Zimowy spisek przeciw patriotom

Obserwując naszą rzeczywistość społeczno-polityczną, często zastanawiam się gdzie jest nieprzekraczalna granica świadomego, wyrachowanego kłamstwa, prymitywnego, cynicznego oszustwa, świadomej, podszytej kłamstwem lub wręcz wymysłem manipulacji, używanych, jako narzędzi służących do indoktrynacji społeczeństwa w celu osiągnięcia wyznaczonego sobie celu politycznego.

Jeśli spojrzeć na ostatnie działania Tomasza Sakiewicza, działania związane z podróżą klubów Gazety Polskiej na Węgry, uświadamiam sobie, że taka granica nie istnieje. I kiedy słyszę, że jacyś politycy (i ich polityczne organy medialne, dziennikarze tych organów), są już „pod ścianą”, że dalej już nie mają gdzie się przesunąć, przestaję w to wierzyć, bo okazuje się, że żadnej ściany nie ma.

W czwartek 14. marca, sympatycy Gazety Polskiej w liczbie ok. 600 osób, wyruszyli do Budapesztu. „II Wielki Wyjazd na Węgry”, wystartował pociągiem PKP w czwartek, aby razem z węgierskimi przyjaciółmi, nazajutrz wyrażać w dwóch marszach poparcie dla rządu Viktora Orbana. Impreza zapowiadała się imponująco. Niestety…, plany pokrzyżował niespotykany na Węgrzech od wielu dziesiątek lat atak zimy. Węgry zostały, praktycznie rzecz biorąc, sparaliżowane. Pociąg dojechał do celu opóźniony o godzinę, a impreza się nie odbyła.

Jednak to dopiero początek, jak się potem okazało spisku, wymierzonego w najważniejsze prawicowe media w naszym kraju i ich sympatyków. Opuszczając Budapeszt, tuż po ruszeniu pociągu, awarii uległa lokomotywa i trzeba było kilku godzin, zanim bracia Węgrzy uporali się z podstawieniem nowej maszyny. Ogrzewanie w związku z tym nie działało, pracownicy PKP robili co mogli, proponując np. pasażerom gorącą herbatę. Pociąg dotarł do warszawy z kilkugodzinnym opóźnieniem.

sakiewicz w pociągu z Budapesztu

„Siła wyższa” – można by skomentować nieudany wyjazd do Budapesztu. Nic z tego. Katastroficzne relacje „na żywo” Sakiewicza, brzmiały jak relacje zniewolonego uczestnika podróży pociągiem, opanowanym i zawiadywanym przez terrorystów.

Pociąg się rozpada! Dano nam najgorszy posiadany tabor! A może zdarzy się jeszcze coś…! – to zdanie wypowiada Sakiewicz tonem… żegnającego się z życiem. Uczestnicy wyprawy podsycają atmosferę.

Komórki zaraz zaczną padać, stracimy łączność! W wagonach są napisy po rusku! (Nie mówią, czy tylko „po rusku”). Te wagony mają po czterdzieści lat! Węgrzy chcieli wyczyścić ubikacje, ale łącza nie pasowały…, bo takich się nie produkuje od kilkudziesięciu lat! Co herbata pomoże w takiej sytuacji? (skoro czas umierać? – przyp. autor), itd., itd., itd.

Sakiewicz i spółka już zapowiedzieli skierowanie do prokuratury pozwu przeciwko PKP.

Można by się z tego śmiać do rozpuku. A właściwie nawet należało by, z głupoty Tomasza Sakiewicza i jego towarzyszy podróży. Można by żartobliwie pytać, czy to przypadkiem nie sprawka Tuska z Putinem, dla których rozpylenie sztucznego śniegu nad Węgrami to bułka z masłem, przecież przećwiczyli mgłę w Smoleńsku. Można by się prześmiewczo zastanawiać, kiedy powstanie komisja śledcza Antoniego Macierewicza, wyjaśniająca kto i w jaki sposób próbował przeprowadzić zamach na zwolenników prawicowych mediów. Można by, gdyby uznać całą tę historię za spektakl absurdu.

Jednak ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że żadnego spektaklu absurdu nie było. Że Tomasz Sakiewicz doskonale zdaje sobie sprawę, że takie rzeczy się po prostu zdarzają, sparaliżowana była niemal cała Europa południowa, zachodnia i część Europy środkowej. Że cynicznie, haniebnie, używa zaistniałą z przyczyn kompletnie niezależnych sytuację, do podsycania nienawiści, dalszego antagonizowania Polaków. Absolutnie świadomie używa do tego kłamstw, niedomówień, niedopowiedzeń, apokaliptycznych manipulacji.

Czy można zwolennikom takiego dziennikarza pokazać bardzie wyraźny i bardziej oczywisty obraz jego zakłamania, wyrachowania i złej woli? Moim zdaniem nie było by to łatwe, bo tym razem swoją obłudę podał na talerzu, choć jest ona absolutnie widoczna i absolutnie oczywista dla każdego „normalnego psychicznie” człowieka. A jednak zwolennicy będą przy nim wiernie trwać.

I nijak nie mogę pojąć, dlaczego. Przychodzi mi na myśl tylko jego słowo: są „zindoktrynowani”, zupełnie tak samo, jak członkowie sekt religijnych. A w takich przypadkach na rozsądek nie ma miejsca. Jest się automatem, sterowanym przez operatora tegoż automatu i działa się odpowiednio z naciśniętym przez operatora guzikiem, który określone działanie powoduje.

andy lighter

12 comments on “Zimowy spisek przeciw patriotom

  1. only-avianca pisze:

    Jaka tam indoktrynacja: „kasa, Misiu, kasa”, i tyle.

  2. Ot, ja pisze:

    Ja zacząłem się modlić, aby ci siewcy „prawdy i miłości”, przestali choćby na chwilę robić jakiekolwiek ruchy, zatrzymali się w walce o moje dobro (wybaczę przestój) i pozwolili odejść zimie w spokoju. Tylko kilka dni, tydzień. Niech nadejdzie wiosna, upały, które zapewne rozpoczną z nimi wściekłą, oczywiście w zmowie i spisku, walkę. Ale ja będę miał wtedy cieplutko. Dla takiego uczucia, jestem gotów zrezygnować ze szczęścia jakie mi gotują. 🙂

  3. Ja się nie dziwię. Przecież Sakiewiczowi grunt przygotowywał już od kilkunastu lat Kaczyński. Cała jego działalność „polityczna” to sekciarstwo w czystej postaci. Natomiast zastanawia mnie inny aspekt. Przecież kościół ma dosyć duże doświadczenie w tropieniu różnych sekt. Jak więc tacy sekciarze jak Rydzyk i Kaczyński znajdują poparcie w episkopacie?

    • andy lighter pisze:

      Dobre pytanie. Ale odpowiedź, akurat u nas nie jest trudna: ten drugi liże tyłki Episkopatowi i Rydzykowi, a Rydzyk ma kasę i wyznawców (katolickich), więc episkopat wyboru specjalnie nie ma. Mogło by się bowiem okazać, że w oczach wiernych to KK jest sektą 😉

  4. Ponad pol roku temu jechalem Pociagiem z Katowic do Wiednia i tez zauwazylem ze w zasadniczych miejscach sa tabliczki z napisami obojezycznymi tj. j. rosyjski i j. niemiecki ale j. polskie jest wszechobecny. Pan Sakiewicz widzial to co chcial widziec i byle gowno okazuje sie byc dobrym pretekstem by kolejny raz dokazac ( nie wiedziec komu chyba moherowcom, ze Tusk jest winien, Rzad nie zajmuje sie kolejami a Ministter Spraw Wewnetrznych w zmowie zorganizowal totalne opady sniegu).
    Z czym mamy do czynienia? To juz patologiczne zjawisko rozpasanej wolnosci slowa, gdzie swobodnie sie mowi a nawet i krzyczy ze jest sie przesladowanym, ze wladza jest tragicznie zla, ze ….., ze …….. ! Podkreslam zupelnie swobodnie!!!!!!
    Pan Sakiewicz chyba jedynie chcial podniesc akce kierowanego przez niego szmatlawca w oparach sensacyjnosci wydarzen w tym nieoczyszczonych ubikacji w wagonie bo napisy byly w j. rosyjskim.,
    Czyst kabaret dziennikarskich popaprancow.Lokomotywa sie zepsula i byla jakas dziwna bo miala napisy MALEV. Przy okazji okazuje sie ze strach ma wielkie oczy.
    .Najbardziej zalosnym jest jednak to ze takie pajace znajduja w Polsce posluch, wsparcie, zaintreresowanie a taki szmatlawiec ma dosc liczna rzesze czytelnikow. Dokad wiec staczasz sie Polsko ? nalezaloby zapytac, ale chyba jednak wstrzymam sie od tego pytania bo przy ogromie bezsensow jakie spotyka sie na gruncie Polski i to pytanie wydaje sie tez bezsensowym – gdyz nikt nie da miarodajnej odpowiedzi !

    • andy lighter pisze:

      Właśnie Romanie. Najgorsze jest to, że tacy „wyrachowani obłąkańcy” znajdują całkiem spory posłuch. Zastanawiam się i kompletnie nie potrafię znaleźć odpowiedzi, co musiało by się stać, żeby ludzie „zobaczyli”, że sa okłamywani, zwyczajnie oszukiwani.

  5. Zbyniek pisze:

    Ale z tego Tuska to kawał sk**wysyna nie dość że sprowadził na Węgry śnieżycę aby popsuć szyki Sakiewiczowi i Jasiowi Pospieszalskiemu.
    To jeszcze namówił Węgierskich anty patriotów aby za Budapesztem popsuli lokomotywę Sakiewiczowi. Żeby się czara goryczy knowań Tuska na Węgrzech przepełniła to ten wnuczek dziadka z Werhmachtu namówił właścicieli budapesztańskiego metra aby zażądali wykupienia biletów za przejazd od polskich patriotów i bratanków.
    Czy to nie zakrawa na kurewstwo Tuska aby tak szykanować brać Sakiewicza i Jasia Pospieszalskiego?
    Na dodatek ten mięczak Orban przestraszył się śniegu i Tuska odwołując całą imprezę

    • andy lighter pisze:

      Zakrawa Zbyńku. Absolutnie zakrawa. Ten Tusk to jednak serca nie ma za grosz, jak pragnę zdrowia! No i jaki bezczelny, że na Sakiewicza, ale na Orbana rękę podnosić? Wstyd Tusku, wstyd przed światem!!! 😉 😉 😉

  6. Missjonash pisze:

    O raaany! Nie spodziwałam się, że aż tak można. Widać można. Dobrze, że tajni agenci Tuska nie zatruli im tej herbaty środkiem przeczyszczającym…

    • andy lighter pisze:

      Aaa, Asiu, przeczytałem gdzieś komentarz do tekstu o tym zdarzeniu, mówiący o tym, że woleli (patrioci) tą herbatą się nie raczyć, bo mogła by być… zatruta własnie (to oczywiście żartobliwy komentarz, ale kto ich tam wie – paranoja spiskowa w tamtym środowisku jest wszechogarniająca).
      Koń by się uśmiał, gdyby to było smieszne.
      Pozdrawiam 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.