Złodzieje przestrzeni publicznej

Zamówione przez panią marszałek sejmu opinie ekspertów w sprawie krzyża w sejmie, jasno pokazują, że może on tam wisieć. Trudno się dziwić, skoro dwóch spośród tych specjalistów to „uczeni” z uniwersytetu katolickiego. Stwierdzenie pani marszałek, że zasięgnęła opinii u osób o różnych poglądach jest zwykłym kłamstwem. Ciekawe, dlaczego nie zasięgnęła opinii u dwóch ateistów, albo agnostyków.

PiS natychmiast wykorzystało tę sytuację i porozwieszało krzyże gdzie popadnie, w całym gmachu sejmu. Trudno się temu dziwić, skoro jawnie pozwala im się na niezgodne z prawem zawłaszczanie przestrzeni publicznej, robią to, pokazując swoją skuteczną siłę przebicia. Trzeba by być głupcem, żeby z takiego przyzwolenia nie korzystać. Zupełnie tak samo było z krzyżem na Krakowskim Przedmieściu i nielegalnymi tam zgromadzeniami. Niezgodne z prawem, ale skuteczne działanie, bo „klasa panująca”, pozostawała bierna wobec drażliwości tematów. W końcu zawsze można w razie czego, rządzących oskarżyć jeszcze o wywoływanie tematu zastępczego, co PiS robi przy gorliwym sekundowaniu mediów.

Również media i to nie pisolubne, dzielnie wspierają PiS w zawłaszczaniu polskiej rzeczywistości. PiS jest wszędzie numerem jeden. Więcej jest PiS-u we wszystkich możliwych telewizjach i gazetach niż kogokolwiek innego. Normą jest przerwanie transmisji z konferencji prasowej jakiegoś ministra, kiedy dziennikarze zadają pytania, nie do pomyślenia natomiast przerwanie konferencji prasowej PiS-u. A prezesa to już w ogóle – to byłoby absolutne świętokradztwo.

Śmiem twierdzić, że dzisiaj mediów antypisowskich nie ma, albo prawie nie ma. Nawet tych „polskojęzycznych”. Jeśli są, to jacyś poszczególni dziennikarze w tych mediach. Owe media widocznie bardzo biorą sobie do serca wyrazy niezadowolenia i oskarżenia polityków PiS.

A PiS idzie dalej, na całego, coraz śmielej. Oto, śmierć pracownika europosła Wojciechowskiego to wynik języka nienawiści partii rządzącej (PO) wobec PiS-u i byłego prezydenta. Tak Twierdzi m.in. Hofman. Swój własny język zaś, tłumaczy wolnością słowa i prawem do wyrażania własnych przekonań. Jednym słowem, wg polityków PiS-u, atakowanie ich partii to uprawianie języka nienawiści, zaś ich atakowanie rządu, PO, Palikota, itd., to prawo wyrażania własnych, odmiennych poglądów. A media to kupują, pokazują i w milczeniu, czyli bez komentarza, akceptują. Ja obserwuję od sześciu lat niemal wyłącznie obronę, bronienie się Platformy wobec agresywnych ataków PiS-u, czase3m agresywną obronę wobec agresywnych ataków, ale co ja tam wiem, dziennikarze wiedzą lepiej. Kompletnie się więc nie dziwię PiS-owi, każdy mając takie warunki, jakie stwarza im koalicja rządowa, samorządy (nawet niepisowskie) i media, robiłby dokładnie to samo.

Ale wracając do krzyża, coś mi się wydaje, że będziemy teraz mieli wysyp krzyży. Nie zdziwię się, jeśli pojawiać się zaczną w autobusach komunikacji miejskiej, pociągach, na poczcie, itp. Zawsze przecież znajdzie się ktoś, kto taki krzyż zechce powiesić. A precedens się stał, więc droga jakby wolna.

 

_____

Pięciu żołnierzy zginęło w Afganistanie. Ta nie nasza wojna, oprócz dziesiątek ofiar w postaci naszych żołnierzy (dokładnie, w samym Afganistanie 35 osób), kosztowała nas, podatników, do końca 2010 r.  grubo ponad 3,6 mld zł. Dodając rok bieżący, będzie z pewnością ponad 5 mld. Polacy nie chcą tej wojny, bo to nie nasza wojna. Nasza lojalność wobec Amerykanów jest po prostu głupia, bo oni mają nas totalnie w dupie.

Okazao się, że ubeckie papiery na Wałęsę to fałszywki. Ciekawe co na to wszystko krzewiciele „Bolka”: Cenckiewicze, Kaczyńscy i inni Romaszewscy.

andy lighter

Krzyżowe wariactwo

 Jeszcze o tym krzyżu, chociaż podobnie jak większość społeczeństwa, już tym rzygam.

Jakiś tam biskup ważny, już nie wiem który, bo wszyscy oni są tak do siebie podobni i niewiele się różnią, powiedział, że „Ten, kto chce usunąć krzyż z przestrzeni publicznej, ten chce wprowadzić język nienawiści do tej przestrzeni”. I coś mi tu nie gra, a nawet mnie wk***ia. Moim bowiem, skromnym zdaniem, jest dokładnie odwrotnie: „Kto zmusza mnie do oglądania krzyża w przestrzeni publicznej, wprowadza w moje myślenie język nienawiści”. Nie mam nic przeciwko krzyżowi. Na wieży kościelnej, na cmentarzu, w przydrożnych kapliczkach, albo „czarnych punktach”, w mieszkaniu.

Wiele razy leżałem w szpitalu i wiem, jakie zakłopotanie wprowadza… wizyta księdza o siódmej rano w sali chorych. Kiedyś odważyłem się na stwierdzenia, że „nie chce mi się słuchać księdza bełkotu, więc idę zapalić, skoro zostałem obudzony”. Wierzcie mi, albo nie, ale do końca pobytu w tym szpitalu (jeszcze kilkanaście dni), miałem przeje***e. U wszystkich. U pacjentów, u pielęgniarek, u niektórych lekarzy. Podczas kolejnych pobytów w szpitalach, musiałem prosić pielęgniarki o wcześniejsza pobudkę i wychodzić z sali, żeby nie ogladać tej farsy. To jest właśnie „krzyż” w przestrzeni publicznej i… zdaniem pewnego biskupa (chyba Kowalczyk mu było, ale nie wiem), wprowadzam język nienawiści. Wprowadzam język nienawiści, bo muszę wyjść z sali chorych. No bydle ze mnie. Powinienem zostać. I słuchać. Kiedyś zresztą zostałem, bo nie mogłem się dobudzić i ksiądz zaproponował mi komunię. Moje tłumaczenie o braku spowiedzi skwitował jedynie (młody chłopak) „Nie szkodzi synu (48 lat wtedy), rozgrzeszam Cię”. I w ten oto sposób zeżarłem opłatka, co zresztą uniemożliwiło mi przez pół godziny zapalenia papierosa, bo musiałem to przyklejone zdrapywać z podniebienia.

Musicie wiedzieć drodzy rodacy, że mówienie czegokolwiek i gdziekolwiek o „krzyżu” w świetle… wątpliwości, jest językiem nienawiści.

A wiem co piszę, bo poruszając temat „krzyża” już zdążyłem się narazić moim serdecznym przyjaciołom, bo poruszam „mało ważne tematy”.

No i nagrabiłem sobie. Nie idźcie tą drogą! Nie piszcie o „krzyżu”. Zostawcie. Jak wisi w urzędzie, gdzie wchodzą muzułmanie, niech wisi – to problem muzułmanów, a nie urzędu. Cicho sza!!!

andy lighter

Konkurs „Ważniejsze sprawy”

Ogłaszam konkurs na temat „Ważniejsze sprawy”. Rzecz dotyczy: „Są ważniejsze tematy niż zajmowanie się krzyżem przez Palikota”.

Krzyż na sali obrad. Zdj. suchy.klasae.com

Nie głosowałem na Ruch Palikota i dziś częściowo żałuję. „Moja” posłanka z PO, dostała się (z szóstego miejsca), senator nie. Zrobił się medialny jazgot w związku z tematem „usunięcia krzyża” z sali obrad sejmu przez ugrupowanie Janusza Palikota. Moja internetowa przyjaciółka poddała w wątpliwość sens tego działania, „bo są ważniejsze sprawy”. Fakt, ważne sprawy są. Ale chciałbym zapytać Was, jakie to są ważne sprawy i kiedy te ważne sprawy się skończą, żeby można się było zająć „mniej ważnymi sprawami”, np. krzyżem, finansowaniem Kościoła, in vitro, tolerancją, społeczeństwem obywatelskim, itd., itd., itd., i jeszcze mnie ważnymi sprawami, np. odpowiedzią na pytanie „Jak żyć”, ale nie paprykarzowi, tylko sześćsetzłotowej emerytce.

Czekam więc na wyliczanie przez Was tematów ważniejszych niż „krzyż”. Rozwiązaniem konkursu i wskazaniem zwycięzcy zajmie się jury, pod przewodnictwem mojej (nie)skromnej osoby. Członkami jury są: sunia, kotka, i dyrektor mojej instytucji – moja żona, u której pracuję. Jestem tu tylko maszynist(k)ą i wypełniam (niestety) dyrektywy i wytyczne „z góry”. Psa i kota proszę nie lekceważyć, bo wbrew pozorom znakomicie odgadują  mój nastrój (zadowolenie bądź nie) umiejętnie umożliwiając mi, bądź uniemożliwiając wyrażenie opinii.

Jeszcze nagroda: Zwycięzca zostanie „uznany” przez moją (nie)skromną osobę.

_____

Napisałem to jako pewnego rodzaju żarcik, ale Waszych opinii jestem jak najpoważniej ciekaw. Ciekaw też jestem zdania na temat: co jest ważniejsze, a co mniej ważne i dlaczego tak jest. Skróty myślowe ogromnej części społeczeństwa sprowadzają „ważność tematów” do cyferek z końcówką €, lub zł, jako tych tematów rezultat. Ci sami ludzie często miotają niby młotem na stadionie, hasłem: „nie samym chlebem człowiek żyje”.

Proszę więc ten żarcik, potraktować jak najbardziej serio. I podyskutować.

andy lighter