Tragiczny budżet

Zerwałem się nad ranem i już koniec było ze spaniem. Włączyłem tivi, żeby mi jakoś zeszło do świtu. O budżecie było. No i że tam czterysta czterdzieści miliardów Tusk wynegocjował. Największy dla nas budżet, mimo największych w historii cięć europejskich.

– Ciekawe co PiS-owcy na to – sarkastycznie rzuciła moja żona.

– Jak to co? Powiedzą, że miało być więcej i że Tusk przegrał, zaprzedał polskie interesy! – odpaliłem z głupia frant.

Nie minęła godzina, a na ekranie pojawił się euro poseł. Wojciechowski euro poseł. Jakaś powtórka była wieczornego programu.

Janusz Wojciechowski

Ten budżet jest dla Polski tragiczny! – zauważył Wojciechowski Euro poseł, sprzeciwiając się durnemu Rosatiemu – będę miał ogromny kłopot, żeby zagłosować za tym budżetem podczas obrad parlamentu europejskiego.

Wybuchnąłem niepohamowanym śmiechem, aż sąsiad zastukał mi po kaloryferach.

O rany. Jak ja doskonale znam ten PiS. Jak ja wiem, co oni pomyślą, powiedzą i zrobią. To się nazywa przewidywalne ugrupowanie polityczne. Jak oni bardzo, najbardziej na świecie kochają ten kraj…

Ten budżet jest rozczarowujący dla wszystkich krajów Unii. Dokładnie dla wszystkich, oprócz… Polski. Jesteśmy jedynym krajem, który może dostać więcej, niż z poprzedniego budżetu. Wszyscy inni… tracą.

Czy trzeba chcieć czegoś więcej? Czy można czegoś więcej żądać?

A wystarczyło zagłosować na PiS w ostatnich wyborach. Mielibyśmy pięćset siedemdziesiąt, albo dziewięćset, a nawet bez Kozery bilion dwieście. A tak… Tusk spartolił! Sprawę!

andy lighter

Konia! konia! królestwo za konia!

To parafraza cytatu z Ryszarda III. Wołanie, które nasunęło mi się po przeczytaniu Janusza Wojciechowkiego:

„2. My w Polsce dobrze już wiemy, czym jest zbrodnia, popełniona z politycznej nienawiści. Masakra w Norwegii tylko skalą różni się od zamachu na biuro PiS (i moje) w Łodzi i zabójstwo Marka Rosiaka. Gdyby w biurze było więcej osób i gdyby nie bohaterska akcja łódzkich strażników miejskich, którzy obezwładnili uzbrojonego Ryszarda C., ten były działacz PO zabijałby następne osoby. Amunicji miał jeszcze sporo”.

 

Fot. Maciej Zauszkiewicz, Gazeta.pl

 

„Rozsądku! rozsądku! władza za zdrowy rozsądek!”, chciałoby się zawołać w stronę Janusza Wojciechowskiego, który bardzo się stara postawić znak równości między zbrodnią Breivika a zbrodnią Ryszarda C. Jest jednak kilka „drobnych” różnic. Breivik zaatakował najbardziej przyjazne, najbardziej otwarte państwo świata – władze tego państwa i ludzi związanych z partią rządzącą. Ryszard C. zaatakował najbardziej nienawidzącą innych, dążącą do konfrontacji i dyskredytującą demokratycznie ustanowione władze siłę polityczną. Opozycyjną, podważającą demokratyczny porządek. Breivik zaatakował, bo chciał zamknięcia politycznego. Ryszard C., bo chciał otwartości. W swej psychicznej słabości, zdecydowanie zaburzonej – chorej, Ryszard C. nie wytrzymał nienawiści „przeciw sobie”. Pewnie nie czuł się „tam, gdzie stało ZOMO. Pewnie nie czuł się „Niepolakiem”, zdrajcą i sprzedawczykiem. Breivik nie wytrzymał „przyjaźni”, miłości do ludzi.

To są zasadnicze różnice panie Wojciechowski!!! Dobrze by było, żeby wrócił pan do swojej psychicznej kondycji sprzed kilku lat, bo to, co pan teraz prezentuje jest niebezpieczne. I chore! 

andy lighter