Opieprz

Po moim ostatnim tekście o emigracyjnych patriotach, przy okazji pogrzebu drugiego mojego prezydenta, którego tak naprawdę nikt nie wybrał, tylko paru gości w saloniku przy szklaneczce, poszedłem dalej. Utworzyłem na FB stronkę, trochę w temacie https://www.facebook.com/SamPosprzatamWSwoimDomu

„Jak to żółwia do wody ciągnie”, chciałoby się powiedzieć po paru reakcjach. Ten temat gnębi mnie od paru lat i od paru lat boję się go dotykać. Kiedyś o tym napisałem i zostałem wdeptany w ziemię (nie, nie, nikt mnie nie wdeptał, ale tak się poczułem) przez moją przyjaciółkę, mentorkę i nauczycielkę, która mieszkała wówczas w Wielkiej Brytanii. Do dziś nie odbudowaliśmy naszej przyjaźni, chociaż ona od dawna jest w Polsce i… często, gęsto podziela mój punkt widzenia (również na Anglię, chociaż dziś z… dystansu)Odebrała to tak, jakbym ją spoliczkował, chociaż nie jestem przecież (?) głupcem. Dziś z kolei, kiedy myślałem, że już okrzepłem, nabrałem „wyrazu” i ci co mnie znają „czują” co chcę powiedzieć w wierszach i między nimi, jeden z najbardziej wartościowych komentatorów moich wypocin napisał mi: „Ta dyskusja jest poniżej mojej godności, dlatego więcej się tu nie wypowiem”. Nie powiem, Stary Przyjacielu -wiesz jak sprowadza się człowieka do parteru. Przyznaję – bardzo boli, masz satysfakcję. Do tej pory nie mogę ochłonąć, choć nie miałem złych zamiarów. Podle się czuję. Nie dlatego, że coś myślę, ale dlatego, że ktoś myśli, że coś myślę, chociaż ja mam zupełnie co innego na myśli.

Potraktowałem sprawę jako pewien skrót – hasło. Nie jestem idiotą, aby wszystkich, których nie ma a w Polsce wrzucać do jednego worka, a tak właśnie zosłałem potraktowany przez mojego przyjaciela z sieci – dodam – żywiłem do niego i żywię ogromny szacunek. Gość jest wykształcony, oczytany i osłuchany, marzę, żeby „go doścignąć”, tyle, że brak mi cierpliwości.

Ruszyłem temat, chociaż nie jestem głupcem i wiem, że nie da się tego po prostu… przełożyć ot tak. Ale jest temat. I uważam, że trzeba się nad nim pochylić. Moim najlepszym przyjacielem jest Niemiec. Polski Niemiec, który wyjechał stąd prawie trzydzieści lat temu. Jest mi jak brat. Tyle, że on mówi otwarcie: „Andrzeju, nie głosuję. Wybieram TUTAJ Merkelową, albo kogoś innego.

Ale mam też innych znajomych. Kupę. Większość z nich to wspaniali ludzie. Większość z tej większości (o dziwo, ludzie niekoniecznie wykształceni, a może głównie nie oni) mają zdanie podobne do zdania mojego przyjaciela. Są jednak inni. (Chciałem skasować to zdanie, ale… na coś wpadłem), bo poprzednie zdanie uświadomiło mi, że im „wyższy nos”, tym bardziej warto coś powiedzieć. Nie ma ten „nos” bladego pojęcia, co to za kraj, ta Polska, co się tu dzieje, jak się tu żyje, itd. To znacz wie: Z radia Maryja przetransferowanego na rozgłośnię Chicago, albo inny Nowy Jork.

Dreptaku. Przepraszam, że nie zrozumiałeś. Jestem zbyt głupi, cóż… musze z tym żyć. W każdym razie boli, bo nie chciałem… źle Wyobrażasz sobie, żebym chciał odebrać prawa wyborcze np. Laudatemu z Irlandii. Ten człowiek jest bezcennym Polakiem! Czy myślisz, że dalej chcę „przejechać kosiarką”?.

andy lighter

31 comments on “Opieprz

  1. only-avianca pisze:

    Andy, Ty się zdecyduj: albo rybka albo akwarium. Napisałeś odważny tekst, a teraz się wycofujesz, jak ten żółw do wody (są też żółwie lądowe, które nie znoszą wody, ale to tak na marginesie). Co to znaczy: Polonia nie powinna głosować, poza moimi przyjaciółmi rzecz jasna. Toż to piramidalna bzdura. Będziemy wyznaczać jakieś standardy dla każdego Polonusa z osobna?
    Dreptak poczuł się dotknięty i rzucił sobie focha. Jak kocha, to wybaczy 🙂

    • andy lighter pisze:

      Avianco,
      idzie mi o to, żeby wszystkich Polaków nie wrzucać do jednego woraq. To nie byłoby uczciwe. Ale wydaje mi się, że jakieś kryterium powinno być, tyle, że nie wiem jakie. Ile lat Cię nie ma? Jak się deklarujesz…? Nie wiem. Wiem natomiast, że czowiek mówiący „dżem dobry”, albo „Drzękuję, Polska!”, i „Lulajże mJezuniu”, bo jego dziadek przyjechał spod Zakopanego, to potężne nieporozumienie.
      Jestem wściekły, że Dreptak wziął to do siebie. Ale mi „przysrał”, ale boli.

      • only-avianca pisze:

        Wiem, że Cię boli…I On to wie. Jego ruch. Musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy ważniejsza jest jego urażona godność, czy Twój ból.

        • andy lighter pisze:

          Dobre pytanie Avianco. Ale jego godność jest żelazna. Cóż, przywykłem, większość życia bylem pod wozem i większość życia spędziłem na klnięciu, jakie to jest niesprawiedliwe. Cóż,. rutyna, czyli u mnie nic nowego.

    • andy lighter pisze:

      A tak w ogóle Avianco, co proponujesz? Rybki? Akwarium? Bo szczerze… jest mi wszystko jedno. Jestem wq*********, nie chce mi się tam… ble,ble, ble….. I tk nie uwierzysz:zawał. Za bardzo biorę to do siebie 🙂 Dobrze, że mam laptpopa i lekarz jest mój sąsiad, od pilnowania psa. Jak są w Niemczech, to Azunia była u mnie. I tak trzymać!

      • only-avianca pisze:

        Nie mam zdania, dlatego nie komentowałam w poprzedniej notce. Za mało wiem, więc się mądrzyć nie będę.
        W zawał wierzę natomiast, bo psychopatą nie jesteś, a takich odrzucenie rani boleśnie.

  2. Roman Strokosz pisze:

    Przepraszam, ze uzyje kilka nieparlamentarnych slow, ale niestety my sami Polacy jestesmy winni temu, ze :
    1. w swiecie jestemy traktowani jako ludzie nizszej kategorii tj. hydraulik sprzataczka niania do dzieci i cos w tej kategorii.
    2. nie jestesmy jako narodowosc przyjaznie witani ze wzgledu na nasza narodowa sklonnosc do konfliktowania.
    3. nie kultura narodowa a kultura spoleczna pozostawia wiele do zyczenia, ale to mozna usprawiedliwic zapoznieniem wynikajacym z positawania przez wiele lat pod wplywem komunisttycznych modeli egzystencji.

    Przychodze ku koszmarnej konkluzji ze kurwa mac sami zagubilismy narodowa tozsamosc na wlasne zyczenie i minione 23 lata niczym nie da sie usprawiedliwic.
    Prezydenta KAczorowskiego traktuje jak symbol przedwojennej Polski, ale s.p. Prezydent Lech KAczynski na Wawelu to pierdolona profanacja historycznych polskich swietosci.LKto to uczynil? Czy mam odpowiadac na pytanie?
    Podejmujesz trafnie bardzo czule i drazliwe tematy i nad nimi powinna roztaczac sie coraz powszechniejsza dyskusja, tylko Ci, ktorzy powinji przystepowac do tej dyskusji jakos dziwnie od niej ubiegaja i koncentruja sie na swych paretykularnych intreresach – ma na myslli i Kosciol i wszystkie bez wyjatku sily polityczne i zwiazki zawodowe..Matnia niemoznosci, niecheci i niezainteresowania bo wlasny partykularny interes ( innymi slowy daleko idacy egoizm) jest czyms ponad wszystkim i najwazniejszym.

    • andy lighter pisze:

      Roman,
      temat jest bolesny, głownie dlatego, że mam pewne… rozdwojenie. Mam przyjaciela w Niemczech, Polaka, który ma pochodzenie, ale sam się z tego śmieje – nikt mu jego miłości do jego Polski, jego wsi, jego ulicy i zakładu pracy, nie odbierze. Trzydzieści lat jest w Niemczech, a GPS w samochodzie „nawija mu polska dziewczyna”. podczas wyborów zapytałem go (przez skypa) na kogo będzie głosował, bo słyszałem, ze emigracja jest pisowska. Roman, zjebal nie wtedy jak skundlałego psa: „Czys Ty zdurniał? Ja mam Twoje sprawy wybierać? Radź sobie chłopie, a ja będę kombinował co z moją Merkelową!”.
      Dało mi to wtedy Romanie sporo do myślenia, a przede wszystkim pozwoliło na… trochę odwagi. A poza tym Ty, Laudate, itp. Dlatego boję się tykać tego tematu, ale jak sobie pomyślałem: „Ty się boisz, bo koledzy, to oni też może się boją, bo Sejm i… dziennikarze”. Więc napisałem.
      Twoje zdanie Romanie jest dla mnie ważne, bo Ty „jesteś tam”, i jeśli nie wylewasz na mnie pomyj, to chyba czujesz o co mi chodzi. I za to Ci dzięki.

  3. Piotr Ogrodowczyk pisze:

    Gorzkie słowa muszę przyznać. Niestety są ludzie którzy nie rozumieją i nie zrozumieją wielu spraw bo po prostu NIE CHCĄ. Niestety trzeba z tym żyć, szkoda, że często są to ludzie wykształceni do których żywimy szacunek. Gorzka prawda jest taka, że nagle pokazują swoje ja. Moim zdaniem po chwili zwątpienia przychodzi refleksja… w każdym stadzie są czarne owce, a jeśli sam chcą je opuścić to tylko im podziękować, bo nie trzeba ich wyrzucać…

  4. laudate44 pisze:

    Późno włączam się do dyskusji, poniekąd wywołany przez Andrzeja.
    Od poczatku: wczorajszy tekst też czytałem, ale rozgryzałem akurat inne sprawy pisząc swojego bloga i komentarz sobie odpuściłem. Bynajmniej nie dlatego, że „foch”, tylko dlatego, że za duzo wątków musiałbym poruszyć, bo główny tekst jest dość kontrowersyjny.
    Powiedziałbym, Andrzeju, że operujesz pewnym uproszczeniem i sam nakręcasz się swoim świętym oburzeniem. Właściwie to jest tekst o Twoim oburzeniu a nie o zasługach – lub braku zasług – wymienionych panów emigrantów.
    Masz prawo do swojego zdania o tych „wywyższonych patriotach zza granicy”.Oceniaj ich negatywnie, skoro czujesz że oni nie zasłużyli albo coś Ci zawinili. Moja ocena jest inna, nie musimy sie zgadzać. Szczególną atencją darzę Miłosza i troche było mi przykro czytać, że go wrzucasz do jednego worka z Kaczorowskim. Giedroyć nie pisał tak pieknie jak Miłosz, ale jemu też nie odbierałbym zasług. Tak jak różne ośrodki zagraniczne dawały pieniądze na maszyny poligraficzne dla „Solidarności” tak Paryskiej Kulturze ktoś dawał kase na bieżącą działalność, bo widziano w tym szanse na utrzymanie ducha niepodległościowego, umacnianie Polaków w poczuciu tożsamości narodowej itd. (brak tego poczucia u Białorusinów skutkuje tym, że rządzi nimi Łukaszenka, były kierownik kołchozu)
    Żeby nie rozwlekać: zbyt pochopnie przypinasz łatki tym postaciom. A ja nie dlatego ich bronię, że jestem emigrantem. Intuicyjnie czuję, że ich działalność na coś sie przydała, choć nie mam dostatecznej wiedzy, żeby ich przed Twoimi ocenami bronić. Nie zazdroszę im też, że coś-tam zyskali albo nawet się dorobili. Tak to juz jest, że ktos ma wicej a ktos mniej. Natomiast Mazowiecki wcale nie jest przy nich kryształem bo pozwolił na podpisanie konkordatu.
    O tym, czego dotyczy akcja na Fb, napisze za chwilę…

  5. laudate44 pisze:

    Do Romana: a co ma pochówek L.K. na Wawelu do bieżącego tematu? Wszak emigracja nie miała z tym nic wspólnego. Kto czuł się dumny, ten się czuł, a kto przeklinał i twierdził, że to gwałt na poczuciu naszej godności i pierdolona profanacja ten dalej tak uważa. Nie ważne czy mieszka tu czy tam. Podział na pis i resztę przebiega przez wszystkie możliwe warstwy społeczne.

    • andy lighter pisze:

      Laudate, ale się bałem, „kiedy przyjdziesz, żeby mnie zj***ć”).Mam nadzieję, że nie jest taki diabeł straszny. Tzn. mam nadzieję, że w odróżnieniu od innych,czytasz „między…” – co ci będę tam pieprzył…..

    • Roman Strokosz pisze:

      Masz racje, ale ja jednak bede obstawal przy teorii, ze za minione 23 lata utracona zostala narodowa tozsamosc.Fakt jednak pochowku Lecha KAczynskiego na Wawelu i nastepstwa tego ( turystom z Polski nie Wawel ciekaw a krypta z Lechem KAczynskim !),
      Polak hydraulik sprzataczka niania do dzieci, tania pielegniarka, alkoholik i kierowca ciezarowki.Odzwiedzam czesto Metroplitan Opera i inne znaczace sale koncertowe Nowego Jorku i juz zapomnialem kiedy ostatnio ktos znaczacy z Polski wystepowal.Przescigaja nas Wegrzy, Czesi, Rosjanie.
      Znam kilku Polakow w wyzszych sferach business w Nowym Jorku ale to reprezentanci tej starej emigracji niezbyt poprawnie operujacym jezykiem polskim. Rosjan Chinczykow, wietnamczykow, wegrow coraz wiecej i coraz czesciej spotykam i przygladam sie jeszcze jednemu tj. temu z jaka duma podkreslaja z jakich krajow pochodza. Czy to wsrod Polakow mozna spotkac? Ja bynajmniej tego nie widze.
      Troche temat dyskusji przenioslem na nasz z Toba Laudate grunt i wiesz chyba trafnie to uczynilem bo dyskutujemy o wielu szarych i ciemnych sferach zycia w Polsce ale te wspomniane sfery [przenoszone sa Polakami wszedzie.Pisze o tym by jednak podkreslic iz zatracana sukcesywnie tozsamosc narodowa, poczucie godnosci i wartosci zostalo zdyskredytowane przez nas samych i na wlasne zyczenie i cos z tym trzeba zrobic.!
      WYJSCIE Z MROKU dzieki gospodarzowi jest jedynym blogiem, ktory na dosc wysokim poziomie intelektualnym i kultury dyskusji porusza chyba dosc drazliwe tematy, prowokujace do glebszych przemyslen nawet najbardziej zatrzeciewionych oponentow. Polska i polonia zagraniczna jest podzielnona we wszystkim, anwet przy okazji obecnych wyborow prezydenta USA. Ja jestem republikaninem i oczywiscie moim idolem ( nie bez watpliwosci oczywoscie) jest Mitt Romney ale Polonia amerykanska jest dziwnie zakochana w Baracku Husien Obamie. KAzdy ma prawo do swego idola i nie bede nikogo przekonywal czy ma tak glosowac czy inaczej. Co sie jednak tyczy rodzinnego ( ojczystego kraju – ktory dosc czesto odwiedzam to najbardziej jednak jest bolesny podzial wrecz antagonistyczny w ktorym 27 % doroslych Polakow poddalo sie demagogii, paranocznej histerii, sklerykalizowanej filozofii zycia antycywilizacyjnego.Kraj srodka Europy a jednak jakie dalece idace zacofanie myslowe?

      • andy lighter pisze:

        Dzięki Ci ERomanie za ciepłe słowa. Prawdę mówiąc, o to mi właśnie idzie. Ruszyć temat ważny, choć niekoniecznie „chodliwy”, ale właśnie po to, żeby post factum, na dole, odbyła się taka jak ta… rozmowa. Wymiana zdań. Bez epitetów, inwektyw, obrażania, ale właśnie na racje, pomysły, sprzeciwy i zgody. Po to to robię Romanie i jestem wdzięczny, że to doceniasz. Chylę czoła i dziękuję.

  6. laudate44 pisze:

    Jeszcze dwa słówka w bieżącej kwestii. Jakieś siedem, osiem lat temu odwiedziłem tutaj kolegę, który mieszkał z Polakami we wspólnym domu (to normalna praktyka) a jednym z lokatorów był jakiś Ziutek spod Żywca, któremu rodzina przysyłałą kasety magnetofonowe z nagranymi audycjami Radia Maryja. Internet nie był wtedy tak dostępny jak dziś, no i laptopy były droższe…
    Do czego zmierzam? Jak usłyszałem o tym Ziutku i jego determinacji, żeby po robocie słuchać gówna produkowanego przez Rydzyka – zrobiło mi się przykro. Uświadomiłem sobie po raz kolejny, że ludzie nie przeskoczą swoich nawyków-przekonań-uwarunkowań choćbyśmy nie wiem jakie zaklęcia stosowali. Ziutek pozostanie Ziutkiem, nie ważne gdzie mieszka.
    Ale do rzeczy: podzielam Twoje odczucia: chętnie odebrałbym Ziutkowi prawa wyborcze, żeby nie wybierał szkodników i „nieprzyjaciołów naszych” Ale oczywiście tak się nie da! Polonia ma zagwarantowane prawa wyborcze i już!

    Kiedy w 2007 stałem w kolejce wyborczej przed ambasadą, byłem autentycznie dumny, że ludziom – wcale nie jakimś orłom i napuszonym bucom z „patriotyzmem” na ustach – chciało się przyjechać z odległych miejscowości i zagłosować przeciw PISowi (wynik w Dublinie: 74% głosów na Platformę). To było budujące a w sensie matematycznym niewatpliwie przydatne w obaleniu kaczyzmu.
    link do YT – jak to wyglądało:

    Można sobie popsioczyć, ale lepiej nie dokonywać sztucznych podziałów na tych co za granicą i przed granicą – bo w strefie Shoengen granic już nie ma 🙂 Poza tym to niekonstruktywne.

    A oburzeniem St. Dreptaka się nie przejmuj. Mnie też oficjalnie „podziękował” przy jakiejś okazji i wiecej nie zagląda. Jakoś z tym żyję… pocieszam się włoskim winem 🙂

    • andy lighter pisze:

      Włoskim winem Laudate, mógłbyś mnie poczęstować – biednego rencistę, a jak najbardziej!!!
      A tak poważnie Laudate, nie chcę tracić przyjaciół, choćby tych z sieci, bo zawsze to jest poczucie, że „jeszcze nie zwariowałem”, jeszcze jest nas więcej – nie odleciałem gdzieś w kosmos.
      Pamiętam Laudate Twoje rozterki wyborcze, raczej przedwyborcze. Pamiętam jak koleżkę namawiałeś – czytałem, bo lubię 🙂
      Ważne Laudate, żebyś „czytał między wierszami”, bo przecież wszystkiego się nie zmieści. Ale „widzę”, że czytasz, tak jak Romek Strokosz. To dobrze Laudate. A najwyżej, kopnij mnie w tyłek.
      Tak sie zastanawiam Laudate, czy… dać sobie z tym spokój. Po „Dreptaku” dostałem „przechodzony zawał”, cokolwiek to znaczy – pogotowie i takie tam…, ale zimny jestem od kilku godzin, jakbym był w kolumbarium. przeżyję – muszę, ale cykorka trochę… nie powiem. Stary zgred jestem i z nie jednego pieca chleb jadłem.

  7. laudate44 pisze:

    Jeśli obejrzałes do końca załączony filmik, to dopowiem, że osoby z końca zakręconej kolejki (była druga taka sama dla wyborców z nazwiskami od A do K)! stały po 4 godziny, żeby wejśc do lokalu wyborczego. Atmosfera była wspaniała, dfo tej pory wspominamy tamten EVENT 🙂

    • andy lighter pisze:

      Laudate,
      jak coś się chce, jak o czymś się marzy… kolejka niestraszna. pamiętam’89. Nigdy nie zapomnę, bo tego się nie da zapomnieć. Lokal wyborczy był w przedszkolu, tuż pod moim wieżowcem. Laudate…, komisja wyborcza – sami koledzy „od Bolka”, czyli z piwiarni, ale uczciwi, dobrzy…, że też ich wzięli! Ale wzięli.
      Poszedłem, w garniturze i „lakierkach”. Pod moim własnym domem… półtora godziny.
      Za to potem wyciągnęli mnie z chałupy i „awantura” była do białego rana. Wszyscy Laudate byli szczęśliwi, nawet „ci co przegrali”, bo, jak gadaliśmy przy piwie – przegrali w uczciwej walce. Kto o tym dzisiaj pamięta? Kto nie zakłamuje.

      mam w zanadrzu Laudate teks – wspomnienie mojego współpracownika. Był moim pomocnikiem i bywało, że pracowaliśmy w piątki świątki. Starszy ode mnie o jakieś trzydzieści pięć lat, albo koło tego… Lata sobie nasza sunia – Misia, kolędy w radio piskają…dobrze idzie, bo kilka dni nie padało, więc… nie jest najtrudniej Mogło by być lepiej, ale jak na święta, nie jest źle. I pogadał sobie ze mną ten mój pomocnik Janek, tym bardziej, że flaszeczka była, jak to przy świętach, chociaż nikt nic nie wie.
      Laudate, to był człowiek, który przyjechał z robót w wieku 17 lat. To był człowiek, który zarządzał jakimś tam pegieerem. To był człowiek, któremu – jak wypiłem trzeciego – powiedziałem – ty świnio! A Katyń? I też człowiek, siedemdziesięciopięcioletni mój pomocnik, pracujący w sezonie zimowym, żeby dorobić do emerytury, zdębiał. Katyń??? Jak mu zacząłem wrzucać, że to sowieckie kłamstwo itd., ten człowiek mało zawału nie dostał..u nie widziałem niczego podobnego, chociaż mój ojciec też gadał, ale z pewnych powodów nie dawaliśmy mu wiary. Laudate, jak ten człowiek płakał, jak ten człowiek bił się w sowieckie, nieswoje przecież, piersi. Że on uwierzył, że on chciał jak najlepiej, że on nic złego nie zrobił……..

      Niedawno zmarł, mój koleżka Jasiu. Od paru lat chodzi za mną tekst… takie coś w rodzaju opowiadania właśnie Jasia. Od kiedy pamiętam tę jego opowieść, to mimo, ze ‚zrobiłem” u siebie Solidarność, mimo, że gonili czerwonych, a nawet fioletowych, nigdy tego nie zapomniałem. Napisałbym, ale wyobrażasz sobie Laudate co by było…, skoro przy tak błahym (błahym jeśli idzie o ciężar gatunkowy – komuna!!!!!!!) temacie już mnie skreślają?

      • laudate44 pisze:

        Porywczy jesteś i czasem przez to obrywasz.
        A historia z Jasiem? Zależy od której strony jaą pokażesz i czyje racje mocniej oswietlisz. Może być ciekawa. Nikt cie nie skresla – zwykła rónżnica poglądów, nie warto za to umierać 🙂
        Dobrej nocy.

        • andy lighter pisze:

          Sam nie wiem Laudate. Chciałem tak… bezemocjonalnie, ale czy to się da? Przecież ja i on byliśmy po dwóch stronach barykady. Ale kiedy widziałem jego łzy, jego „poczucie oszukania”, było mi go tak, po ludzku żal, że aż serce pękało. On nie był zły. Los sprawił, że w niewłaściwym czasie znalazł się po niewłaściwej stronie. I tu jest pewien paradoks Laudate: ile zależy od nas samych, a ile o zwykłych… zbiegów okoliczności.

  8. Stefan pisze:

    Andy, napisałeś w sobotę tak, jak wielu Polaków myśli. A że nie wszyscy? Na tym polega pluralizm polityczny.
    A co do udziału emigrantów wyborach jestem ostrożny. Z jednej strony jest to forma utrzymywania więzi z kraje, a kraju z emigrantami, z drugiej jednak wolałbym, żeby mi nacjonalista z Chicago nie urządzał kraju.

    • andy lighter pisze:

      I to jest właśnie Stefanie „wrzucanie do jednego worka”. Nie chcę tego, ale jak to napisać? Liczyłem na to, i dobrze liczyłem, że moi komentatorzy przeczytają to, czego w tekście nie ma a co jest przecież oczywiste. Nie zawiodłem się, bo jak zawsze mogę liczyć na rzetelność i mądrość moich komentatorów. Muszę przyznać, (przepraszam za troszkę egoizmu), że ludzie którzy „do mnie przychodzą” są mądrzy i merytoryczni. To dobrze, bo z takimi ludźmi łatwiej dotykać trudnych tematów.
      A temat jest delikatny, taki typu: „jestem za, a nawet przeciw”.
      Pozdrawiam 🙂

  9. Piotr Opolski pisze:

    Czuję z Toba pewna wspólnotę tzn. piszemy to co myslimy nawet jeżeli wielu bądź niewielu sie to podoba. Różnimy sie tym że możemy mieć nie nawet inne zdanie ale innych punkt widzenia w tej samej sprawie.
    Emogranci to temat trudny ale zaczne od siebie. Byłem przew. Związku Górnoslazaków w Opolu, moim ojcem był Niemiec ze Stuttgartu a moja Babcia pochodziła z północnych Niemiec. W latach 90 wielu farbowanych lisów walczyło o uzyskanie paszportu niemieckiego i został obywatelem 2 państw. Mnie także naciągano ale wtedy sobie spokojnie zadałem pytanie kim jestem. Po znalezieniu odpowiedzi nawet nie wystapiłem o paszport niemiecki pomimo chęci szerokiej pomocy ze strony mniejszości.
    W taki sposób dotarłem do ludzi którzy ze ściśle okreslonych przyczyn poszli do lepszego świata aby tam być, zyć, pracować i pokochac nowa ojczyznę. Ta grupa nawet jeżeli zachowała paszportu polskie z Polska maja juz niewiele wspólnego poza sentymentem. Polacy którzy sa czasowo i legalnie za granica wg mnie moga głosować w ambasadach, konsulatach itp.
    Absolutnie jestem przeciwny aby o sprawach krajowych mieli także decydowac którzy Polske olali.
    Kto olał to wiemy. Czy np. Taki Pan Kobylański może głosować /nie wiem czy ma Polski paszport/. Wątpliwości mam co do wiekszości mieszkańców Cebulowa którzy więcej Polsce szkodza niż przyczyniają sie do jej powodzenia.
    Fakt, że musiałyby byc opracowane jakies przepisy w ordynacji wyborcze.
    Ja sobie nie zyczę aby ktos kto siedzi np. 30 lat poza granicami Polski głosował na tych którzy nim nie będa rządzili.
    Nie łam się Andrzej – czasami tzreba miec odwagę powiedzieć co sie mysli a jeżeli ktoś z tego powodu pokazał Ci pa-pa tzn. że nie wart był Twojej uwagi.
    Pozdrawiam

    • andy lighter pisze:

      I właśnie o to idzie Piotrze. Co z tego, że twój Tata był Niemcem, a Mama z północnych Niemiec? Co z tego? Mój Tata był z Litwy, a mama też. Na miły Bóg! Będziemy dziadkami z Wermachtu się… częstować? Co mam w sercu i… w domu(!), to jest dla mnie… prawo głoszenia swoich racji. Co z tego, że mieszka jeden z drugim w hameryce, za „swoją polskość” dostają odpowiednią, hamerykańską kasę – im bardziej polscy są, tym dolarów więcej, albo innych Euro, więc… patrioczą na prawo i lewo.
      A ja. I Ty. Jesteśmy tutaj, żyjemy, podoba nam się albo nie i „musimy przeżyć”. I żaden mi Jeziorański nie podskoczy. Po na wojnie, to na wojnie, ale po wojnie, nie dorósł mi (i Tobie) do pięt. Virtuti Militari za wojnę bym mu dał, pięknie podziękował i zasłużenie wynagrodził, bo był zdecydowanym „nadczłowiekiem”, dokonującym czynów niezwykłych. Ale później…, na wojennych laurach, przypisał sobie monopol na jedynie słuszny patriotyzm. I jedząc włoskie spaghetti w niemieckiej knajpie, pouczał mnie, palącego Sporty, pijącego wino patykiem pisane, co mam myśleć, jak mam żyć i co mam kupować za pozostałe z wypłaty pięćset POLSKICH (nie włoskich i nie niemieckich) złotych. Czy on w ogóle zdawał sobie sprawę, że spaghetti, to ja wtedy znałem wyłącznie z telewizji? Czarno-białej w dodatku, bo kolorowy kupiłem w ’83 (i tak wcześnie, ale miałem fart).
      Dasz wiarę Piotrze, że wczoraj, po komentarzu Dreptaka dostałem zawału? Ale nie zgodziłem się na szpital, bo „lekki” był, jak to gość określił „przechodzony”. Więc siedzę w domku, ale jestem, na, nomen omen, nitroglicerynie „pełną gębą”. Na wszelki wypadek, a co! Jak już walnąć, to… z hukiem 🙂

  10. Tetryk56 pisze:

    Andy! Przede wszystkim – nie denerwuj się, To tylko dyskusja – nie bijatyka, nie kłótnia. Ktoś, komu trudno przyjąć twoje argumenty, a nie zamierza się kłócić, oddala się. Być może obaj przemyślicie swoje argumenty, być może jeszcze nie raz będziecie się spierać – pod jednym koniecznym warunkiem: trzeba żyć! Więcej luzu!
    Dyskusja o prawie głosowania emigrantów „na stałe” w sprawach polskich jest niewątpliwie równie trudna, jak określenie ostrego kryterium tej stałości.Rzućmy jeszcze drastyczniejszą tezę: prawo głosowania wyłącznie dla Polaków rozumnych! Idea piękna w swojej prostocie – a jej praktyczne skutki pięknie opisał już Bułat Okudżawa…

    • Piotr Opolski pisze:

      Kto rozumny – ręka do góry !!!!!

    • andy lighter pisze:

      Jasne tetryku. jesteśmy tu po to, m.in., żeby się z sobą nie zgadzać. Przykład – Piotrek Opolski, z którym czasem mocno sobie dajemy „po gębie”. Jednak komentarz Dreptaka, jakże szanowanego przez mnie komentatora, bo facet nie jest z byle jakiej łapanki i wie, co to jesr rzetelna rozmowa, sprowadził mnie do parteru: >”Ta dyskusja jest poniżej mojej godności, dlatego więcej się tu nie wypowiem”. Można dostać Tetryku boleśniejszego kopa w dupę? Bo oczywiście można zbierać kopy od zwolenników zbawienia, ale od… przyjaciela? Boli do teraz i do teraz siedzę z pigułka pod językiem. Tak się nawet przez chwilę zastanawiałem (ale już post factum…), co ja tu robię? Ale odpowiedź jest jedna: robię, bo chcę. Bo mi zależy. Bo kocham ten pieprzony…kraj, jakkolwiek głupio to nie zabrzmi. Bo choć wydaje mi się czasem, że jestem kosmitą, prędzej, czy później okazuje się, w komentarzach, że to nie ja jestem kosmitą, że to inni „latają w przestworzach”, a ja usiłuje twardo (nawet niekiedy bardzo twardo) stąpać po ziemi. I to jest Tetryku bezcenne, nawet cenniejsze od… jakiicś tam pierdołek pod językiem, albo innych mikroskopijnych pigułeczek trzy razy dziennie – pryszcz.

      • Piotr Opolski pisze:

        Ja miałem tez podobna sprawe z „Nocrim”. Ja tez nie znoszę lub znosze bardzo źle wycieczki osobiste. Mozna napisac, że sie nie zgadzam, że mysle inaczej, a nawet że myślisz źle ale juz nic dalej. Nie napiszę że jestes ciulas bo nie myslisz tak jak ja. Właściwie nie znam nikogo z blogowiczów z kim bym się nie poprztykał /no może Bet i AlElla/ ale w miarę. jedynie z początku miałem takie inklinacje aby przywalić a teraz lub swojego adwersarza/przeciwnika cytować co może byc nawet bardziej bolesne. Sa także tacy których po prostu nie trawię to i sobie daje z nimi święty spokój a innych chetnie „trawię” choc jestem z nim /np. Kneź/ najczęściej w kontrze.
        U Ciebie Andrzeju jest troszkę jak Cheroneą. Z niektórych notek jak z wulkanu tryska czysta adrenalina. Każdy z nas ma dni i być kogos zeżarł a w dniu nastepnym jest „do rany przyłóż” i ja także to mam ale dzięki roznorakiej mieszance notki /”uprzejmie donoszę”/ obok emocjonalnych bomb sa rzeczy często ciekawe a nawet smieszne i to chyba ratuje moje nerwy przed ciąłym mentowalem.
        Pozdrawiam

        • andy lighter pisze:

          Też dziękuję Piotrze. Potrzeba min takich „z boku” slów, jak powietrza. Masz oczywiście rację, ale… najczęściej, a właściwie prawie zawsze, piszę „na gorąco”, taki już ze mnie palant, więc potem się miotam jak ryba wyciągnięta z wody. Nie mam wykształcenia Piotrze, nie mam więc „przygotowania”, żeby coś napisać, potem poczekać, poprawić tu i tam i… później opublikować Myślę -> zagotuję się -> naklepię -> nie sprawdzę, bo przecież za pięć minut to będzie nie ważne, a potem… -> dostaję zawału, albo żonka puka się w czoło, wskazując na mnie: „Po jaką ci to cholerę?”.
          Pozdrawiam, jutro idę skasować pięćdziesiąt baniek:-)

  11. Miraska pisze:

    Hej Andy, albo ma sie odwagę albo sie jej nie ma. Napisałeś odważny tekst a nade wszystko przedstawiłeś swoje zdanie do którego masz święte prawo. Wiem, że boli jak cholera coś, co jest niezasłużone. TO NIE JEST prawdziwy przyjaciel ktoś, kto tak reaguje. Przyjaciel stoi murem choć może wyrazić swoje zdanie. Przyjaciel to ktoś, kto nie zawiedzie i na kogo zawsze możesz liczyć. Ja mam odwagę, by napisać, że czułam sie fatalnie gdy pełnomocnik rodziny Kaczorowskich powiedział, że dzwon Zygmunta odzywał się w najdonioślejszych chwilach dla państwa polskiego i że zabrzmiał podczas pogrzebu na cześć??? Czy to była jedna z tych najważniejszych chwil dla Polski??? Szczerze wątpię. Mam odwagę, by przedstawić swoją ocenę i nie wycofam sie z niej pod wpływem nawet obelg ze strony kogokolwiek. JA TAK uważam i mam do tego prawo. Każdy ma prawo do swojej oceny. Uważaj na zdrowie, mamy je tylko jedno, nikt nie podaruje nam nowego. Ściskam Cie serdecznie 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.