Nieszkodliwy żart

Jedna z Prokuratur Rejonowych w Warszawie umorzyła śledztwo w sprawie wypowiedzi reżysera-dokumentalisty Grzegorza Brauna. Słowa Grzegorza Brana wypowiedziane w warszawskim Klubie Ronina, wstrząsnęły polską opinią publiczną po upublicznieniu ich w listopadzie ubiegłego roku.

„No powiedzmy, wziąłbym tak z tuzin redaktorów „Gazety Wyborczej”, ze dwa tuziny pracowników (…) TVN-u, nie wspominam oczywiście o etatowych zdrajcach i sprzedawczykach, którzy zawsze nimi byli, (…) jeżeli się tego nie rozstrzela, co dziesiątego, to znaczy, że hulaj dusza piekła nie ma” – dedukuje Braun, uświadamiając zachwyconą, ultraprawicową publiczność.

Braun Braunem, ale powód i uzasadnienie umorzenia sprawy, podane przez prokuraturę, po prostu zdumiewa. Powodem bowiem umorzenia postępowania jest brak znamion czynu zabronionego. Prokuratura uzasadniła swoją decyzję stwierdzeniem, że Braun nie nawoływał do zbrodni, a tylko sobie żartował. Dalej prokuratura twierdzi, że nikt nie wziął słów Brauna poważnie a widownia reagowała śmiechem.

I tu moje zdziwienie z powodu decyzji prokuratury sięga zenitu, ponieważ słuchając wielokrotnie nagrania z owego spotkania słyszałem nie tylko śmiech, ale również oklaski i okrzyki wyrażające zachwyt. Ciekawy jestem, na jakiej podstawie prokuratura wyrokuje sposób, w jaki odebrano słowa Brauna. Ja np. pamiętam, że byłem przerażony i nie bez obaw „oczekiwałem” na wieści o jakimś psycholu z bronią, podobnym do Cyby w Łodzi. Właśnie po przypadku Cyby, nasz wymiar sprawiedliwości powinien kłaść szczególny nacisk na przejawy mowy nienawiści i, jak to nazywa prezes Kaczyński, przemysłu pogardy.

Nie sposób nie przyznać racji Tomaszowi Sekierskiemu, któremu decyzja prokuratury, podobnie jak mnie, się nie podoba i który stwierdza: Rozumiem, że odebrano by poważnie, gdyby ktoś przyszedł pod siedziby TVN i „Gazety” i zaczął strzelać”.  No bo jak to jest z tym prokuratorski wyrokowaniem, co jest żartem, a co nie jest. Co jest poważne, a co nie. Co do tego ostatniego, przypominam sobie, że skierowanej przez posła Mularczyka do sądu skargi o obrazę ducha świętego przez posła Palikota, prokuratura  nie uznała za „niepoważne”. Ciekawe czy prokuratura stosuje do „mierzenia” poważności i niepoważności jakichś algorytmów, przeliczników, mnożników…(?)

Naprawdę zadziwia mnie świetne samopoczucie polskiego wymiaru sprawiedliwości. Kiedy ma monopol na określanie poważności i niepoważności działań i słów „podejrzanych o popełnienie…”, kiedy zatarcie wszystkich śladów i dowodów mających służyć wykryciu przestępstwa uznaje za nieistotne dla sprawy, kiedy rozkręca się całą machinę sądowniczą dla zajmowania się kompletnie nieistotnymi sprawami, itd., itp. Zadziwia, chociaż przecież nie powinno, przypominam sobie bowiem, że oprócz Białorusi, Polska jest jedynym krajem, gdzie sędziowie i prokuratorzy są wyposażeni w niezbywalne, praktycznie bez względu na jakość wykonywania swoich obowiązków (praktycznie bez względu na wszystko), dożywotnie przywileje.

Jednak działania prokuratury, sądów i całego wymiaru sprawiedliwości mnie zadziwiają. To dobrze, bo gdybym do tego przywykł i przechodził do porządku dziennego, oznaczałoby to moją akceptację i brak wiary. Póki co, mam jeszcze wiarę w poprawę działań przedstawicieli naszej Temidy.

To dobrze? Czy źle? Sam nie wiem.

andy lighter

_____

Ten sam wpis opublikowany jest na moim innym blogu. Tzn. takim samym, tylko gdzie indziej: Wyjście z mroku
Wkrótce opuszczę (chyba) WordPressa na rzecz tamtego bloga.
Jeśli chcesz wypromować moją notkę, zrób to pod wyżej wskazanym adresem URL.

Braun gra rolę

Grzegorz Braun ani myśli zwolnić tempo oskarżeń i haniebnych nawoływań do mordów dziennikarzy. Wręcz przeciwnie, brnie dalej. Dla mnie oczywistym jest, że pisze, a właściwie już napisał scenariusz do roli „więźnia politycznego, zamordystycznego systemu III RP, systemu zwalczającego wolność słowa”. W roli głównej występuje oczywiście Grzegorz Braun.

I tak, komentując swoje własne wystąpienie w Klubie Ronina, uściśla podczas wywiadu dla Polsat News, że nie oszacował liczbę koniecznych do rozstrzelania dziennikarzy Jawnie opowiada o rozstrzeliwaniu tych, którzy działają na zgubę polskiego państwa. Nie wypowiada co prawda słowa „Rozstrzeliwanie”, ale określenie: kiedy wróci Polska, „wymiar sprawiedliwości  postawi ich licznie przed sądami, a niektórych – pod ścianą,mówi chyba sam za siebie i nie da się pod to określenie wstawić czegokolwiek innego. Skarży się też Braun jednemu z tabloidów, że materiał wideo został zmanipulowany, pomimo, że z łatwością można dotrzeć do całego nagrania umieszczonego na YT przez, jak sądzę, zwolennika Brauna.

Braun obśmiewa działania prokuratury, która, jak twierdzi, chce go osądzić bo pomyliła fakty. On nie nawołuje do zbrodni, a do surowego karania zbrodni. Jak widać, Braun nie ma żadnych wątpliwości co do zbrodni smoleńskiej i chyba nie tylko smoleńskiej.

Nie sądzę, żeby Braun symulował chorobę psychiczną nawołując do modlitwy za Tuska. Modlitwy po to, żeby dożył procesu i odpowiedział za zbrodnie, bo wg niego świadkowie zbrodni są eliminowani i grozi to również Tuskowi. Nie do pomyślenia dla niego jest, żeby Tusk nie stanął przed sądem, a potem jak mniemam, pod ścianą.

Jak wspomniałem na początku, odgrywa rolę „męczennika” w III RP. Jest dla mnie jasne, że znajdzie całkiem sporą liczbę obrońców. Kto wie, może kiedyś kawałeczki jego szczątków będą relikwiami. Strasznie nam się rozszerza lista potencjalnych świętych. Po Annie Solidarnej, Lech Kaczyński, dale Braun, a gdzie tam jeszcze Rydzyk. Będzie czym wiernych obdzielać.

 

andy lighter

Śmieci śmiecą śmieciami

Jan Pospieszalski, ten sam, co zatrudniał aktorów w dokumencie „Solidarni 2010”, pokazującym „aktorską” spontaniczną miłość do Lecha Kaczyńskiego, pokazał w publicznej telewizji fragment filmu Grzegorza Brauna, tego samego, który na KUL-u zbezcześcił pamięć kardynała Życińskiego, na którym to filmie pokazany został świstek-depesza, szkalująca pamięć Bronisława Geremka.

Ambasador NRD miał napisać depeszę do specłużb swojego kraju, jakoby Geremek miał potajemnie układać się z Cioskiem. Ten filmik, ale bardziej ten program Pospieszalskiego w publicznej telewizji, wywołał burzę.

Działacze „Solidarności” (tej prawdziwej, nie mylić z dzisiejszym kalectwem) wyrażają swoje oburzenie. M.in. Andrzej Celiński, wybitny opozycjonista, w telewizji na „szokujący dokument” w oczach Wildsteina, Brauna i Pospieszalskiego odpowiedział: „Tego typu materiały są szokujące »tylko dla idiotów, którzy mają z góry ustaloną tezę«”. Ja się ze słowami Andrzeja Celińskiego zgadzam w stu procentach.

Zgadzam się tez z innymi osobami, oceniającymi ten filmik i ten dokument. Stanisław Ciosek określił ten dokument jako śmieć i zaprzeczył treści rozmowy (układania się) z Geremkiem. Jak stwierdził: „Gdyby tak mówił, to przekazałbym jego stanowisko gen. Jaruzelskiemu i nie byłoby stanu wojennego, bo znaczyłoby to, że jest możliwość porozumienia się”.

Do szefa KRRiT (Juliusza Brauna – nie jestem pewien, ale zbieżność nazwisk być może nie jest przypadkowa) i prezesa TVP Fundacja im Prof. Geremka wystosowała list, z zarzutem o nierzetelności dziennikarskiej i wyjątkowej perfidii autorów programu.

List podpisali m.in. Tadeusz Mazowiecki, Aleksander Smolar, Jacek Dubois, Adam Michnik, itd., osoby będące członkami rady fundacji, a dołączył do nich prezydent Lech Wałęsa.

Wałęsa zresztą, absolutnie słusznie stwierdził, że taki list i jakieś tam reakcje szefów telewizji to za mało, bo to jest kryminał. I ja się z nim absolutnie zgadzam. Dla mnie ludzie, którzy w tak perfidny i prostacki sposób oskarżają osoby, które już nie mogą się bronić, to zwykłe śmieci. Dawno nie użyłem takiego „okreslenia”, ale w stosunku do Wildsteina, czy Pospieszalskiego, nie mam najmniejszych oporów. Pamiętam, jak próbowano artykułowac zarzuty pod adresem kancelarii prezydenta Kaczyńskiego, za katastrofę. Jakie wtedy padały epitety pod adresem oskarzycieli tych, którzy juz nie mogą się bronić… Prostackie sklerotyki.

Ciekawe co na to pan Juliusz Braun, szef KRRiT (?)

 

_____

Zdewastowano pomnik bohaterskiego pułkownika Kuklińskiego. Czarną farbą namalowano „zdrajca” a lewy bok oblano czerwoną farbą.

Jestem absolutnie przeciwny niszczeniu pomników, grobów, tablic, czyichkolwiek i jakichkolwiek (chociaż jestem za usuwaniem tych, które kiedyś powstaną ku czci wiadomego jegomościa). Ciekawy jednak jestem, co czuli dzisiaj ci, którzy dwukrotnie zdewastowali pomnik Czterech śpiących, czy zamalowali grób czerwonoarmistów ‘1920.

Każdy kij ma dwa końce, panie Słomka i inni „malarze pomników” – prawdziwi patrioci