Uczciwe postawienie sprawy

Media wieszczą wielki konflikt w Platformie i mielą ten temat na okrągło, jak zwykle napuszczając wszystkich na wszystkich. Oczywiście między Donaldem Tuskiem a Grzegorzem Schetyną. Konflikt zapewne jakiś jest, a może bardziej próba sił za sprawą Schetyny, mnie jednak podobało się uczciwe postawienie sprawy przez premiera.

Idzie trudny czas dla Polski (i dla Europy, a nawet świata, o czym świadczą „problemy” chińskiej potęgi) i jak najbardziej rozsądne jest odsunięcie Schetyny z bardzo silnej pozycji, jaką miał i miałby, będąc marszałkiem sejmu. Schetyna kreujący się, być może słusznie, choć ja go liderem nie widzę, na lidera PO, może dysponować projektami ustaw. Jedne odłożyć do zamrażarki, inne przekładać z tygodnia na tydzień, pokazując członkom swojej partii swoją niezależność, siłę i… „nie boję się nikogo”.  Musi to robić i to mnie nie dziwi, w końcu trzeba będzie o władzę w Platformie zawalczyć. Ale nie dziwi mnie też wobec trudnych wyzwań potrzeba dobrej współpracy na linii rząd – marszałek sejmu. Schetyna w oczywisty sposób (i nie jest to zarzut), jako rywal, mógłby chcieć, czy chociażby móc, rzucać kłody, albo mniejsze kłodki, pod nogi premierowi. A nie jest na to czas.

Również dziwi mnie wrzawa wokół powołania nowego rządu. A że premier nie dotrzymał słowa, a że mówił o potrzebie rekonstrukcji rządu, a że słabi ministrowie, itp. Premier mówił rzeczywiście o potrzebie rekonstrukcji rządu i o tym, że ze starej ekipy pozostanie jedynie kilku. Jednak ja nie słyszałem (być może źle słuchałem – to możliwe, bo ostatnio mam problemy z byciem na bieżąco), żeby mówił, że powoła nowy rząd tydzień, albo trzy tygodnie po wyborach, czyli „na gwałt”. Konstytucyjne terminy sprawiają, że nowy rząd mógłby zostać powołany do 6. grudnia, czy jakoś tak. A więc cztery tygodnie przed zakończeniem prezydencji Polski w UE. Ciekawy jestem co by się stało, gdyby prezydent poszedł Tuskowi na rękę i zaprzysiągł na ten czas, np. czterech tygodni, „stary” rząd? W UE pracuje cała masa zespołów branżowych i powoływanie nowego ministra np. na dwa ostatnie posiedzenia jakichś tam zespołów jest idiotyzmem. Nowy minister może się tam czuć jak pingwin na Saharze. Nic by się nie stało. To oczywiste. No…, ale, co media powiedzą (manipulujące „treścią” obietnicy) i opozycja, no i wyborcy co powiedzą…!

_____

O tym, że Kaczyński jest kłamcą, wiadomo od dawna. I wiadomo o tym, że jest chory. Już dawno pisałem gdzieś (chyba na którymś z serwisów dziennikarskich) o pasującej do niego jak ulał paranoi politycznej. Oto znów nie dotrzymał słowa, że po kolejnych przegranych wyborach ustąpi z funkcji prezesa i powierzy kierowanie partiom komuś młodszemu. Tym razem jednak ma ku temu niedotrzymaniu ważny powód: musi zbawić Prawdziwych Polaków. Bo okazało się, że prawdziwi Polacy, nie chcą słyszeć o odejściu Jarosława Kaczyńskiego i widząc w nim pomazańca bożego skandują „Jarosław! Zbaw nas!”. Ma więc zadanie do spełnienia, misję niczym sam Jezus Chrystus. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że ten człowiek paranoją polityczną jest obarczony, ale nie mam tez wątpliwości, na szczęście, że w przeciwieństwie do społeczeństw, które uległy głoszonym hasłom, innych dotkniętych tą przypadłością przywódców, nasze społeczeństwo w większości, jego obciążenia psychicznego jest świadome. I oprócz uprzykrzania życia nieprawdziwym Polakom i opozycji nic więcej nie jest w stanie w tym kraju osiągnąć. Szkoda tylko tych jego wyznawców, szczególnie młodszych. Jak oni kiedyś spojrzą w oczy swoim wnukom, przyznając się, żewielbili Zbawiciela Jarosława?

andy lighter

Tradycji stało się zadość, czyli Kurski znów przegrał

Jacek Kurski, jak zwykle, bo wyjątków jest niewiele, a wyjątki jak wiadomo potwierdzają regułę, przegrał proces. Tym razem z Gazetą Wyborczą. Poszło o znaną leśniczówkę, kupioną niegdyś przez wicemarszałka województwa Pomorskiego, Jacka Kurskiego właśnie. A ściślej o żądanie przez Kurskiego przeprosin GW za opisanie zakupu leśniczówki po mocno zaniżonej cenie.

Sędzia, w uzasadnieniu wyroku stwierdziła, że Kurski kreuje się na polityka kontrowersyjnego i kto jak kto, ale on szczególnie, choć dotyczy to wszystkich polityków to jego w szczególności, powinien być odporny na krytykę. To jest odpowiedź na słowa Kurskiego, który uzurpuje sobie praw do „wybierania” tematów dozwolonych do krytyki jego osoby. I tak Jacek Kurski uznaje za dozwolona krytykę słynnego dziadka z Wehrmachtu”, ale zakup leśniczówki jest już jego zdaniem krytyką niedozwoloną. Kuriozalne? A jednak prawdziwe, nie do wiary.

Nie dziwę się zresztą Kurskiemu, że sprawę leśniczówki, byłej własności PZPR-u, chciałby ukryć przed światem, a raczej sprawić, aby wszyscy wścibscy o niej zapomnieli. Kurski najpierw wynajął tę piękną leśniczówkę, aby później, w świetle prawa się na niej uwłaszczyć (tak, tak, uwłaszczenie to nie tylko domena „postkomunistów”) za… 20 tys. złotych. Smaczku sprawie dodaje fakt, że wicemarszałek Kurski kupił „posiadłość” jako ziemię rolną, która w cudowny sposób, post fatum transakcji stała się „gruntem pod zabudowę letniskową”. W późniejszym poselskim oświadczeniu majątkowym Jacka Kurskiego, nieruchomość ta była warta wielokrotnie więcej.

Oczywiście Kurski będzie się odwoływał. Jego zdaniem dzieje się tak, że za mówienie prawdy o Agorze, czy Platformie trzeba przepraszać, a za kłamstwa o PiS-ie nie. Ja jakoś, przy całym swoim sceptycyzmie wobec „prawdomówności” polityków wszystkich opcji, nie dostrzegłem zbyt wielu kłamstw o tej partii i jej politykach. To oczywiste, że ludzie mają prawo wiedzieć o takich „wątpliwych” sprawach jak najwięcej. I nie powinni, a raczej nie mogą politycy robić nam – wyborcom żadnej łaski wyjaśniając wszelkie niejasności i wątpliwości.

Sąd przyznał jednak Rację Kurskiemu w dwóch innych wątkach tego procesu. Otóż uznał za nadużycie stwierdzenie, że Kurski sfałszował listy rekomendowanych do rady nadzorczej jednej w wielkich firm. Kurski, jak sam stwierdził, nie sfałszował listy, tylko zamienił kandydatów. W miejsce rekomendowanego profesora wstawił… kolegę. No, ale przecież „podmianka”,za pewne wzajemne przysługi (przyp. mój), to nie jest fałszerstwo. GAZETA SKŁAMAŁA!!! (jak byk).

I jeszcze jeden wątek sprawy przegrała GW. Napisała, że Kurski był wygwizdywany na wiecach „Solidarności”. Tyle tylko, że Gazeta przytoczyła słowa Romana Gałęzowskiego, szefa stoczniowej „S”.

Gazeta Wyborcza też będzie się odwoływać.

Ciekawy jestem ile jeszcze politycy PiS muszą przegrać rozmaitych procesów, aby zmienili swój język? Ciekawy jestem, czy ilość tych przegranych procesów nie powinno skutkować jakąś inicjatywą ustawodawczą, bo sprawy „zwykłych ludzi” leżą w sądach kosmicznie długo. W sądach zawalonych sprawami o kłamstwo, pomówienie, obrazę uczuć religijnych i innych duchów świętych. Inicjatywą zmierzającą do ukrócenia kłamliwego języka i chorych, idiotycznych, urojonych niesprawiedliwości wobec uciśnionych i skrzywdzonych (w swoim mniemaniu) polityków.

andy lighter

Przymiarki do powyborczej „wojny”

W ostatnich sondażach PiS zmniejsza dystans do Platformy do 4 %. Dzieje się więc to, co przewidywałem, a co trafnie określił jeden z internautów, używając języka sportowego: „O wyniku może zdecydować fotokomórka”.

Dla mnie staje się coraz bardziej prawdopodobne, że PiS te wybory wygra i lepiej, na wszelki wypadek być przygotowanym na taki scenariusz. Przynajmniej psychicznie i emocjonalnie przygotowanym. Jednak to nie wszystko. Działacze PiS-u, w osobach np. Jarosława Kaczyńskiego, czy Jacka Kurskiego informują, że według sondaży przez nich zleconych, PiS osiąga przewagę nad Platformą i szykuje się do wygrania różnicą nawet 5 – 7 %. I to jednak jeszcze nie wszystko. Kurski przewiduje dwa scenariusze w związku z tym: pierwsza możliwość jest taka, że PO nie będzie potrafiła pogodzić się z przegraną, albo druga, taka, że Platforma jednak wygrywa te wybory, ale w absolutnie nie może to się stać w uczciwy sposób.

Jacek Kurski, zdj.walbrzychfakty.pl

Takie stawianie sprawy nie jest niczym innym, tylko planowaniem strategii na „po wyborach”. Czy tak, czy tak PiS będzie zwycięzcą, bo przecież albo wygra, albo przegra dzięki sfałszowanym wyborom. Wyjątkowo cyniczna, wyjątkowo haniebna, wyjątkowo ohydna gra naczelnego twórcy PiS-owskiej filozofii kłamstwa, obłudy, PiS-owskiego wyrachowania i gry nie fair. Ten człowiek nie zna żadnych hamulców. Swoją drogą dziwię się, jakim cudem temu hipokrycie nie wyrosły jeszcze rogi i ogon.

Oczywistym jest, że po wyborach bez względu na wynik będziemy mieli „wojnę”. Tak „wojnę”, choć niektórzy blogerzy wytykają mi nadużywanie tego słowa. Ja wojnę postrzegam nie tylko poprzez obraz żołnierza z karabinem i wybuchających granatów. Owa „wojna” będzie spowodowana, albo chęcią zemsty takich ludzi jak Kaczyński, czy Macierewicz (czego całkiem słusznie obawia się marszałek Grzegorz Schetyna), na przegranych, którzy doprowadzili do katastrofy smoleńskiej i wywiesili białą flagę, albo pochodami rzeszy wyznawców PiS-u, oskarżających wygraną PO o sfałszowanie wyborów i wyprowadzaniem ludzi na ulice. Jeden z tych scenariuszy jest absolutnie pewny.

Czarno to widzę.

_____

Życzę szybkiego powrotu do zdrowia prezydentowi Kwaśniewskiemu, który przeszedł operację na Szaserów.

A swoją drogą, niezła „ekipa” nam się zebrała w tym szpitalu.

_____

Mają jeszcze celność wysyłać do mnie jakieś śmieci:

andy lighter

Ubliżania społeczeństwu ciąg dalszy

Jeszcze nie opadły opary absurdu zakupowego prezesa Kaczyńskiego, który pokazał jak wydymają go osiedlowi, drodzy handlarze, jeszcze ludzie nie rozsiedli się w swoich fotelach, próbując wrócić z zajęć na których się znają, co prezes im „bez Kozery” wytknął, a prezes już zdążył odegrać kolejną scenką w politycznym spektaklu. Tym razem jednak ostro przegiął.  

Prezes zapytany przez kogoś o możliwość ewentualnej współpracy z tym rządem na jakiejkolwiek płaszczyźnie odpowiedział: „(…) Jeżeli ktoś, z jednej strony ma rozeznanie polityczne, z drugiej, jest polskim patriotą, nie chce mieć z tym rządem nic wspólnego”.

Coś mi się wydaje, że prezes kompletnie traci kontrolę i znów (który to już raz) posunął się za daleko.

Prezesie! Takie teksty, to może pan sobie puszczać do swoich kolegów polityków. Ja mam rozeznanie polityczne i jestem polskim patriotą, ale nie mogę powiedzieć, ze z tym rządem nie chcę mieć nic wspólnego. Nie kocham tego rządu, ale w porównanie do rządu pod pańskim kierownictwem, ten rząd jest „wybitny”. Nie życzę sobie, żeby to pan weryfikował to, czy mam rozeznanie i czy jestem polskim patriotą!!! Wara panu od mojego patriotyzmu!!! Patriotyzm to praca w pocie czoła! Patriotyzm to miłość! Patriotyzm to wyrzeczenia, jeśli kraj tego wymaga! Patriotyzm to respektowanie reguł demokracji! PAN NIE MA O TYCH WARTOŚCIACH ZIELONEGO POJĘCIA!

Gdyby pan dziś rządził, skorygowałby pan zeszłoroczny budżet o 38(!) mln., za radą swojej śp. współpracowniczki Natali-Świat. Powodzianom wręczyłby pan po 12 tyś. zapomóg na bieżące wydatki, czyli wodę do picia, parę garnków, czajnik bezprzewodowy, bieliznę, koszule i swetry żeby mogli przeżyć kilka dni, do czasu uruchomienia dalszych procedur odszkodowawczych, oczywiście znacznie wyższych, niż Ruski agent Tusk zabezpieczył. Dziś otrzymywałbym dodatek drożyźniany i składał kwiaty pod pomnikiem Lecha Kaczyńskiego na każdym osiedlu – z wdzięczności rzecz jasna.

Prezesie! Kłamco, który mówi publicznie, że nigdy nie kłamie, chociaż po zrobieniu zakupów kłamał o skali podwyżek cen, ze aż uszy bolały (a to tylko przykład – ostatni z niezliczonych), gdzie byśmy byli, gdybyś to, co wymieniłem powyżej ( a to przecież tylko marne przykłady radosnych, beztroskich obiecanek) zrealizował, gdybyś rządził? Płakalibyśmy, że nie mamy szczęścia być nawet taką biedną Grecją!

Prezes „patriota” Kaczyński zachowuje się jak psychol demolujący amerykańskie miasto dwa lata temu. Tyle, że on demoluje „moje, nasze” miasto.

Może już czas postawić tamę temu obłąkańcowi. Możemy komentować, kiedy obrzuca błotem rząd czy prezydenta.  Możemy komentować, kiedy nawzajem obrzucają się błotem, bo na tym polega ich „zabawa”. Ale jeśli publicznie znieważa mnie, albo Ciebie, to trzeba by powiedzieć dość!

 

andy lighter