Absurdalna eksploatacja

Nie, nie, nie będzie o eksploatacji węgla, czy gazu. Nawet nie o eksploatacji rud miedzi i o żadnych innych surowcach naturalnych. Chcę się pochylić nad eksploatacją jednego tematu, przez większość informacyjnych stacji telewizyjnych w naszym kraju. Eksploatacją przekraczającą granice absurdu.

Dziś rano powstała dziura w Warszawie. Pękła rura wodociągowa i podmywała teren pod ulicą, w pobliżu miejsca, gdzie budowano stację drugiej linii metra. Wiadomość absolutnie ważna i powinno się o niej dużo mówić tego dnia. Jednak to, co działo się w stacjach informacyjnych przyjęło rozmiar kosmicznego absurdu. Ewakuowano ok. 60 osób. Podmyty został fragment fundamentu jednego z budynków. Jednak po odcięciu dopływu wody i gazu, sytuacja nie wyglądała już tak tragicznie jak na Powiślu, gdzie zalana została stacja metra. Oczywiście nieszczęście może nastąpić, ale póki co, służby pracują i opanowują sytuację.

Cały teren obstawiony został przez kamery telewizyjne. Obraz z kamer przekazywany był non-stop. Wyczuwało się napięcie: „zaraz…, zaraz…, no zaraz.. się zawali”. Odnosiłem wrażenie, że decydenci programowi w tych stacjach, jak nic czekają…, na zawalenie się budynku, jak na boskie zmiłowanie. To by było coś: pokazać na żywo przewracający się budynek – bezcenne!!! Ba, w TVN 24 nawet pokazali na żywo (!!!), jak zapada się trzymetrowy kawałek ulicy (było wiadomo, że się zapadnie, bo pod asfaltem była pusta przestrzeń. Ale jest! Pokazane na żywo! Zapadanie się ulicy!

Włączyłem telewizor jak nigdy, o 7:20, w nadziei, że dowiem się czegoś o ewentualnych skutkach potężnej wichury, która wczoraj wieczorem przeszła nad regionem, w którym mieszkam. Niestety, już ekipa tej telewizji (i innych też) była w stolicy, w okolicach nieszczęsnej dziury. Na pięć minut (i było to jedyne pięć minut w ciągu pięciu godzin), jeden z dziennikarzy rozmawiał z wcześniej umówionym gościem i chociaż był spoza Warszawy, temat zdominowała dziura, a jakże. Na „okrasę” kilka, jakieś cztery, zdania o polityce, bo to polityk był.

„Nic to”, pomyślałem, „o ósmej wiadomości”. A o ósmej, wiadomości o… dziurze. Tylko o dziurze i wyłącznie o dziurze. Świat zamarł, zastygł, czas stanął, Polska zamarła, nic się nigdzie nie dzieje, nie działo i nie będzie działo, bo jest dziura!

Z początku się nieco wkurzyłem, ale błyskawicznie mi przeszło i zacząłem się śmiać. Bo przypomniałem sobie „złotą myśl” Grzegorza Miecugowa o tabloizacji społeczeństwa. Przypomniałem sobie też dzień, w którym umarł Jan Paweł II i dzień katastrofy smoleńskiej i pomyślałem: „Spokojnie! Czekają na powód do żałoby narodowej”, bo skala dziury, rzeczywiście… „porównywalna” z wymienionymi zdarzeniami. Skakałem sobie więc po kanałach informacyjnych (TVN 24, Polsat News i TVP Info) wszędzie oglądając tę samą dziurę i te same twarze policjantów i strażaków, gadających do mikrofonów i kamer, jedno i to samo. O wpół do ósmej…, dziewiątej…, wpół do jedenastej… i w południe. W stacjach, głosy w gorących telefonach informowały o sytuacji, czyli: „Na razie nic więcej nie możemy powiedzieć, bo muszą to obejrzeć specjaliści”, wypowiadane jednobrzmiąco a to przez przedstawicielkę jakiegoś sztabu kryzysowego, a to przez przedstawicielkę policji, a to przez kogoś z wodociągów, potem gazociągów, strażaków, mieszkańców sąsiednich bloków… A w studio fachowiec, następny fachowiec, strażak, konferencja prasowa, powtórka fachowca, powtórka konferencji, powtórka strażaka, powtórka mieszkańców… i dziura.

Z tematu, który dla jednych, najbardziej zainteresowanych, kilkudziesięciu, kilkuset osób jest potężnym i trudnym przeżyciem, a innych niewiele obchodzi, nasze telewizje zrobiły „cyrk na kółkach”. Jedyna przyjemna rzecz, którą doświadczyłem w związku z tą dziurą, to fakt niemal nie do wiary: od 7:20, do 10:30, w TVN 24 nie pojawiła się ani jedna reklama! Chwała TVN-owi, ale z drugiej strony nie ma co się dziwić: od czasu śmierci JPII minęło 7,5 roku, a od katastrofy smoleńskiej 2,5. Najwyższy czas na kolejną katastrofę w telewizji.

Nie miałem pojęcia, co się w kraju i na świecie dzieje, na internet za wcześnie, a zresztą, z pewnością tylko… dziura i choć świetnie się bawiłem (nie, nie z powodu dziury, a z powodu poziomu naszych telewizji), byłem ciekawy, co, jak i gdzie. I wreszcie ok. 11:30, w Polsat News, w małym okienku, na tle oczywiście dziury, zobaczyłem głowę Rostowskiego, gadającego, dość interesujące rzeczy na temat dzisiejszej i przyszłej przewidywanej sytuacji finansowej całej Unii Europejskiej i odnajdywaniu się w tym Polski, ale po chwili go zdjęli, bo… dziura.

Po 12:00, telewizje coraz śmielej zaczęły wychylać się zza dziury i pokazywać inne wydarzenia, chociaż ani na sekundę nie opuściły Warszawy. Najpierw Polsat News, potem TVP Info, a na końcu TNN 24. Dwie pierwsze stacje roztroiły wiadomości, tzn. protest pielęgniarek, spotkanie Rostowskiego z SLD i oczywiście dziura. TVN 24 SLD ominęła, a to wydarzenie, moim zdaniem, było w tym dniu najważniejsze, albo przynajmniej równie ważne jak protest pielęgniarek.

Jest 14:00, dziury już nie ma, niestety budynek się nie zawalił. Są pielęgniarki. Tylko pielęgniarki.

Niedawno jeden z wicedyrektorów TVN, Grzegorz Miecugow był łaskaw nie zgodzić się z powszechnymi wśród opinii publicznej zarzutami, oskarżającymi stacje telewizyjne o tabloizację. „To nie telewizje się tabloizują.To społeczeństwo się tabloizuje i telewizje pokazują to, co widzowie chcą oglądać” – stwierdził.

Jako odpowiedź na tę „złotą myśl” pana Miecugowa przychodzi mi do głowy parafraza pewnej reklamy:

 – Panie Miecugow, czy słyszał pa, żeby widzowie przez pięć godzin non-stop chcieli oglądać dziurę w jezdni?

 – Nie, nie słyszałem.

 – A panie Miecugow, nie wie pan, że widzowie chcieliby zobaczyć więcej wiadomości, nie tylko z Warszawy, ale z Polski i ze świata?

 – Nie, nic mi o tym nie wiadomo

 – Panie Miecugow! Pan jesteś kompletnym kosmitą!

Wiem, wiem, co pan odpowie: – A masz z tym jakiś problem?

A tymczasem: potężna wichura przeszła wieczorem nad Opolszczyzną. Minister finansów spotkał się politykami SLD. Pielęgniarki zorganizowały protest w Warszawie. Agnieszka Radwańska przegrała walkę o półfinał z Chinką Li w turnieju w Pekinie. Premier udał się do Bratysławy. Z pewnością dzieją się wydarzenia kulturalne, dochodzi do wypadków na drogach, mieszkańcy tu i tam mają jakiś problem nie do przejścia, itd., itd., itd.

Ale co z tego, skoro jest… dziura.

Przepraszam wszystkich mieszkańców, dla których ta nieszczęsna dziura stanowi ogromne, realne zagrożenie, że nie wspomnę o koszmarnym utrudnieniu funkcjonowania. Ten budynek i nie tylko, naprawdę może się zawalić i doskonale zdaję sobie z tego sprawę. wierzę, że służby staną na wysokości zadania i opanują sytuację, ratując Wasze mieszkania i Wasz dobytek. Nie wyśmiewam się z Waszego nieszczęścia, moim celem jest jedynie pokazać kompletne zejście na psy naszych „środków masowego przekazu”.

Absurdalności przekazu telewizji TVN 24 dodaje fakt, że mają oni stację TVN Warszawa, która skierowana jest do Warszawiaków, a więc bardziej niż reszta zainteresowanych sprawą, mogą więc eksploatować temat przez 24 godziny non-stop właśnie w tamtej stacji.

 

andy lighter