Polscy najemnicy, czyli „żołnierze fortuny”

Od 1. lipca niemiecka Bundeswehra zacznie przyjmować w swoje szeregi obcokrajowców. I mogą liczyć Niemcy na sporą liczbę młodych Polaków. Jestem ostatnim człowiekiem, który obnosiłby się jakimś idiotycznym, na wzór PiS-owski, patriotyzmem, ale taką postawę młodych ludzi uważam za haniebną. Jeszcze żyje ogromna ilość Polaków, którzy doświadczyli niemieckiego okrucieństwa w czasie wojny. To sąsiedzi, dziadkowie i dalsi krewni tych młodych ludzi. Ci, którzy siedzieli w obozach koncentracyjnych, byli niewolnikami przymusowymi, spalono im domy, wywożono. Wiem, wiem, inne czasy, przyjaźń, itp. Jednak w bardzo wielkiej ilości, wojenne rany wciąż trwają

Młodzi ludzie nie mają żadnych oporów przed służbą w niemieckim wojsku, bo chodzi o pieniądze. Tylko tyle, że choć przeliczając Euro na PLN, zarobki są niezłe, to jak na warunki niemieckie, wynagrodzenie „polskich”-niemieckich żołnierzy będzie jałmużną. Szeregowiec będzie zarabiał tam ok.1100€, podoficer ok.1500€. Tymczasem średnia płaca robotnika w Niemczech wynosi ok. 2000€, a najniższa płaca, choć taka nie jest wyznaczona, nie jest niższa niż 900 €. Nietrudno więc się domyśleć, że sytuacja materialna polskich żołnierzy Bundeswehry, będzie analogiczna do sytuacji polskich gastarbeiterów w latach 8o. i wcześniej.

Winę za to, że młode pokolenie nie rozumie co to jest godność i patriotyzm, w dobrym, nieprzesadzonym tego słowa znaczeniu, ponoszą nasze rządy. Wszystkie rządy po 89. roku, ale nieoceniona była tutaj rola PiS-u i prezydenta Lecha Kaczyńskiego. To on z ogromnym naciskiem forsował politykę głównie antysowiecką. Polityka zaś antyniemiecka polegała głównie na wojnie z organizacjami roszczeniowców niemieckich, np. „Wypędzonych”. Rocznice upamiętniające okrucieństwo Niemiec praktycznie przestał być obchodzone. 1. września nie był już upamiętniany jako napaść Niemiec na Polskę w taki sposób, jak na to zasługiwał, wobec historii i doświadczeń ciągle żyjących przecież ludzi. Główne świętowanie naszego wojennego męczeństwa, odbywało się niezwykle pompatycznie 17 dni później. Jeśli chodzi o Niemców, świętowano rocznice związane z „jedynym słusznym wojskiem”, pod Monte Cassino, gdzieś w Londynie i innej Holandii. Nawet obchody powstania warszawskiego odbywały się nie tyle pod kontem okrucieństwa Niemiec, wymordowania przez Niemców 200 000 ludzi, zrównania Warszawy przez Niemców z ziemią, ale w kontekście nie udzielenia powstańcom pomocy przez Sowietów. Nasze władze od 22. lat marginalizują rolę i wagę zniszczenia kraju przez Niemców, wyolbrzymiając, według mnie ponad miarę, wagę przewin sowieckich. Ci sami ludzie (władze), szczególnie „Prawdziwi Polacy”, oburzają się na Grossa, który śmie wypominać Polakom niepomaganie Żydom. „Niepomaganie to nie zabijanie” – argumentują tę kwestię, i szykują się do obchodów niepomagania powstańcom przez sowietów.

Cały więc ten patriotyzm, sprzedawany jak widać skutecznie młodzieży, polega na „Nie oddamy piędzi ziemi Niemcom i Żydom” i „Rosja to potwór”. Nie miałbym nic przeciwko jednemu i drugiemu, gdyby nie marginalizowano jeszcze hańby faszyzmu.

I chociaż młodzież to kupuje, nam też sprzedawano w młodości skrzywione idee. Jednak nie kupowaliśmy tego tak ławo jak dzisiejsza młodzież. Mieliśmy i słuchaliśmy rodziców, kombatantów, odwiedzaliśmy groby pomordowanych przez Niemców, obóz w Oświęcimiu był dla nas namacalnym, widomym objawem wojny (dziś jest nim Katyń). Dziś młodzież też słucha kombatantów. Ale tych „słusznych” kombatantów. Nie słucha o tysiącach poległych na szlaki od Lenino do Berlina, bo to przecież „komuniści” byli. Zapewne z dumą będą przyjeżdżać do domu na urlop, pokazując dumnie rodzinie i kolegom logo Bundeswehry. Logo obrazujące żelazny krzyż, westchnienie marzeń niemieckiego żołnierza w czasie II wojny. Aby go zdobyć, niemieccy żołnierze wykazywali się niezwykłym okrucieństwem. Polacy bali się tego krzyża jak diabła.

Czy dla jałmużny od niemieckich oficerów, warto wyzbyć się i tak nadwątlonej godności tych, którzy pokonali niemieckich złoczyńców? Czym innym jest przecież partnerstwo wojskowe w ramach NATO, a czym innym podległość polskiego szeregowca niemieckiemu kapralowi.

Godność młodzieży! Godność! Godności na pieniądze nie przeliczycie. I nie mówcie mi tylko, w tej akurat sytuacji, że godnością się nie najecie, bo ja nie zeszmaciłbym się za żadne pieniądze.

andy lighter