Obrona honoru i… haniebne pieniądze

Pułkownik, prokurator Przybył, ten, co w obronie honoru „ludzi, których znał”, próbował popełnić samobójstwo i nie trafił tam, gdzie powinien (z odległości kilku centymetrów), został przez Krajową Radę Prokuratorów przeniesiony w stan spoczynku.

I tak oto, ten czterdziesto jedno letni, jeśli dobrze pamiętam, prokurator i żołnierz Wojska Polskiego, będzie do śmierci brał uposażenia w wysokości (na dzisiaj) ok. 8 tys. PLN. Przeniesienia dokonano na wniosek samego zainteresowanego, drugi wniosek, bo po pierwszym KRP nie chciała go „wypuścić”. Wniosek podparty został oczywiście orzeczeniem lekarza orzecznika.

I ja się pytam: a gdzie jest zwolnienie dyscyplinarne? Za nieuzasadnione użycie broni, np. A gdzie jest degradacja? Za splamienie munduru Wojska Polskiego (honorowy żołnierz nie strzela do siebie nawet w obliczu pewnych tortur w niewoli wroga).

Działania nadzorowane przez pułkownika prokuratora uznane zostały przez dwa sądy za niezgodne z prawem, a dokładnie za „omijające prawo”. W sprawie „próby samobójstwa” (koń by się śmiał z takiej próby) grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności, śledztwo trwa.

Czy żołnierzom Wojska Polskiego nie jest wstyd, że ktoś taki jak pan pułkownik nosi mundur? I bierze pieniądze podatników za nic?

Czy rządzącym nie daje do myślenia to, z jaką łatwością każdy prokurator może sam spowodować wysłanie siebie w stan spoczynku? Możliwości przecież ma masę. I zaczyna za darmo zubażać budżet. Czy rządzącym nie wstyd, zapewniać nierobom i nieudacznikom kosmiczne dla przeciętnego zjadacza chleba wynagrodzenia za nic, przy jednoczesnym forsowaniu granicy 67?

Czy rządzący nie widzą, że to jest chore? Rażąco niesprawiedliwe?

Czy wojsko w obronie honoru i godności żołnierza polskiego, zażąda zdjęcia przez tego pana munduru?

Przecież cały ten jego cyrk i te pieniądze, są po prostu haniebne.

 

andy lighter

Twarz, czyli honor, czyli… nieprawdopodobne

Pewnie niektórzy się zdziwią, ale zamierzam pochwalić „postkomunistę”.

Wiesław Martyniuk pokazał charakter i zrezygnował z ubiegania się o mandat posła. Oczywiście dorabia do tego filozofię, ze już nic nie może zrobić, że co mógł to zrobił, itd. Oczywiste jest, że człowiek z charakterem, nie powie otwarcie co jest grane. Bo człowiek z charakterem swoje własne pretensje, w dodatku związane ze swoim własnym podwórkiem, zostawia u siebie.

Mówi się, że jego rezygnacja z polityki ma związek z usunięciem go z władz partii, konkretnie ze stanowiska sekretarza SLD. On, jak przystało na charakternego faceta, zaprzecza. W końcu Grzesiek Grześkiem, ale swój honor trzeba mieć: nie kablować i zachować przekonania.

Nie lubię posła Martyniuka, nigdy nie lubiłem. Jednak postawiłbym go jako przykład dla tych, którzy… „nie chodzi o poglądy, chodzi o mandat posła”.

Panie Martyniuk, nie jest Pan z mojej bajki co prawda, ale czapka z głowy.

Grzegorz woli umieszczać na listach gwiazdki celebrytki („Jakubowska nie jest dla mnie wzorem” – numer trzy w Warszawie). Piepszony Miller jest niepopularny w stosunku do rozdawania jabłek, ale bez Millerów Grzesiek zdechnie. I nie będę płakał, tym bardziej, ze nie będzie Martyniuków niedługo, Kaliszów a przyjdą inne celebrytki – „blondynki” „tępe jak karpia ryj”. Ale „na chwilę” procentowe.  

andy lighter