Centrum Pomocy PiS-owi

W każdym mieście powiatowym istnieje instytucja pod nazwą Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie. W Wołominie istnieją dwie takie instytucje: wspomniane PCPR, ale też „nieformalne” WCPPiS (czyt.: Wołomińskie Centrum Pomocy PiS-owi). Dzisiejsza Wyborcza przypomina o tym i choć sprawa jest znana, warto ją przypomnieć w kontekście moralnego napominania rządu i Platformy. Nieskazitelny, kryształowy moralnie PiS. PiS, z lubością wytyka PO np. zatrudnienie znajomych i członków rodzin, ale najbardziej wypomina wzrost zatrudnienia urzędników państwowych(!!!).

Wołomin, ściślej rzecz biorąc, Wołomiński Urząd Miejski, stał się istnym przedsiębiorstwem, typu „spółdzielnie socjalna” dla działaczy PiS-u, którzy znaleźli się… bez intratnego zajęcia. Znamy wszyscy, choćby z telewizji fakt, że Jacek Sasin, były wojewoda, ale przede wszystkim, kiedy stracił to stanowisko, człowiek prezydenta Lecha Kaczyńskiego: najpierw doradca, później zastępca szefa kancelarii, dzisiaj doradza burmistrzowi Wołomina. Jest poza nim wielu innych.

Drugi wojewoda, Wojciech Dąbrowski jest dyrektorem w wołomińskim ZEC-u (Zakładzie Energetyki Cieplnej). Tadeusz Daszkiewicz, człowiek prezydenta w stołecznym ratuszu i spec od komunikacji społecznej w NBP Skrzypka, jest Naczelnikiem Wydziału Promocji Kultury, Maksym Gołoś, kiedyś rzecznik wojewody Sasina a potem człowiek prezydenta, jest szefem Wydziału organizacji i Komunikacji Społecznej. Jego z kolei podwładnym, który organizuje spotkania burmistrza (jakby sekretarka, czy co?) jest Marcin Wierzchowski, były radny PiS w jednej z dzielnic Warszawy. Lilianna Zientecka, była radna PiS z Warszawy i Roman Kroner, były szef wojewódzkiego ZUS-u i człowiek prezydenta w komisji weryfikacyjnej Macierewicza tez znaleźli zatrudnienie w Urzędzie Wołomina.

Jakże kuriozalnie brzmi odpowiedź udzielona dziennikarzom przez Gołosia, na pytanie dotyczące przynależności partyjnej przy obsadzie przez niego stanowisk w swoim wydziale: „Poglądy polityczne i przynależność partyjna pracowników Urzędu Miejskiego to ich prywatna sprawa. Nie są, nie byli i nie mogą być o to pytani kandydaci do pracy, gdziekolwiek”. Palant! Jak będę zatrudniał swojego kumpla z organizacji, to nie będę go pytał do jakiej organizacji należy.

Ale jak to jest możliwe? Otóż stało się to możliwe po wygraniu wyborów przez PiS w Wołominie właśnie. To niechlubny wyjątek w okolicach Warszawy. Nowy, młody PiS-owski burmistrz Ryszard Madziar zaczął obsadzać stanowiska ludźmi PiS-u (jak widzimy, ze szczególnym uwzględnieniem zaufanych Lecha Kaczyńskiego), zaraz po objęciu urzędu.

Pracownicy urzędu są wściekli, podobnie radni opozycyjni. Wiele stanowisk zostało utworzone, jak się wydaje po to, aby zatrudnić „odpowiednich” ludzi. A będzie to kosztować mieszkańców ok. 1 mln złotych rocznie.

A co na to mieszkańcy? Za odpowiedź niech posłuży komentarz jednego z mieszkańców Wołomina, głos podobny do wielu innych:

„Jestem mieszkańcem Wołomina . Rzeczywiście to miasto nie ma szczęścia . Jacy wyborcy , taka władza , ale nie bardzo było z kogo wybierać . Ja głosowałem na Sulicha , żałuję , że nie wygrał . Wolałbym desant POwski niż PiSowski . Wystarczy , że widziałem uroczystość 3 Maja . Najpierw burmistrz wydukał z kartki mdłe przemówienie , którego chyba wcześniej nawet nie czytał , a potem się zaczęło . Starosta powiatu tonem proboszczowym wygłosił kazanie , potem senator tonem arcybiskupim wygłosił homilię . Masakra . Dno i szuwary . W bibliotece miejskiej odbywają się spotkania z pisowcami, w domku Nałkowskich spotkania pisowskie, w MDK też. Naprawdę to już jest okupacja . Wołominie , otrząśnij się wreszcie !!!”

Warto w tym miejscu przypomnieć, że powszechnie zarzucany premierowi przerost zatrudnienia w administracji państwowej, dotyczy w ogromnej mierze administracji samorządowej!

Ciekawy jestem ile jeszcze znalazłoby się takich „spółdzielni socjalnych”. PiS-owskich, choć nie tylko. Wiem, że najwęcej ma ich PSL. A inni.

andy lighter

Prezydencie, opamiętaj się!

Kiedy podczas uroczystości trzeciomajowych, prezydent Komorowski nie przywitał na Placu Zamkowym żadnego eminencji, arcybiskupa, księdza itp., pomyślałem sobie: „No! Idzie ku normalności!” Niestety nic głupszego nie mogłem sobie wymyśleć. Oto prezydent Rzeczypospolitej gościł dziś w Krakowie, aby wziąć udział w procesji ku czci św. Stanisława Kazimierczyka. Procesja ta i msza była przy okazji wyrażeniem dziękczynienia za beatyfikację Jana Pawła II.

Oto prezydent świeckiego państwa oficjalnie (państwowo) wyraża dziękczynienie. To już naprawdę przestaje być zabawne, a staje się chore. Komorowski, na miły bóg, nie jesteś klechą, ani innym kapłanem! Jesteś „cywilnym” urzędnikiem państwowym, i tym, co powinno Ci być wolno, to iść sobie z żoną prywatnie(!!!) do kościoła! Walczysz prezydencie razem ze swoją byłą partią z ciemnogrodem a sam ten ciemnogród czynisz!. Na kogo w tym kraju można liczyć, jeśli ludzie mieniący się postępowymi, nowoczesnymi, europejskimi i liberalnymi, uczestniczą, firmują swoimi nazwiskami i stanowiskami, kompletnie religijne (wyłącznie religijne), starodawne, prymitywne praktyki, w dodatku tylko jednego z wyznań.

Jeśli prezydent naszego kraju, bierze udział w uroczystościach upamiętniających św. Stanisława Kazimierczyka, to czy nie powinien sprawiedliwie brać udział w uroczystościach ku czci innych polskich świętych i błogosławionych. A jest tego więcej niż psów w moim mieście:  http://pl.wikipedia.org/wiki/Polscy_%C5%9Bwi%C4%99ci_i_b%C5%82ogos%C5%82awieni

Jak mają się czuć wyborcy, czczący np. św. Hilarego (tak,  tak, jest taki), wobec nieobecności prezydenta na uroczystościach ku czci, a obecności na uroczystościach ku czci innych? Że co, że Stanisław ważniejszy od Hilarego?

Komorowski, jest pan moim rezydentem, nie życzę sobie, żeby głowa mojego, świeckiego jak na razie państwa, robił z siebie cyrk i sługę Watykanu!!! Komorowski, nie robi pan mi łaski! Ja więc nie proszę, ja żądam: OPAMIĘTAJ SIĘ CZŁOWIEKU!

______________

A w Oleśnie na Opolszczyźnie, gminni radni zawiesili na ścianie sali obrad witraż Matki Boskiej Oleskiej, uchwałę o zawierzeniu Olesna Trójjedynemu Bogu i macierzyńskiej opiece Bogarodzicy Maryi, podpisaną przez gminnych radnych i akt zawierzenia Olesna Matce Boskiej Oleskiej. To kontynuacja. Oto bowiem 25 marca 2009 olescy radni jednogłośnie przegłosowali uchwałę, która zawierzyła „dalsze dzieje Olesna Trójjedynemu Bogu i macierzyńskiej trosce Bogarodzicy Maryi”.

Proszę, niech mnie ktoś uszczypnie, bo to się chyba nie dzieje naprawdę!

andy lighter

Mentalność do reformy, natychmiast

Wszystkich nas drażnią niepowodzenia, a jak wolą niektórzy, brak efektów rządów premiera Tuska. Te braki są oczywiste, ale zatrzymam się na głównym niepowodzeniu: przeroście zatrudnienia urzędników. Premier z rozbrajającą szczerością przyznał się do porażki na tym polu i przyznał, że nie ma pomysłu. Ja mu wierzę. Bo co może zrobić premier na urzędach? Nic. „Kierownicy” różnych urzędów dwoją się i troją, żeby ominąć nakaz odchudzenia urzędów centralnych o 10 %, czyli najnowszy pomysł rządu w tym temacie.

Zwalnia się więc ludzi będących urzędnikami korpusu służby cywilnej (jakoś tak to się nazywa) i zamienia się ich (lub wymienia) na pracowników na etatach zwykłych pracowników (np. ministerstwa), na równoprawnych zasadach jak innych pracowników „nieurzędniczych” – sprzątaczki, referentów rozmaitych itp. Z tym jednak problemem, jeśli ktoś z otoczenia premiera się temu uważnie przyjrzy, a wierzę, że tak się stanie, rząd sobie poradzi. Zdecydowanie gorzej jest w administracji innych szczebli, oraz w instytucjach niezwiązanych bezpośrednio z rządem. Tak się składa, że znam realia administracji samorządowych.

W samorządach rządzą rozmaite koalicje. Koalicje tworzą urzędy i urzędników. Jeśli w powiecie, rządzonym np. przez PO, ale w koalicji z PSL, te ostatnie z powodów oczywistych obsadza lokalną ARiMR (Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa), nie ma takiej siły na świecie, która mogłaby ich samowolę w tym urzędzie ruszyć. To, co się tam dzieje woła o pomstę do nieba, właśnie przede wszystkim z powodów zatrudnienia urzędników i przerostów tego zatrudnienia. Analogicznie jest w jakichś komórkach ds. geodezji czy innej zootechniki. Zwolnić? Nic prostszego, przychodzi wójt czy inny wojewoda i „robi tam porządek”. Otóż nie! Rusz takiego koalicjanta, a rozwali całą działalność samorządu na całą kadencję. I nie ma tu opcji, „zmienię sobie koalicjanta”. Nowy koalicjant zadziała identycznie jak stary: zacznie obsadzać urzędy typu ARiMR swoimi ludźmi. Przy czym ARiMR to tylko przykład, ale przykład najlepszy z możliwych. Samorząd musi iść na ustępstwa wobec koalicjantów, a często nawet opozycji z powodów praktycznych, żeby mógł sprawnie działać. Słowo „sprawnie” jest okupione właśnie np. przerostem zatrudnienia urzędników, czy innymi patologiami równie szkodliwymi, a przede wszystkim kosztownymi.

Że problem jest niesłychanie skomplikowany wiedzą wszyscy politycy. Ci, którzy (słusznie) krytykują dziś rząd za przerost zatrudnienia urzedników, sami będąc u władzy również nie potrafili sobie z tym problemem poradzić. Słynne pisowskie „tkm” działało na długo przed rządami PiS-u, działa dzisiaj i będzie działać. Tyle, że w obszarach samorządowych, niekoniecznie jest to działanie wprost proporcjonalne do opcji aktualnej władzy w „centrali”.

Nie mogę nie wrzucić tu kamyczka do gródka prof. Balcerowicza i jego reformy, tym razem samorządowej. Oczywiście przypinanie tej reformy Balcerowiczowi jest lekkim nadużyciem, jednak on firmował i forsował wprowadzenie w życie wszystkich czterech reform końca lat 90. Dziś grzmi na rząd, ganiąc go za przerosty zatrudnienia, które w pewnym sensie sam wymyslił. Otóż reforma w samym swoim założeniu powodowała niesamowity rozrost administracji samorządowej. Przy okazji kompletnie niepotrzebne a nawet szkodliwe dublowanie administracji. Oto w mieście X mamy urząd miasta (gminy) z określonymi „komórkami”.  W tym samym mieście mamy urząd powiatowy z identycznymi komórkami i dokumenty krążą między urzędnikiem urzędu miasta (gminy) a urzędnikiem urzędu powiatu po to, aby było o jedną pieczątkę więcej. Zupełnie kuriozalna jest władza na szczeblu województwa. Urząd Wojewody i Sejmik Województwa to wąskie gardło na styku władzy w województwie. Sejmik skutecznie może sparaliżować pracę wojewody. A ile to etatów? Ile kosztów? Odpowiedź chyba jest zbędna.

I tak się zastanawiam, zamiast na równych forach, na blogach, w serwisach narzekać na poczynania tego rządu (jeśli rzecz jasna nie jesteśmy tego rządu zajadłymi wrogami), oczywiste jak najbardziej uchybienia, błędy i zaniechania, może powinniśmy spróbować poszukać jakichś rozwiązań? Podpowiedzi? Zasugerować (pod warunkiem rzecz jasna, że nie będą to sugestie takie jak w moim poprzednim tekście)? Wtedy z czystym sumieniem będziemy mogli krzyknąć w stronę Tuska: „Tusku! Pochyliliśmy się nad tym, znaleźliśmy parę rozwiązań, sugerowaliśmy, a Ty ignorujesz!?”. Czy to nie uczciwsze od bezproduktywnego i niczego poza samozadowoleniem nie dającego malkontenctwa? Próby znalezienia rozwiązań leżą przecież w naszym interesie.

Co z tego, że będziemy oskarżać rząd o przerosty w urzędach, jeśli „tkm” na dołach rozwija się jak epidemia? Co z tego, że budujemy drogi, aby jeździło się szybciej i bezpieczniej, jeśli TR-owcy uczeni są „walenia w osobówkę”, bo to „bezpieczniejsze” i taniej wychodzi niż walnięcie w drzewo?

Należy więc natychmiast zreformować mentalność Polaków. Szczególnie w obszarze „patrzenia na koniec własnego nosa” i to w kontekście tak osobistym jak i grupowym (np. partyjnym), tak aby „tkm” – „teraz kurwa my”, przestało obowiązywać wszędzie, gdziekolwiek się nie obrócić, ale i w obszarze czysto ludzkim, emocjonalnym i nawet, nazwałbym to… „dekalogowym”, czyli „lepiej zabić krowę Kowalskiemu, bo ma o jedną więcej, niż spróbować dorównać Kowalskiemu”. Ile pożytku byłoby i dla ogółu i osobiście dla człowieka, gdyby ten, zamiast rozmyślać jak tu otruć krowę Kowalskiemu, poszedł do Kowalskiego i zapytał: „Kowalski, jak ty to robisz? Powiedz, może ja też tak spróbuję. Może i mnie się powiedzie”.

Niektórzy twierdzą, że potrzeba na to pokolenia. Ja jednak w to nie wierzę. Musi być jakiś sposób. Ze wstydem przyznaję, nie mam pojęcia jaki. A Wy?  

andy lighter

Zajrzyj tu:

http://romskey.wordpress.com/2011/04/01/emeryci-kontra-wydajni-ankieta-kto-tworzy-blogosfere/