół, itp.

            Twoje ostatnie zdanie jest smutnym, ale niestety prawdziwym obrazem stanu faktycznego w naszym kraju.

  4. Miraska pisze:

    Drogi Andy, a dlaczegóż to ciągle piszemy o tym samym? Pokrewieństwo dusz? 🙂 W bardzo podobnym tonie napisałam notkę kilka dni temu. Nie wali się sprawiedliwość tylko już dawno się zawaliła. Dziś to ironiczne i puste słowa. Napisałam wyraźnie, że Temida jest niewidoma czyli wali w łeb kogo chce i jak chce. Zresztą o czym tu gadać. Najstraszniejsze jednak jest to, ze to nie bogini odpowiada za obecny stan rzeczy tylko LUDZIE. Uściski 🙂

    • andy lighter pisze:

      To prawda Mirasko, sprawiedliwość dawno się zawaliła, chociaż trochę „straszno” to tak po prostu napisać, mimo iż jest to faktem.
      A że piszemy o tym samym? … Mirasko, jest nas więcej, co oznacza, na szczęście, ze nie jesteśmy kosmitami tylko twardo stąpamy po ziemi.

      Postaram się odpisać C wieczorem 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.