Emigracyjni patrioci – nie przepadam

Cała masa ludzi, emigrantów politycznych, abo uchodźców – to lepiej brzmi została, „zasłużonymi” dla Rzeczypospolitej. Zasłużonymi i zadośćuczynionymi po ’89. Ordery, zaszczyty, nagrody. A ja ich nie lubię. Wszystkich.

Jan Nowak Jeziorański, naczelny patriota Polski. Tylko, że ja, taki „nijaki patriota”, bo za mały, choć robiłem Solidarność, choć zyłem w tym pieprzonym PRL-u, i… co niewiarygodne, nie miałem żadnej teczki, choć „na komendzie bywałem”, zebrać swoje pały, mam się nijak do wielkiego patrioty Jana Józefa Jeziorańskiego.

Co nas różni? To, że ja żyłem sobie i działałem w małej mieścinie. Że pracowałem jako robotnik, po trzysta godzin miesięcznie, żeby wyjść na swoje (i wychodziłem). Pan Jeziorański, siedząc w ciepłym studio radiowym opowiadał mi, co powinienem zrobić, jak powinienem postąpić, kiedy jestem, a kiedy nie, patriotą. Ja zarabiałem, urobiony jak niewolnik parę złotych, pan Jeziorański prał min mózg rozpływając się w niemieckim bogactwie za niemieckie marki.

Z innymi było podobnie: Czesław Miłosz – wielki człowiek, nie splamił się, tak jak Szymborska, peanami na cześć Generalissimusa. Tylko, że… nie musiał. Nikt dzisiaj nie chce o tym pamiętać. A Szymborska pewnie musiała. Po to, żeby żyć. Po to, żeby później napisać to, co napisała. Bo ona była tutaj. Mogła z palcem w nosie być gdzie indziej, ale była tutaj. Albo inni Giedroiće. Willa, gosposia, sekretarka, karwianie i płodzenie –patriotycznych myśli, „nakazów” i  postaw prawdziwych Polaków. Za francuskie pieniądze, na francuskim garnuszku, we francuskiej willi…

Wreszcie… „Prezydent na uchodztwie”. Z całym szacunkiem dla ekshumacji i ponownego pochówku, kto to był? Prezydentem czego, że spytam? Jeziorański, co by nie mówić, po „niepodległości” wrócił do kraju. A pan prezydent? Angielskie pieniądze, angielskie stanowisko, angielskie honory, angielskie nicnierobienie – reprezentacja, za… właśnie, za co? Niech mi ktoś to łaskawie wytłumaczy. Oddał i słusznie, insygnia władzy pierwszemu prezydentowi wolnej Polski. Bardziej po tym widziałbym go jako społecznika, byłego działacza pobierającego angielską emeryturę, niż pouczacza mnie, Polaka, który pięćdziesiąt trzy lata przeżył tutaj. Z całym złym i dobrym dobytkiem inwentarza. On, z całym szacunkiem, podobnie jak Jeziorański, Giedroić, Miłosz, nie mieli bladego pojęcia, co tu jest, jak tu jest i o co tu chodzi. A chodziło o to, żeby żyć. Żeby kupić mleko, żeby iść do pracy i wrócić, żeby zarobić pieniądze, wysłać dzieci do szkół – polskich liceów, wyższych uczelni…

Gotuje się we mnie, kiedy słyszę o „nadludzkim patriotyzmie” wielkich osobowości, np. takich, które wymieniłem. Z przyjemnością, za ich pieniądze, standard życia i „patriotyzm”, będę Wam kadził co tylko chcecie. Czy to w jakiejś niemieckiej radiostacji, czy w podparyskiej willi, czy domu na kalifornijskiej skarpie nad Oceanem Spokojnym.

 Jak łatwo się pieprzy, kiedy „mnie to nie dotyczy”, i w dodatku, za to pieprzenie dostanę pieniądze.

andy lighter

Nacjonalizm w natarciu

Następuje eskalacja nacjonalistycznych ekscesów w naszym kraju. Przede wszystkim antyrosyjskich, choć nie tylko. To już nie wygląda na chuligańskie wybryki „pojedynczych głupoli”, ale na zorganizowane akcje i to akcje sterowane przez jakąś „górę”. Jestem o tym przekonany, a moje przekonanie graniczy z pewnością.

W Warszawie, złapano dwóch dziewiętnastolatków, członków Związku Harcerstwa Rzeczpospolitej, podczas dewastacji pomników żołnierzy radzieckich. Dwa pomniki zostały zniszczone; zalane farbą i „ozdobione” napisami: „Czerwona zaraza”. Podjeżdżali busem i uskuteczniali dewastację. ZHR pomyliły się chyba „patriotyzm” z „reaktywacją Szarych Szeregów”.

Entuzjastycznie na akcję indoktrynowanych „faszyzujących” młodziaków (dlaczego faszyzujących – za chwilę), zareagował 33-letni PiS-owski radny Warszawy, Maciej Maciejowski, który porównał ich bohaterski czyn do próby wysadzenia pomnika Lenina przez Stefana Niesiołowskiego. Zapewnia też, ze wynajmie im adwokata o poglądach prawicowo-antykomunistycznych. Maciejowski nie widzi różnicy między niszczeniem pomnika twórcy realnego komunizmu czy jego siepacza Dzierżyńskiego, a niszczeniem pamięci poległych żołnierzy, wykonujących rozkazy, goniących niemieckich oprawców i oddających życie daleko od domu. Bo co może wiedzieć o tym człowiek, który w stanie wojennym ssał smoczek, a w ’89 ciągnął koleżanki z klasy za włosy, choć być może się mylę, może ma status pokrzywdzonego przez PRL (czy jak to się tam nazywa), bo nosił „ulotki” w tornistrze.

Porównałem tych indoktrynowanych małolatów do faszystów, bo może pan Maciejowski nie wie, albo nie chce wiedzieć, że w latach trzydziestych, w Niemczech też malowano farbą…, Gwiazdy Dawida. Jaki był ciąg dalszy tego malowania wiemy wszyscy. Pan Maciejowski o tym nie wie, bo wśród znakomitych patriotów są takie znakomitości jak senator Nowak, czy Kazimierz Świtoń, znany z krzyży na żwirowisku i „przemowy patriotycznej” u Janusza Kobylańskiego w Paragwaju, dopiero patrioty pełną gębą, tak jak Ryszard Bender. Zresztą, co tu się dziwić, skoro kandydat na senatora, Adam Słomka, przy którym obłąkany Macierewicz to pikuś, został złapany na malowaniu swastyk i sierpów z młotem na pomniku upamiętniającym poległych żołnierzy radzieckich. obie akcje dewastacji pomników (tych młodziaków i Słomki) nie były przypadkowe, nastąpiły bowiem dniu 17. września.

Panowie! Myśmy już poprzewracali pomniki, które trzeba było poprzewracać. Bo to my, a nie wy, lepiej wiedzieliśmy które nie mogą zostać! Swoją drogą ciekawe zjawisko nam się pojawiło: oto najwięksi patrioci, najwięksi krzykacze „przewracają pomniki” cudzymi rękami. Poza Słomką, o którego „chorobie” wspomniałem wyżej.

Gdyby w ’89., zamiast uzgodnić „podzielenie się władzą” z komunistami, zwyciężyła opcja Gwiazdy, „wieszania komunistów na drzewach”,  i gdyby Rosjanie temu nie chcieli lub nie potrafili zapobiec (a pewnie by nie chcieli, albo nie potrafili, albo…), dekomunizacja stałaby się faktem „od zaraz”. Nasze miasta, a więc domy i miejsca pracy powróciłyby w ręce „właścicieli”, bo to przecież sprawiedliwość dziejowa, resztę kraju oddałoby Kościołowi i Żydom (bo Niemcom to absolutnie nie). I tacy ludzie jak ja, którzy z komuna nie mieli nic wspólnego, ale którym komuna umożliwiła normalne życie (choć rzecz jasna w warunkach komuny), straciliby wszystko. Najpewniej skończylibyśmy w slumsach w rodzaju tych, które okalają miasta Ameryki („przyczepowe” osiedla lub „żyjące podziemne kanały”), czy favele Rio de Janeiro.

A Polska stałaby się nawet nie Białorusią (to byłoby niedościgłe marzenie), ale Iranem współczesnej Europy, albo nawet Afganistanem z wojującymi chrześcijańskimi talibami w rodzaju Rydzyka.

Wszak nie tylko Gwiazda, ale i spadkobiercy „właścicieli”, oraz naznaczeni przez nich prawdziwi patrioci, to odzwierciedlenie, genetyczne obciążenie, I i II RP z najgorszej możliwej strony: warcholstwa, Targowicy, wpędzania ojczyzny w przepaść, skutecznie wykorzystywane przez inne narody.

O Unii Europejskiej nikt normalny (a tym bardziej „nienormalny”), nawet by nie śnił.

Po tym co się dzieje u nas ostatnimi czasy, nawet nie pisnę słowa sprzeciwu, jeśli „Ruskie” się wkurwią i zdewastują, albo zburzą pomnik w Katyniu, że o Smoleńsku nie wspomnę. Przeciwnie, coś mi mówi, ze tak właśnie się stanie. Polscy obłąkańcy są mistrzami w prowokowaniu innych do działań odwetowych. Nawet polscy ekstremiści katoliccy (tacy z nich katolicy, w prawdziwym tego słowa znaczeniu, jak ze mnie papież), nadstawianie drugiego policzka (swojego) uważają za hańbę, a co dopiero niekatolicy, albo ludzie niewierzący, czy wierzący nieekstremiści.

andy lighter

Klapa trzeciomajowa

3. maja miał się odbyć „Marsz Patriotyczny” we Wrocławiu.

 Hucznie był zapowiadany. „Dołączcie do nas!”, „Przyjdźcie!”, namawiali organizatorzy: Stowarzyszenie Odra – Niemen, zarzekające się, ze jest jedynym organizatorem marszu. Okazało się, ze współorganizatorem jest „Klub Gazeta Polska”. PiS, chociaż nie był współorganizatorem, aktywnie wspierał akcję (tak oficjalnie przyznał  Paweł Hreniak, szef klubu radnych PiS w sejmiku województwa).

Wiadome było, że na marsz wybierają się, oprócz tych dwóch organizacji i członków PiS, Wszechpolacy, działacze Narodowego Odrodzenia Polski – agresywnej organizacji nacjonalistycznej, i „kibice” Śląska Wrocław.

Przed marszem, wiceszef „Odra – Niemen” nie widział nic złego w tym, że NOP weźmie udział w marszu. Wręcz uważał, że lepiej marsz niż „ustawki”. Widać ten pan nie z tej planety, bo dla pewnych środowisk marsze, demonstracje itp. to najlepsze, wymarzone wręcz „ustawki”. Również przed marszem, i „Gazeta” i PiS, „nic nie wiedziały” o obecności NOP.

Jednak moherowy bóg znowu się wnerwił. Ostro się wnerwił i chyba coś szepnął pisowcom, bo… zrezygnowali z maszerowania. „Klub Gazeta Polska” nie rozwinął nawet, przyniesionych transparentów, więc w marsz, z konieczności skandowali niemal wyłącznie „kibice” i nacjonaliści. I chociaż „kibice” byli łysi, to łyso było (chyba) komuś innemu. Tym bardziej, że na dokładkę, „moherowy” poskąpił „ładnej” pogody.

Marsz był udany! Wzięło w nim udział… ok. 350 „osób”!

andy lighter

https://slizewski.wordpress.com/2011/05/03/konkurs-chwila-prywaty/

Ubliżania społeczeństwu ciąg dalszy

Jeszcze nie opadły opary absurdu zakupowego prezesa Kaczyńskiego, który pokazał jak wydymają go osiedlowi, drodzy handlarze, jeszcze ludzie nie rozsiedli się w swoich fotelach, próbując wrócić z zajęć na których się znają, co prezes im „bez Kozery” wytknął, a prezes już zdążył odegrać kolejną scenką w politycznym spektaklu. Tym razem jednak ostro przegiął.  

Prezes zapytany przez kogoś o możliwość ewentualnej współpracy z tym rządem na jakiejkolwiek płaszczyźnie odpowiedział: „(…) Jeżeli ktoś, z jednej strony ma rozeznanie polityczne, z drugiej, jest polskim patriotą, nie chce mieć z tym rządem nic wspólnego”.

Coś mi się wydaje, że prezes kompletnie traci kontrolę i znów (który to już raz) posunął się za daleko.

Prezesie! Takie teksty, to może pan sobie puszczać do swoich kolegów polityków. Ja mam rozeznanie polityczne i jestem polskim patriotą, ale nie mogę powiedzieć, ze z tym rządem nie chcę mieć nic wspólnego. Nie kocham tego rządu, ale w porównanie do rządu pod pańskim kierownictwem, ten rząd jest „wybitny”. Nie życzę sobie, żeby to pan weryfikował to, czy mam rozeznanie i czy jestem polskim patriotą!!! Wara panu od mojego patriotyzmu!!! Patriotyzm to praca w pocie czoła! Patriotyzm to miłość! Patriotyzm to wyrzeczenia, jeśli kraj tego wymaga! Patriotyzm to respektowanie reguł demokracji! PAN NIE MA O TYCH WARTOŚCIACH ZIELONEGO POJĘCIA!

Gdyby pan dziś rządził, skorygowałby pan zeszłoroczny budżet o 38(!) mln., za radą swojej śp. współpracowniczki Natali-Świat. Powodzianom wręczyłby pan po 12 tyś. zapomóg na bieżące wydatki, czyli wodę do picia, parę garnków, czajnik bezprzewodowy, bieliznę, koszule i swetry żeby mogli przeżyć kilka dni, do czasu uruchomienia dalszych procedur odszkodowawczych, oczywiście znacznie wyższych, niż Ruski agent Tusk zabezpieczył. Dziś otrzymywałbym dodatek drożyźniany i składał kwiaty pod pomnikiem Lecha Kaczyńskiego na każdym osiedlu – z wdzięczności rzecz jasna.

Prezesie! Kłamco, który mówi publicznie, że nigdy nie kłamie, chociaż po zrobieniu zakupów kłamał o skali podwyżek cen, ze aż uszy bolały (a to tylko przykład – ostatni z niezliczonych), gdzie byśmy byli, gdybyś to, co wymieniłem powyżej ( a to przecież tylko marne przykłady radosnych, beztroskich obiecanek) zrealizował, gdybyś rządził? Płakalibyśmy, że nie mamy szczęścia być nawet taką biedną Grecją!

Prezes „patriota” Kaczyński zachowuje się jak psychol demolujący amerykańskie miasto dwa lata temu. Tyle, że on demoluje „moje, nasze” miasto.

Może już czas postawić tamę temu obłąkańcowi. Możemy komentować, kiedy obrzuca błotem rząd czy prezydenta.  Możemy komentować, kiedy nawzajem obrzucają się błotem, bo na tym polega ich „zabawa”. Ale jeśli publicznie znieważa mnie, albo Ciebie, to trzeba by powiedzieć dość!

 

andy lighter