O emeryturach, ale nie o tym, o czym się mówi

Nie będę tutaj o wieku, podpisach i referendach, ale o OFE.

Jakiś czas temu toczyła się burzliwa dyskusja na temat skoku rządu na OFE. Jakieś tam partie nawet zaskarżyły sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Całe szczęście, że (jeszcze miesiąc, bo później, kto wie) sprawa mnie nie dotyczy, ale jedna kwestia nie daje mi spokoju. OFE są obowiązkowe, a OFE to giełda.

Inaczej rzecz ujmując, obywatel jest zmuszony do inwestowania na giełdzie. Jestem tchórzem z natury i dobrowolnie nie zainwestowałbym na giełdzie ani złotówki. Można bowiem wygrać, ale można przegrać. Tymczasem polskie prawo „zmusza” obywatela do inwestowania na giełdzie. Mało tego, nie tylko, że zmusza, to jeszcze nie pozwala mu samemu się rozejrzeć, tylko podejmuje decyzję inwestycyjną za niego. I tak się zastanawiam, jak się mają do tego prawa człowieka.

Min. Fedak zaproponowała kiedyś dobrowolność kierowania części składek przelewanych do OFE: albo do OFE, albo do ZUS-u. ZUS jest instytucją chorą, zbiurokratyzowaną, przerośniętą i marnotrawną, ale zastanawiam się, czy nie lepiej skupić się na naprawie ZUS-u, jako gwaranta emerytury, czy zmuszać tchórzy i niedowiarków do inwestowania na giełdzie.

Coś mi tu etycznie śmierdzi: inwestujesz na giełdzie, albo nie inwestujesz – wtedy łamiesz prawo. Coś tu się nie zgadza.

 

andy lighter

Będzie kolejka po odszkodowania

Trybunał Konstytucyjny uznał za niekonstytucyjny fakt, że byli właściciele kamienic, które po wojnie, na mocy dekretu Bieruta zostały im odebrane, nie otrzymują odszkodowań. I właściwie wszystko się zgadza, gdyby nie… pewne „Ale”. Ja osobiście zawsze byłem sceptyczny wobec „automatycznej” reprywatyzacji, czy nawet reprywatyzacji w ogóle. Powodów jest wiele, więc przytaczając niektóre, nie będę wyliczał: „po pierwsze”, „po drugie”…, bo się pogubię.

Otóż na początek: ustrój. Komuna w Polsce nie zaistniała z powodu zachcianki jakiegoś Bieruta, czy innego Gomułki, albo Jaruzelskiego. Oni, gdyby chcieli, mogliby po wojnie założyć sobie jakąś partyjkę komunistyczną. Komuna w Polsce zaistniała dlatego, że zafundowali nam ją koalicjanci: USA, ZSRR, UK i Francja. To oni usankcjonowali ustrój „socjalistyczny”, uznali PRL, a więc i jego „konstytucję” i prawo. Nie wiem więc, czy lepszym adresatem dla roszczeń nie byłyby rządy tych czterech krajów, albo jakaś organizacja międzynarodowa, ONZ, albo coś w tym rodzaju. Przenosząc odpowiedzialność za ustrój tak naprawdę, bo nacjonalizacja była oczywistą konsekwencją ustroju „socjalistycznego”, który ZSRR mógł swobodnie wprowadzać na terenach pozostających pod jego jurysdykcją, a koalicjanci (zwani aliantami) doskonale o tym wiedzieli i akceptowali w imię wyższych racji. Wiedzieli też, że ZSRR nie tylko może, ale też będzie ten ustrój wprowadzać. Zresztą Austrię chcieli obronić i bronili. Resztę, w tym Polskę „oddali z błogosławieństwem”. Dlatego dziw mnie, ze państwo Polskie, dziś tak bezkrytycznie bierze wszystko na swoje barki, tym bardziej, że obciąża to bogu ducha winnych, ciężko pracujących na rzecz kraju (jaki by on nie był), obywateli. Kraje zachodnie jak zwykle, czyli tak jak w ’39 i ’45, umywają ręce a Polskie sądy i Europejskie Trybunały beztrosko wydają wyroki, obciążające przeciętnego Kowalskiego, a innego Nowaka wyrzucające na bruk.

Inną kwestią jest odbudowanie np. kamienic, np. w Warszawie. Warszawa została zrównana z ziemią i kamień na kamieniu nie pozostał. Dzisiejsi właściciele, rozsypujących się, odzyskanych kamienic płaczą, że nie mają pieniędzy na remonty i dlatego ludzie w nich żyją w skandalicznych warunkach. One się rozsypują, bo remontowane były w latach ’70 i właściciele kamienic nie omieszkują to władzom wypomnieć. Zapominają przy tym dodać, że w ’45 tej kamienicy w ogóle nie było, albo był tylko fragment szkieletu. I Warszawiacy odbudowali ją, albo zbudowali od nowa, często w kształcie (wyglądzie) przedwojennym. I to nie Polska Bieruta zrobiła z niej zgliszcza, tylko Niemcy. Ciekawe, czy taki właściciel, który został po wojnie goły i wesoły, bo ograbiony przez Niemców, bez kamienicy i fabryki, jeśli taką posiadali, też zrównanej z ziemią, by tę kamienicę odbudowali? Za co, że spytam? Polska więc płaci odszkodowania nie tylko za działania Bieruta, ale również Niemiec Hitlerowskich. Ale byłych właścicieli to kompletnie nie obchodzi. Dla nich wojna nie istnieje, nie ma najmniejszego znaczenia, dla nich istnieje tylko dekret Bieruta. Sprawą nie bez znaczenia są też ceny dzisiejszych gruntów, już zabudowanych, których dzisiejsza wartość nie zależy od tego co tam kiedyś było, ale co dziś tam jest zbudowane. Jeśli jest plac zabaw, cena jest inna niż jeśli jest tam centrum handlowe. To czysta spekulacja niemająca nic wspólnego z „wartością utraconego gruntu”.

Inną kwestią, niezwykle delikatną ale jakiś czas temu będącą tajemnicą poliszynela był fakt, że byli właściciele majątków, nieruchomości i przedsiębiorstw byli po uszy zadłużeni. Siedzieli na kredytach, że aż dymiło i płonąca np. Warszawa (z bankami), była dla nich prawdziwym błogosławieństwem. Dziś bowiem cudownie odnajdują się papiery wartościowe i ich ilość wzrasta jak grzyby po deszczu. Nie słyszałem o „odnalezieniu” jakiegoś papieru dłużniczego. Choćby jednego. Dziwne, sami rentierzy żyli w II RP, a kredyty w Polsce w ogóle nie były znane.

Czytając artykuł na ten temat w Gazeta.pl, natknąłem się na bardzo sensowny komentarz, traktujący o sprawie często przeze mnie poruszanej, kiedy pisałem na ten temat kiedyś w serwisach DO. Skąd się wzięły majątki w 39. roku. Otóż gdyby traktować dorabianie się majątków wg dzisiejszych standardów prawnych, standardów praw człowieka, a nie ma powodów, aby takich standardów nie stosować, skoro takie standardy stosują byli właściciele, owi właściciele musieliby płacić potomkom swoich byłych pracowników, czyli nazywając rzecz po imieniu: niewolników, niebotyczne odszkodowania, za łamanie podstawowych praw pracowniczych, praw człowieka i praw każdego możliwego kodeksu. Wystarczy poczytać sobie „Lalkę”, czy „Ziemię obiecaną”, które były fabułą odzwierciedlającą ówczesne realia wielkich, polskich miast. Wie o tym każdy uczeń gimnazjum, czy liceum.

Tak więc każdy kij ma dwa końce, ale u nas tak się dziwnie składa, że każdy kij ma jeden koniec. Zawsze tak było, za komuny też. To w sumie wcale ni byłby taki głupi pomysł, gdyby potomkowie byłych niewolników, pogrzebali w przeszłości swoich przodków i założyli taką grupę roszczeniową. Sytuacja by się wyrównała.

Warszawa, koszy poniesienia wyroku Trybunału Konstytucyjnego, szacuje na 15 mld zł. Roczny budżet stolicy to 13 mld.  „Nic mnie to nie obchodzi, że Warszawa nie ma pieniędzy. 97 % jej powierzchni było w rękach prywatnych. Dziś miasto zachowuje się jak paser” – mówi Mirosław Szypowski, prezes Polskiej Unii Właścicieli Nieruchomości.

A co mnie to obchodzi, panie Szypowski, że pan utracił nieruchomość. Mnie nie było wtedy na świecie, mój ojciec panu tego nie ukradł, wal się chłopie ode mnie!

Jeśli państwo polskie zacznie „spłacać nie mój dług” moimi pieniędzmi, to będąc np. Niemcem, czy Żydem, byłbym głupcem gdybym z tego nie skorzystał. Traktowanie bowiem Polaka inaczej niż Niemca, czy Żyda, to łamanie (piszę w ciemno, ale jestem przekonany, że się nie mylę), praw człowieka. Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, Niemcy i Żydzi powinni mieć otwartą drogę do odzyskiwania swoich nieruchomości i odszkodowań za nie. Będzie wręcz dziwne, nawet głupie gdyby Wrocław (którego zapewne 97 %, panie Szypowski, było w rękach prywatnych), Opole, Kędzierzyn-Koźle czy inne miasta (o wsiach nie ma co wspominać, bo wszystko, co nie jest w rękach autochtonów trafiłoby do Niemców), czy cała Warmia i Mazury, nie wróciłoby do Niemców, Łódź do Żydów i część Warszawy też. I nie ma co się popisywać antysemityzmem, bo wasz antysemityzm (ewentualni oponenci), ma się nijak do prawa. To wcale nie jest sarkazm czy jakiś ukryty żart, w tej kwestii popierałbym Żydów. W takim stanie rzeczy – prawo nie może być wybiórcze, dzielić poszkodowanych na lepszych i gorszych.

Czy przypadkiem ludzie, którzy nie są żadnymi spadkobiercami, czy też nie utracili kamienic, nie powinni się skrzyknąć i bronić? Np. w Strassburgu? Przecież ktoś tu nas okrada!!!

andy lighter