Królik z kapelusza

I tak oto, na tydzień przed budżetową batalią Unii Europejskiej na lata 2014-2020, austriacki Komisarz Unijny d.s. polityki regionalnej Johannes Hahn, obwieścił, że wstrzymuje wypłatę dla Polski 4 mld € na budowę dróg i autostrad. Na mój nos, nie jest to przypadek.

Batalia będzie ostra, co zapowiada nieugięte stanowisko Wielkiej Brytanii, żądającej znaczących cięć budżetowych. A piętnaście krajów najbardziej sprzeciwiających się aż tak głębokim cięciom, to głównie kraje najbardziej zadłużone – z południa Europy i kraje na dorobku, tj. kraje z Europy Środkowej i Wschodniej. Nie ma wśród nich Austrii, będącej, co oczywiste, po drugiej stronie barykady.

Zadziwiające jest wyciągnięcie sprawy zmowy cenowej w procederze przetargowym przy budowie polskich dróg właśnie teraz. Zadziwiające, o Komisja od trzech lat „monitorowała” sprawę. Polskie służby i instytucje wykryły domniemane przestępstwo, w przeciwieństwie do instytucji unijnych, również sprawę „monitorujących”. Skoro więc znając i śledząc sprawę od trzech lat, uznawała kroki podjęte przez polskie służby i instytucje, bo przecież uznawała, inaczej musiała by zareagować, to wyciągnięcie sprawy teraz jest dla mnie jasne: osłabienie pozycji Polski w negocjacjach budżetowych.

Nie przelewa się przecież takich pieniędzy z dnia na dzień. Dlaczego nie poczekano jeszcze tygodnia, kilku tygodni, pozostaje tajemnicą (poliszynela?).

Polska, nie dość, że sama wykryła przestępstwo, zostając stroną poszkodowaną przez chciwych przedsiębiorców (sporo potrwa dopóki pieniądze zostaną odzyskane – jeżeli zostaną), to jeszcze ukarana została przez Unię. I po co było wykrywać, a raczej ujawniać wykrycie)? Niech by sobie firmy zarobiły, kasa na drogi by była, a na przyszłość, wiedza służb spowodowałaby, że państwo byłoby ostrożniejsze. Ot, jak się okazuje uczciwość i transparentność nie popłaca.

Przyjmijmy jednak, bo przecież pewnością tak właśnie było, że państwo działało w dobrej wierze. To musi oznaczać, że Komisarz i jego urzędnicy w dobrej wierze nie działa. Bo albo zatrzymaliby te środki wcześniej, dużo wcześniej, albo nie zatrzymywaliby wcale, albo wiedząc, że Polska wiedzie wiodącą rolę w obozie państw-obrońców sprawiedliwej polityki spójności, zaczekaliby ze wstrzymaniem (ogłoszenie wstrzymania) tych środków.

Mamy więc klasyczny przykład nieuczciwej gry. Gry „nie fair play”. Polska znalazła się w bardzo niekomfortowym położeniu i może przestać być poważnym graczem w grze o budżet.

Gdzieś słyszałem, że Komisja nie mogła zadziałać „nie fair”, bo w przypadku bezzasadności wstrzymania dotacji na drogi straciłaby twarz. To bzdura. Dla kogo by straciła? Dla Polski? Dla Rumuni? Bo nie dla Japonii, czy USA. Jesteśmy dla krajów spoza Unii zbyt mało znaczącym podmiotem, żeby Unia straciła przez swoje nieczyste zagranie twarz. Poza tym mleko będzie już wylane, więc co nam po tym. Takie nieczyste numery znamy z własnego podwórka.

Jakaś afera gruntowa, żeby pozbyć się Leppera, jakiś agent Tomek z posłanką i konferencja szefa CBA, jakieś hasła o „prywatyzacji szpitali”, itd., itp., mogło i z pewnością wpływało na sondażowe słupki i na rozkład sił w parlamencie. I co z tego? Pięć minut rabanu, zgodne potępienie z wielu stron politycznych i czwartej władzy, a potem… wpływ na wybory i decyzje np. wyborców z pewnością pod znaczącym wpływem tych nieczystych zagrań.

Gdyby Komisja wcześniej ujawniła chęć zablokowania środków na budowę drug, Polska mogłaby zdążyć się oczyścić, a wtedy nasza pozycja nie tylko by nie spadła, ale znacząco wzrosła, jak rzetelnego do bólu dysponenta swoją częścią unijnego budżetu.

Mamy więc królika z kapelusza, na tyle późno, by się Polska nie zdążyła oczyścić i na tyle wcześniej, żeby kraje Unii zobaczyły, że duży budżet dla Polski jest szkodliwy dla unijnego podatnika. Brudna, cyniczna, bezwzględna , nieuczciwa polityka.

Ten przykład jasno pokazuje, że Europa albo musi się bardziej skonsolidować, nawet stworzyć konfederację, albo dać sobie spokój, zawsze pozostając kalekim tworem luźno związanych krajów, ciągnących pod siebie ile się da i jak się da, nie licząc się z potrzebami innych, a tym bardziej z jakąś moralnością i solidarnością.

andy lighter