Izrael „rządzi”

Taka odzywka kibica sportowego nasunęła mi się po „prośbie” ministra Arabskiego skierowanej do dziennikarzy, aby ci nie zadawali pytań o reprywatyzacje. Sugestia min. Arabskiego skierowana do dziennikarzy, miała by podyktowana rzekomą prośbą strony Izraelskiej o nieporuszanie tego tematu. Nie mogło nasuną mi się nic innego prócz hasła: „Ale jaja! Izrael  rządzi!”.

Kwestia reprywatyzacja, w tym zwrot mienia utraconego w Polsce przez Żydów to dla Polaków bardzo drażliwa kwestia. Podobnie jak zwrot mienia niemieckim byłym właścicielom, lub ich spadkobiercom. Jeśli o mnie chodzi, jestem jej absolutnym przeciwnikiem, z wielu powodów (jednym z nich jest np. „zasiedzenie w dobrej wierze”).

Absurdalność uległości strony polskiej wobec prośby Izraela polega na tym, że strona polska, w imię poprawności politycznej boi się posądzenia któregoś z dziennikarzy o antysemityzm. Jasne jest bowiem i wiadome od dawna, że jakiekolwiek działanie nawet jeśli nie na szkodę, to nie po myśli Izraela odczytywane jest przez Żydów jako antysemityzm właśnie.

Proponował bym i dziennikarzom i politykom polskim, aby mimo wszystko uwolniły się z tego antysemickiego kagańca. Nie może być przecież tak, żeby nad polską racją stanu i żywotnymi interesami obywateli Rzeczpospolitej, Polaków w ojczyźnie, górę brały czy to izraelska wrażliwość, czy to wręcz finansowe i materialne interesy Żydów spoza Polski.

Antysemityzm antysemityzmem, ale Polska, do cholery jest najważniejsza i Polacy też. I to powinien by priorytet i dla rządu tego kraju, i dla dziennikarzy polskich i dla rządu Izraela nawet.

Jak powszechnie wiadomo, przynajmniej dla moich czytelników, nie jestem miłośnikiem brygady kluzikowców, a już szczególnie nie pałam miłością do pani Jakubiak. W tym jednak temacie, ich argumenty w żądaniu dymisji Arabskiego i prezesa PAP-u, w zupełności popieram. Jasne, ze żadnej dymisji nie będzie, ale żółta kartka dla tych ludzi, a co za tym idzie dla premiera Tuska, jest jak najbardziej na miejscu.