Będzie kolejka po odszkodowania

Trybunał Konstytucyjny uznał za niekonstytucyjny fakt, że byli właściciele kamienic, które po wojnie, na mocy dekretu Bieruta zostały im odebrane, nie otrzymują odszkodowań. I właściwie wszystko się zgadza, gdyby nie… pewne „Ale”. Ja osobiście zawsze byłem sceptyczny wobec „automatycznej” reprywatyzacji, czy nawet reprywatyzacji w ogóle. Powodów jest wiele, więc przytaczając niektóre, nie będę wyliczał: „po pierwsze”, „po drugie”…, bo się pogubię.

Otóż na początek: ustrój. Komuna w Polsce nie zaistniała z powodu zachcianki jakiegoś Bieruta, czy innego Gomułki, albo Jaruzelskiego. Oni, gdyby chcieli, mogliby po wojnie założyć sobie jakąś partyjkę komunistyczną. Komuna w Polsce zaistniała dlatego, że zafundowali nam ją koalicjanci: USA, ZSRR, UK i Francja. To oni usankcjonowali ustrój „socjalistyczny”, uznali PRL, a więc i jego „konstytucję” i prawo. Nie wiem więc, czy lepszym adresatem dla roszczeń nie byłyby rządy tych czterech krajów, albo jakaś organizacja międzynarodowa, ONZ, albo coś w tym rodzaju. Przenosząc odpowiedzialność za ustrój tak naprawdę, bo nacjonalizacja była oczywistą konsekwencją ustroju „socjalistycznego”, który ZSRR mógł swobodnie wprowadzać na terenach pozostających pod jego jurysdykcją, a koalicjanci (zwani aliantami) doskonale o tym wiedzieli i akceptowali w imię wyższych racji. Wiedzieli też, że ZSRR nie tylko może, ale też będzie ten ustrój wprowadzać. Zresztą Austrię chcieli obronić i bronili. Resztę, w tym Polskę „oddali z błogosławieństwem”. Dlatego dziw mnie, ze państwo Polskie, dziś tak bezkrytycznie bierze wszystko na swoje barki, tym bardziej, że obciąża to bogu ducha winnych, ciężko pracujących na rzecz kraju (jaki by on nie był), obywateli. Kraje zachodnie jak zwykle, czyli tak jak w ’39 i ’45, umywają ręce a Polskie sądy i Europejskie Trybunały beztrosko wydają wyroki, obciążające przeciętnego Kowalskiego, a innego Nowaka wyrzucające na bruk.

Inną kwestią jest odbudowanie np. kamienic, np. w Warszawie. Warszawa została zrównana z ziemią i kamień na kamieniu nie pozostał. Dzisiejsi właściciele, rozsypujących się, odzyskanych kamienic płaczą, że nie mają pieniędzy na remonty i dlatego ludzie w nich żyją w skandalicznych warunkach. One się rozsypują, bo remontowane były w latach ’70 i właściciele kamienic nie omieszkują to władzom wypomnieć. Zapominają przy tym dodać, że w ’45 tej kamienicy w ogóle nie było, albo był tylko fragment szkieletu. I Warszawiacy odbudowali ją, albo zbudowali od nowa, często w kształcie (wyglądzie) przedwojennym. I to nie Polska Bieruta zrobiła z niej zgliszcza, tylko Niemcy. Ciekawe, czy taki właściciel, który został po wojnie goły i wesoły, bo ograbiony przez Niemców, bez kamienicy i fabryki, jeśli taką posiadali, też zrównanej z ziemią, by tę kamienicę odbudowali? Za co, że spytam? Polska więc płaci odszkodowania nie tylko za działania Bieruta, ale również Niemiec Hitlerowskich. Ale byłych właścicieli to kompletnie nie obchodzi. Dla nich wojna nie istnieje, nie ma najmniejszego znaczenia, dla nich istnieje tylko dekret Bieruta. Sprawą nie bez znaczenia są też ceny dzisiejszych gruntów, już zabudowanych, których dzisiejsza wartość nie zależy od tego co tam kiedyś było, ale co dziś tam jest zbudowane. Jeśli jest plac zabaw, cena jest inna niż jeśli jest tam centrum handlowe. To czysta spekulacja niemająca nic wspólnego z „wartością utraconego gruntu”.

Inną kwestią, niezwykle delikatną ale jakiś czas temu będącą tajemnicą poliszynela był fakt, że byli właściciele majątków, nieruchomości i przedsiębiorstw byli po uszy zadłużeni. Siedzieli na kredytach, że aż dymiło i płonąca np. Warszawa (z bankami), była dla nich prawdziwym błogosławieństwem. Dziś bowiem cudownie odnajdują się papiery wartościowe i ich ilość wzrasta jak grzyby po deszczu. Nie słyszałem o „odnalezieniu” jakiegoś papieru dłużniczego. Choćby jednego. Dziwne, sami rentierzy żyli w II RP, a kredyty w Polsce w ogóle nie były znane.

Czytając artykuł na ten temat w Gazeta.pl, natknąłem się na bardzo sensowny komentarz, traktujący o sprawie często przeze mnie poruszanej, kiedy pisałem na ten temat kiedyś w serwisach DO. Skąd się wzięły majątki w 39. roku. Otóż gdyby traktować dorabianie się majątków wg dzisiejszych standardów prawnych, standardów praw człowieka, a nie ma powodów, aby takich standardów nie stosować, skoro takie standardy stosują byli właściciele, owi właściciele musieliby płacić potomkom swoich byłych pracowników, czyli nazywając rzecz po imieniu: niewolników, niebotyczne odszkodowania, za łamanie podstawowych praw pracowniczych, praw człowieka i praw każdego możliwego kodeksu. Wystarczy poczytać sobie „Lalkę”, czy „Ziemię obiecaną”, które były fabułą odzwierciedlającą ówczesne realia wielkich, polskich miast. Wie o tym każdy uczeń gimnazjum, czy liceum.

Tak więc każdy kij ma dwa końce, ale u nas tak się dziwnie składa, że każdy kij ma jeden koniec. Zawsze tak było, za komuny też. To w sumie wcale ni byłby taki głupi pomysł, gdyby potomkowie byłych niewolników, pogrzebali w przeszłości swoich przodków i założyli taką grupę roszczeniową. Sytuacja by się wyrównała.

Warszawa, koszy poniesienia wyroku Trybunału Konstytucyjnego, szacuje na 15 mld zł. Roczny budżet stolicy to 13 mld.  „Nic mnie to nie obchodzi, że Warszawa nie ma pieniędzy. 97 % jej powierzchni było w rękach prywatnych. Dziś miasto zachowuje się jak paser” – mówi Mirosław Szypowski, prezes Polskiej Unii Właścicieli Nieruchomości.

A co mnie to obchodzi, panie Szypowski, że pan utracił nieruchomość. Mnie nie było wtedy na świecie, mój ojciec panu tego nie ukradł, wal się chłopie ode mnie!

Jeśli państwo polskie zacznie „spłacać nie mój dług” moimi pieniędzmi, to będąc np. Niemcem, czy Żydem, byłbym głupcem gdybym z tego nie skorzystał. Traktowanie bowiem Polaka inaczej niż Niemca, czy Żyda, to łamanie (piszę w ciemno, ale jestem przekonany, że się nie mylę), praw człowieka. Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, Niemcy i Żydzi powinni mieć otwartą drogę do odzyskiwania swoich nieruchomości i odszkodowań za nie. Będzie wręcz dziwne, nawet głupie gdyby Wrocław (którego zapewne 97 %, panie Szypowski, było w rękach prywatnych), Opole, Kędzierzyn-Koźle czy inne miasta (o wsiach nie ma co wspominać, bo wszystko, co nie jest w rękach autochtonów trafiłoby do Niemców), czy cała Warmia i Mazury, nie wróciłoby do Niemców, Łódź do Żydów i część Warszawy też. I nie ma co się popisywać antysemityzmem, bo wasz antysemityzm (ewentualni oponenci), ma się nijak do prawa. To wcale nie jest sarkazm czy jakiś ukryty żart, w tej kwestii popierałbym Żydów. W takim stanie rzeczy – prawo nie może być wybiórcze, dzielić poszkodowanych na lepszych i gorszych.

Czy przypadkiem ludzie, którzy nie są żadnymi spadkobiercami, czy też nie utracili kamienic, nie powinni się skrzyknąć i bronić? Np. w Strassburgu? Przecież ktoś tu nas okrada!!!

andy lighter

Żądanie restytucji

Administracja waszyngtońska wezwała rząd Rzeczpospolitej do reprywatyzacji i restytucji mienia żydowskiego, chociażby (jeśli nie da się inaczej, znaczy) w formie rekompensat.

Znów wyjdę na antysemitę? Znów się czepiam Żydów? No trudno, nie mogę jednak spokojnie przyglądać się hipokryzji Amerykanów, Żydów i innych nacji, ale też kretyńskiej, idiotycznie pojmowanej lojalności, czy specyficznie pojmowanemu honorowi polskich władz i elit politycznych w tym kraju i to z różnych okresów i ugrupowań po 89. roku. Zawsze tak się jakoś dziwnie składa, że obnosząc się swoją lojalnością i honorem, wychodzimy jak Zabłocki na mydle, ale to nie przeszkadza nam dalej się obnosić. Oto lojalnie bierzemy udział w wojnach, najpierw w Iraku, potem w Afganistanie. Nasi partnerzy to rzecz jasna docenili, ofiarując nam partycypację w rozwoju irackiej gospodarki, która to partycypacja wyniosła przypadkowo „plus minus zero” i umowy offsetowe na uzbrojenie w postaci złomu ze skrzydłami. Lojalność nakazuje nam połamanie przyrzeczeń wyborczych, dotyczących wycofania się z Afganistanu w 2012. roku, tylko dlatego, że takie wycofanie się byłoby nie fair w stosunku do partnerów. Wszyscy, dokładnie wszyscy „partnerzy”, mają „w porządku” wobec nas bardzo głęboko w poważaniu. O czym i powyżej ale i w sprawach wiz amerykańskich, tarczy jakiejś tam, itd. Polskie kolejne rządy i kolejne elity polityczne bardzo dbają o znakomite stosunki ze wszystkimi, podczas kiedy ci „wszyscy” dbają przede wszystkim o własny interes.

Skoro Polska to najbardziej w świecie znany „lojalniak”, trudno się dziwić, a nawet trudno się oprzeć, przed stawianiem Polsce kolejnych warunków, wysuwaniem kolejnych żądań i oczekiwań. Jak się ma jelenia, to się go wali po rogach, bo od tego są jelenie.

Amerykański sekretarz stanu ds. problemów Holokaustu Stuart Eizenstat wyraził rozczarowanie amerykańskiego rządu zawieszeniem przez Polskę prac nad projektem ustawy przewidującej rekompensaty dla osób, których prywatne majątki zostały skonfiskowane w latach 1939-1989. Rozczarowanie amerykanów nad przerwaniem prac z powodów braku środków finansowych jest tym większe, że przecież sytuacja gospodarcza Polski jest lepsza niż wielu innych krajów europejskich.  I że przecież dzięki swojej dobrej polityce finansowej Polska jest w dużo lepszym położeniu fiskalnym niż wiele innych państw. Tak więc, dowiedzieliśmy się, że dobra sytuacja Polski w obliczu światowego kryzysu, nie powinna służyć polskiemu społeczeństwu, ale społeczeństwu amerykańskiemu, izraelskiemu, niemieckiemu i komu tam jeszcze.

Mają tupet ci Żydzi. A dlatego Żydzi, bo obok amerykańskiego speca ds. problemów Holokaustu, identyczne zdanie wyrażają Światowa Organizacja ds. Restytucji Mienia Żydowskiego, oraz Światowy Kongres Żydowski. Zresztą pochylają się nie tylko nad „swoimi”, czyli Żydami, ale i nad polskimi właścicielami ziemskimi, znacjonalizowanymi po II wojnie światowej. To niesprawiedliwość dziejowa jest i musi zostać naprawiona. Niesprawiedliwość może to i jest, ale co z tą naprawa? Warto by zauważyć kilka faktów, moim zdaniem bardzo znaczących a z niewiadomych mi przyczyn zupełnie pomijanych przez obrońców dziejowej sprawiedliwości.

 I tak, Polska ma zapłacić na mienie zrabowane Żydom od 1939. roku. Czyli Niemiec zrabował, Polak ma zapłacić(!!!). Dziwne pojmowanie sprawiedliwości, jakby na to nie patrzeć. Oto Niemcy zrównali z ziemią żydowskie manufaktury 70 lat temu, polskie społeczeństwo je odbudowało i uczyniło zabytkami, a Żydzi chcą, jakby nigdy nic zapłaty, jakby wczoraj wyszli stamtąd na spacer i dzisiaj wrócili. Żydzi, w liczeniu swoich pieniędzy w ogóle nie biorą pod uwagę faktu, że była jakaś wojna. Oni mieli wyremontowany dom z wypastowaną podłogą 70 lat temu i dziś chcą do takiego domu (z wypastowaną podłogą) wrócić. Albo przynajmniej za taki (z wypastowaną podłogą) otrzymać zapłatę. A gdzie są, że zapytam, koszty siedemdziesięcioletniej amortyzacji?

Kolejna kwestia, niezwykle ważna, w moim pojęciu kluczowa, która powinna w ogóle zlikwidować kwestie reprywatyzacji i restytucji w Polsce. Porządek jałtański, który nastał w świecie po zakończeniu wojny, został wprowadzony decyzją Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji i Rosji. I nikt Polaków i Polski o zdanie nie pytał(!!!) Uznanie takiego stanu rzeczy powinno raz na zawsze załatwić wszelkie kwestie roszczeniowe. To oni wymyślili powojenne status quo, wszelkie więc roszczenia są tego status quo zakwestionowaniem. Polskiego społeczeństwa nikt nie pytał, czy wybierają nacjonalizację, którą trzeba będzie „spłacić” za kilkadziesiąt lat. Nie chce mi się nawet o reparacjach pisać. Faktem jest jednak, że Polska, która w wygranie tej wojny wniosła ogromny, chociaż nigdy niedoceniony wkład, w zamian nie otrzymała nic, a dziś żąda się od niej spłacania niemieckich, komunistycznych i zaistniałych na skutek decyzji aliantów długów.

Mają więc Polacy zwracać majątki Żydom i Niemcom. Majątki, które stracili dzięki Amerykanom właśnie, bo to nie my je ukradliśmy, dostaliśmy je od Amerykanów, Rosjan, Anglików i Francuzów. Dostaliśmy je niepytani, czy je chcemy czy nie(!!!).

Może więc Żydzi powinni zwrócić się o zwrot swoich majątków, zapłatę za nie do tych, którzy naprawdę im je zabrali, a więc do Amerykanów, Rosjan, Anglików i Francuzów? Niemcy to samo. Szczytem hipokryzji jest motywacja jaką kierują się Żydzi w swoich roszczeniach. Oto Żyda w Izraelu nie stać na finansowanie opieki domowej, a jest przecież schorowany i takiej opieki potrzebuje. Tak więc polska matka chorego nieuleczalnie dziecka, której nie stać na umieszczenie swojej umierającej pociechy w hospicjum, musi sponsorować pielęgniarkę (może polską?), opiekującą się izraelskim Żydem, bo co go obchodzą Polskie dzieci.

Ale spokojnie, panowie Żydzi i Niemcy. Polski rząd wam przecież zapłaci, obiecał tyle, że nie dzisiaj, bo dzisiaj nie ma pieniędzy. Wkrótce. Najpierw Wy, potem związkowcy, potem reszta, a polskie dzieci w hospicjach… Co tam polskie dzieci, są sprawy ważniejsze. Honorowe, no i lojalność… 

Swoja drogą ciekaae czy Żydzi biorą dzisiaj pod uwagę to, że za kilkadziesiąt lat będą misieli spłacić majątek całego państwa Palestyna. Tam gdzie oni dzisiaj mieszkają, mieszkał przeciez kiedyś, i miał majątek, ktoś inny.  

andy lighter

Izrael „rządzi”

Taka odzywka kibica sportowego nasunęła mi się po „prośbie” ministra Arabskiego skierowanej do dziennikarzy, aby ci nie zadawali pytań o reprywatyzacje. Sugestia min. Arabskiego skierowana do dziennikarzy, miała by podyktowana rzekomą prośbą strony Izraelskiej o nieporuszanie tego tematu. Nie mogło nasuną mi się nic innego prócz hasła: „Ale jaja! Izrael  rządzi!”.

Kwestia reprywatyzacja, w tym zwrot mienia utraconego w Polsce przez Żydów to dla Polaków bardzo drażliwa kwestia. Podobnie jak zwrot mienia niemieckim byłym właścicielom, lub ich spadkobiercom. Jeśli o mnie chodzi, jestem jej absolutnym przeciwnikiem, z wielu powodów (jednym z nich jest np. „zasiedzenie w dobrej wierze”).

Absurdalność uległości strony polskiej wobec prośby Izraela polega na tym, że strona polska, w imię poprawności politycznej boi się posądzenia któregoś z dziennikarzy o antysemityzm. Jasne jest bowiem i wiadome od dawna, że jakiekolwiek działanie nawet jeśli nie na szkodę, to nie po myśli Izraela odczytywane jest przez Żydów jako antysemityzm właśnie.

Proponował bym i dziennikarzom i politykom polskim, aby mimo wszystko uwolniły się z tego antysemickiego kagańca. Nie może być przecież tak, żeby nad polską racją stanu i żywotnymi interesami obywateli Rzeczpospolitej, Polaków w ojczyźnie, górę brały czy to izraelska wrażliwość, czy to wręcz finansowe i materialne interesy Żydów spoza Polski.

Antysemityzm antysemityzmem, ale Polska, do cholery jest najważniejsza i Polacy też. I to powinien by priorytet i dla rządu tego kraju, i dla dziennikarzy polskich i dla rządu Izraela nawet.

Jak powszechnie wiadomo, przynajmniej dla moich czytelników, nie jestem miłośnikiem brygady kluzikowców, a już szczególnie nie pałam miłością do pani Jakubiak. W tym jednak temacie, ich argumenty w żądaniu dymisji Arabskiego i prezesa PAP-u, w zupełności popieram. Jasne, ze żadnej dymisji nie będzie, ale żółta kartka dla tych ludzi, a co za tym idzie dla premiera Tuska, jest jak najbardziej na miejscu.